Reklama

Reklama

US Open. Mecz Igi Świątek przerwała ulewa. Dokończenie w piątek

Mecz Igi Świątek z amerykańską tenisistką Sachią Vickery w 2. rundzie wielkoszlemowego US Open, który przerwano z powodu deszczu, zostanie dokończony w piątek. Rywalizację wstrzymano przy stanie 7:6 (7-5) i 0:30 dla reprezentantki gospodarzy.

Świątek udanie zaprezentowała się w meczu otwarcia, eliminując rozstawioną z numerem 29. Rosjankę Weronikę Kudiermietową 6:3, 6:3. Plasująca się na 53. pozycji na światowej liście zawodniczka przyznała potem, że to zwycięstwo nie przyszło jej łatwo. Jeszcze większe trudności miała w rozegranej dotychczas części pojedynku ze 160. w tym zestawieniu Vickery.

Reklama

Pierwotnie spotkanie to miało się odbyć na korcie nr 11, ale z uwagi na przedłużający się poprzedzający je mecz zostało przeniesione na "ósemkę". Zarówno Polka, jak i starsza o sześć lat Amerykanka dysponują mocnym uderzeniem. Obie jednak w czwartek dobre zagrania przeplatały błędami, w czym przodowała szczególnie pierwsza z nich. Zaczęła ona spotkanie od trzech zepsutych forhendów, a następnie dołożyła do tego pomyłkę przy zagraniu bekhendowym, w efekcie czego przegrała swojego gema serwisowego do 0. W kolejnym długo walczyła o przełamanie powrotne, ale nie wykorzystała żadnej z siedmiu szans na to. Zaliczyła wówczas kilka efektownych uderzeń wzdłuż linii bądź w róg kortu, ale znów nie obyło się błędów.

W piątym gemie zawodniczka z Raszyna obroniła "break pointa", co nie udało jej się już w siódmym. Rywalka z Hollywood na Florydzie poszła jednak zaraz w jej ślady, więc nie zdołała wówczas odskoczyć nastolatce. W końcówce Świątek zmarnowała szanse na wygranie tej partii. Najpierw, prowadząc 5:4, nie wykorzystała trzech piłek setowych, a w tie-breaku zaliczki 5-0. Pozwoliła Vickery wtedy na zdobycie siedmiu punktów z rzędu. Kilka z nich sama jej podarowała, m.in. ostatni, gdy zanotowała podwójny błąd. Łącznie w tej odsłonie miała aż 31 niewymuszonych błędów przy 15 po stronie reprezentantki gospodarzy.

Po wznowieniu zmagań w drugiej partii tenisistki nie nacieszyły się zbyt długo grą. Przy prowadzeniu Polki 30:0 w pierwszym gemie bowiem mecz został przerwany z powodu deszczu. Po pewnym czasie zaś organizatorzy ogłosili, że - podobnie jak kilka innych wstrzymanych spotkań - zostanie on dokończony dopiero kolejnego dnia. Rywalizacja toczy się wciąż jedynie na największych, zadaszonych kortach Flushing Meadows.

Świątek i Vickery mierzą się ze sobą po raz drugi w karierze. Poprzednio - w eliminacjach ubiegłorocznego turnieju WTA w Miami - górą była reprezentantka gospodarzy.

Amerykanka najwyżej w rankingu była na 73. pozycji, a w Wielkim Szlemie oraz w US Open nigdy wcześniej nie przeszła drugiej rundy. W obsadzie trwającej obecnie imprezy w Nowym Jorku znalazła się dzięki otrzymanej od organizatorów tzw. dzikiej karcie.

Tenisistka z Raszyna z kolei w zawodach tej rangi dwukrotnie dotarła do 1/8 finału. Udało jej się to w ubiegłorocznym French Open i styczniowym Australian Open. W debiucie na kortach Flushing Meadows 12 miesięcy temu odpadła w drugiej rundzie.

W piątek o awans do 1/8 finału powalczy rozstawiona z numerem 24. Magda Linette. Hubert Hurkacz odpadł w drugiej rundzie, a mecze otwarcia przegrali Katarzyna Kawa i Kamil Majchrzak.



Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek | us open

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje