Reklama

Reklama

US Open. Marcin Matkowski: kara dla Djokovicia jedyną słuszną

Decyzja o wykluczeniu Novaka Djokovicia jest jedyną słuszną, jaką można było podjąć - uważa Marcin Matkowski, który jako jeden z najlepszych deblistów świata przez kilkanaście lat uczestniczył w największych turniejach ATP.

W niedzielę z US Open pożegnał się faworyt Novak Djokovic. Serbski tenisista po przegranym gemie w meczu czwartej rundy z Pablo Careno Bustą odbił piłkę za siebie. Ta uderzyła w sędzię liniową, która po tym miała problemy z oddychaniem. Efektem zdarzenia było wykluczenie Serba z dalszej gry.

Reklama

"To było niezamierzone. Bardzo złe" - przyznał Djoko w mediach społecznościowych. Wcześniej został zdyskwalifikowany.

"Innej decyzji być nie mogło. Gdyby taka zapadła, inni tenisiści mogliby uznać to za precedens i wykorzystywać w przyszłości. Otwarto by Puszkę Pandory" - uważa Matkowski.

"Matka" przyznał, że zdarzało mu się w karierze rzucić rakietą lub ze złości wybić piłkę. Też był karany, finansowo do 1000 euro. Nigdy jednak nie zrobił czegoś podobnego do Djokovica.

"Przepisy są jasne: jako zwodnicy odpowiadamy za wszystko, co robimy na korcie poza wymianą w trakcie gry. Nie jest ważne, czy Novak odbił piłkę z zamiarem czy przypadkiem. Uderzył sędzię i musiał być zdyskwalifikowany. Jeśli ktokolwiek broni Djoko, to nie czuje tego sportu. Nie czuje tenisa" - twierdzi wychowanek SKT Szczecin.

Jego zdaniem, gdyby to był inny gracz, mniej znany, kara byłaby jeszcze bardziej dotkliwa.

pż/ krys/


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje