W piątek porażka ze Świątek, a dziś kolejny mecz Rybakiny. Dwa sety i po wszystkim
Trwa ostatni dzień pokazowego turnieju World Tennis Continental Cup. W piątek mieliśmy okazję zobaczyć hitowe starcie z udziałem Igi Świątek. Polka po bardzo dobrym meczu pokonała Jelenę Rybakinę 6:3, 6:3. W dzisiejszej sesji porannej czasu lokalnego znów zobaczyliśmy w akcji reprezentantkę Kazachstanu. Mistrzyni tegorocznego WTA Finals miała okazję zrewanżować się innej gwieździe za porażkę z początku sezonu 2025. Wszystko wyjaśniło się po dwóch setach.

Trzydniowy turniej World Tennis Continental Cup rozpoczął się od mocnego uderzenia. Już w piątek mieliśmy okazję zobaczyć starcie Iga Świątek - Jelena Rybakina. Chociaż tym razem panie zmierzyły się w pokazowym meczu, to żadna ze stron nie odpuszczała. Ostatecznie triumfowała Polka, biorąc mały rewanż za to, co wydarzyło się na początku listopada podczas WTA Finals. Wówczas Kazaszka wygrała 3:6, 6:1, 6:0. Dwa dni temu to raszynianka okazała się lepsza, zwyciężając 6:3, 6:3. W drugiej partii nasza reprezentantka odrobiła stratę przełamania i na koniec zgarnęła cztery gemy z rzędu.
Świątek na swój kolejny singlowy pojedynek musiała czekać zaledwie kilkanaście godzin, z kolei Rybakina - aż do dziś. Około godz. 5:00 czasu polskiego rozpoczęła się jej potyczka z inną gwiazdą - Belindą Bencić. Dla Jeleny była to okazja do rewanżu za ich rywalizację z początku sezonu 2025. Podczas zmagań WTA 500 w Abu Zabi to Szwajcarka triumfowała po trzysetowej batalii. Po prawie 11 miesiącach obie ponownie spotkały się po przeciwnych stronach siatki, chociaż tym razem w towarzyskich zmaganiach.
World Tennis Continental Cup: Jelena Rybakina kontra Belinda Bencić
Mecz rozpoczął się od serwisu Rybakiny. Reprezentantka Kazachstanu doskonale wykorzystała atut własnego podania i szybko objęła prowadzenie. Po zmianie stron obserwowaliśmy agresywną grę Jeleny na returnie. Mistrzyni WTA Finals 2025 bez większych problemów wywalczyła przełamanie, a chwilę później było już 3:0, mimo że Bencić powoli łapała rytm przy odbiorze i doprowadziła do równowagi. Wypracowana przewaga na starcie pojedynku pozwoliła 5. rakiecie świata na kontrolowanie wydarzeń na korcie. W dalszej fazie partii nie doszło już do żadnego breaka i finalnie set zakończył się wynikiem 6:3 na korzyść 26-latki.
Drugą część potyczki inaugurowała Belinda. Tym razem to Szwajcarka mogła dyktować warunki pierwszeństwem serwowania, chociaż już w trzecim gemie została nieco przetestowana. Rybakina doprowadziła do rywalizacji na przewagi, ale ostatecznie rozdanie potoczyło się po myśli mistrzyni olimpijskiej z Tokio. Po zmianie stron Bencić doczekała się break pointa na 3:1. Jelena obroniła się jednak serwisem, a potem wyrównała stan w tym secie. Ten moment napędził Kazaszkę. Po chwili obserwowaliśmy trzy szanse z rzędu na przełamanie dla 26-latki. Pierwszych dwóch nie udało się wykorzystać, ale przy ostatniej posłała już głęboki return, na który Belinda nie znalazła skutecznej odpowiedzi.
Szóste rozdanie przyniosło trochę szarpanej gry ze strony Rybakiny - były asy, ale nie wystrzegła się także podwójnego błędy serwisowego. Ostatecznie, po rywalizacji na przewagi, mistrzyni WTA Finals potwierdziła swoje prowadzenie, wychodząc na 4:2. Mimo trudnej sytuacji, Belinda podejmowała walkę do końca. W ósmym gemie przegrywała już 15-40, ale znów była w stanie doprowadzić do równowagi. Gdy dochodziło jednak do kluczowych wymian, Jelena ponownie uruchamiała swój serwis i wychodziła z opresji. Ostatecznie Kazaszka utrzymała przewagę breaka i zakończyła mecz wynikiem 6:3, 6:4, biorąc skuteczny rewanż za potyczkę z Abu Zabi.
Dla Bencić był to ostatni występ podczas tegorocznego World Tennis Continental Cup. Z kolei Rybakinę zobaczymy jeszcze dzisiaj w akcji. Jelena zagra w mikście przeciwko Idze Świątek, w drugim meczu od godz. 10:00 czasu polskiego (po starciu Flavio Cobolli - Andriej Rublow). Kazaszka wystartuje w duecie z Rosjaninem, a Polka stworzy parę z Valentinem Vacherotem.

















