Reklama

Reklama

US Open. Strączy: Byłabym ostrożna co do szans Radwańskiej na dobry wynik

Katarzyna Strączy przestrzega przed nadmiernym optymizmem przy określaniu szans Agnieszki Radwańskiej na dobry wynik w US Open i pierwszy w karierze ćwierćfinał Polki w Nowym Jorku. "Ja byłabym ostrożna" - powiedziała była tenisistka, a obecnie ekspertka.

Radwańska w tym sezonie tylko dwukrotnie dotarła co najmniej do półfinału - w styczniu w Sydney wystąpiła w decydującym meczu, a w tym tygodniu zatrzymała się na "czwórce" w New Haven.

"Biorąc pod uwagę tegoroczne wyniki Agnieszki, półfinał w New Haven jest niezłym rezultatem. Pokonała m.in. Chinkę Shuai Peng, z którą wcześniej miała nieraz problemy. Sam mecz o finał z Darią Gavrilovą był słabszy w jej wykonaniu, ale też trzeba dodać, że reprezentantka Australii spisywała się bardzo dobrze" - analizowała Strączy.

Reklama

28-letnia krakowianka w tym roku zmagała się póki co głównie z kłopotami zdrowotnymi i spadkiem formy. Po losowaniu drabinki nowojorskiej imprezy pojawiły się głosy, że było ono korzystne dla rozstawionej z "10" podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego. Na otwarcie trafiła na Chorwatkę Petrę Martic, a w drugiej rundzie może zmierzyć się z Julią Putincewą z Kazachstanu lub rosyjską kwalifikantką Sofią Żuk. O 1/8 finału przyszłoby jej walczyć prawdopodobnie z rozstawioną z "20" Amerykanką CoCo Vandeveghe.

"Agnieszka w tym roku spada w rankingu (w poniedziałkowym notowaniu znajdzie się poza czołową "10" - przyp.) i nie jest w takiej formie, do jakiej się przyzwyczailiśmy. Nie wiem, w jakiej obecnie dyspozycji jest Putincewa. Pamiętajmy jednak, że w Nowym Jorku po przejściu dwóch rund Polkę czekają mecze z dobrymi, rozstawionymi rywalkami. Przy omawianiu szans krakowianki na pierwszy w karierze ćwierćfinał US Open byłabym więc ostrożna" - zaznaczyła była zawodniczka.

Wspomniała też, że w środowisku tenisowym pojawiają się głosy, iż po ostatniej w roku odsłonie Wielkiego Szlema Radwańska zakończy starty w tym sezonie.

"To nie jest oficjalna informacja, tylko takie zakulisowe rozmowy. Nie wiadomo, co się dzieje z Agnieszką. Jak obserwowałam ją w ostatnich meczach, to widać było, że coś jest nie tak - oczy miała podkrążone, szara cera. Z jej przygotowaniem fizycznym też chyba nie jest najlepiej. W Azji jesienią osiągała zwykle najlepsze wyniki, lubi tam jeździć. Skoro miałaby z tego zrezygnować, to chyba musi chodzić o coś poważniejszego" - zastanawiała się ekspertka telewizyjna.

Pecha w losowaniu miała druga polska singlistka w tegorocznym US Open - Magda Linette. Trafiła na liderkę światowego rankingu Czeszkę Karolinę Pliskovą.

"Szkoda Magdy, bo dobrze grała w ostatnich tygodniach. Gdyby trafiła w Nowym Jorku na trochę mniej wymagającą rywalkę, to myślę, że ze swoją obecną dyspozycją mogłaby spokojnie przejść ze dwie rundy" - stwierdziła Strączy.

Poznanianka ma za sobą już pięć konfrontacji z Pliskovą, z czego jedną wygrała. Miało to miejsce pięć lat temu w imprezie niższej rangi - ITF.

"Karolina to teraz zupełnie inna zawodniczka niż w 2012 roku. Jeśli zagra na swoim normalnym poziomie, to obawiam się, że może to być jednostronne spotkanie. Mam nadzieję, że Magda powalczy, skoncentruje się, ale - patrząc realistycznie - by wygrać z Czeszką, musiałaby mieć bardzo dużo szczęścia" - podsumowała była tenisistka.

Odniosła się też do sytuacji Jerzego Janowicza. Ku zaskoczeniu kibiców zrezygnował on z udziału w kwalifikacjach US Open i czekał na to, czy wystarczająco wielu zawodników wycofa się z turnieju i na tej podstawie dołączy do obsady. Los się jednak do niego nie uśmiechnął i łodzianina po raz pierwszy od 2011 roku nie będzie w zasadniczej części zmagań na Flushing Meadows.

"Trudno powiedzieć, czy takie działanie to był plan, czy może zapomniano o wysłaniu zgłoszenia do eliminacji. Może Jerzy ustalił z trenerem, że będzie liczył tylko na dostanie się od razu do głównej drabinki, bo za występy w niej dostaje się sporo punktów, a za grę w kwalifikacjach niewiele. Widziałam, że zgłosił się teraz do kilku challengerów. Może uznał, że tam będzie walczył o punkty i teraz będzie o to łatwiej, bo większość graczy jest w Nowym Jorku? Gdybym była na jego miejscu, startowałabym mimo wszystko w kwalifikacjach US Open. To prestiżowy turniej. Uważam, że Jerzy mógłby przejść te eliminacje i dostać się do zasadniczej części rywalizacji" - podsumowała Strączy.

Zmagania w US Open rozpoczną się w poniedziałek. Zarówno Radwańska, jak i Linette mecze pierwszej rundy rozegrają we wtorek.

Agnieszka Niedziałek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL