Reklama

Reklama

US Open: Marin Cilić i Novak Djoković w półfinale

Broniący tytułu i rozstawiony z "dziewiątką" Marin Cilić wykorzystał piątą piłkę meczową i pokonując Francuza Jo-Wilfrieda Tsongę (19.) 6:4, 6:4, 3:6, 6:7 (3-7), 6:4, jako pierwszy awansował do półfinału wielkoszlemowego US Open. Jego rywalem będzie Novak Djoković. Serb pokonał Feliciano Lopeza 6:1, 3:6, 6:3, 7:6 (7-2).

Spotkanie trwało cztery godziny i dwie minuty. Cilić prowadził w setach 2:0, ale później do głosu doszedł dobrze spisujący się w Nowym Jorku Tsonga. W czwartym secie Francuz obronił trzy piłki meczowe, a w następnej odsłonie jeszcze jedną. Przy kolejnej jednak spasował.

- To była wielka wojna psychologiczna, zwłaszcza po przegraniu przeze mnie czwartego seta. Fizycznie to spotkanie także było bardzo wyczerpujące - podsumował Chorwat, który we wtorek posłał 29 asów serwisowych.

Zgodnie z bilansem na stronie ATP była to szósta konfrontacja tych zawodników i po raz piąty ze zwycięstwa cieszył się tenisista z Bałkanów.

Reklama

Po raz drugi w tegorocznej edycji US Open spędził on na korcie ponad cztery godziny. Dziewięć minut dłużej niż z Tsongą walczył w trzeciej rundzie z Michaiłem Kukuszkinem z Kazachstanu. 

Cilić jeszcze nigdy nie przegrał w Wielkim Szlemie meczu, gdy zapisał na swoim koncie dwa pierwsze sety.

Niespełna 27-letni Chorwat dzięki niedzielnemu zwycięstwu do 12 wydłużył swoją serię wygranych meczów w US Open. W kolejnym kroku w drodze po obronę tytułu zmierzy się z najwyżej rozstawionym Serbem Novakiem Djokoviciem.

Tsonga powtórzył swoje najlepsze osiągnięcie na Flushing Meadows. Jedyny raz wcześniej do ćwierćfinału dotarł tam w 2011 roku. W swoich czterech spotkaniach tegorocznej edycji ani razu nie stracił podania.

28-letni Djoković celuje w trzeci w tym roku tytuł w Wielkim Szlemie. Wcześniej był najlepszy w Australian Open i Wimbledonie, a we French Open w Paryżu przegrał w finale. Na kortach Flushing Meadows do decydującej potyczki dotarł już pięciokrotnie, ale triumfował tylko raz.

Lopez sprawił sporo problemów Djokoviciowi. Aż 28 punktów zdobył po zagraniach przy siatce. - Feliciano to coraz rzadszy gatunek tenisisty, który stosuje zasadę +serve and volley+ zarówno po pierwszym, jak i drugim podaniu. Jeśli jest skuteczny, bywa groźny dla najlepszych - przyznał.

Jak zauważył, w czwartym secie strach trochę zajrzał mu w oczy. - Cieszę się, że udało się opanować sytuację i wygrać w tie-breaku. Piąta partia byłaby zapewne jeszcze bardziej nerwowa - dodał po szóstym w karierze zwycięstwie nad Lopezem.

Hiszpan nie ukrywał, że agresywność w grze miała być źródłem jego sukcesu. - Mój serwis też sprawiał rywalowi trochę kłopotów, więc miałem swoje szanse. Mimo porażki chyba mogę czuć satysfakcję. W końcu napsułem trochę krwi numerowi jeden w świecie, co "Djoko" udowodnił, niestety dla mnie, w tie-breaku czwartego seta - podkreślił Hiszpan.

Serb, którego tegoroczny bilans meczów to 61-5, w półfinale spotka się z Cilicem. - Marin w US Open odniósł już 12 zwycięstw z rzędu. To na pewno dodaje mu pewności siebie. Znamy się świetnie, graliśmy wiele razy przeciw sobie. Wiem, jak go pokonać, ale niezależnie od wyniku na pewno pozostaniemy dobrymi przyjaciółmi - dodał Djoković.

Wyniki wtorkowych meczów ćwierćfinałowych singla mężczyzn w wielkoszlemowym turnieju tenisowym US Open:

Novak Djoković (Serbia, 1) - Feliciano Lopez (Hiszpania, 18) 6:1, 3:6, 6:3, 7:6 (7-2)

Marin Cilić (Chorwacja, 9) - Jo-Wilfried Tsonga (Francja, 19) 6:4, 6:4, 3:6, 6:7 (3-7), 6:4

pary środowych spotkań:

Roger Federer (Szwajcaria, 2) - Richard Gasquet (Francja, 12)

Kevin Anderson (RPA, 15) - Stan Wawrinka (Szwajcaria, 5)

Dowiedz się więcej na temat: tenis | Marin Cilić | Jo-Wilfried Tsonga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje