Reklama

Reklama

US Open. Berrettini czwartym Włochem w półfinale Wielkiego Szlema w Open Erze

Matteo Berrettini, awansując do półfinału US Open, odniósł wielki sukces oraz dołączył do elitarnego grona włoskich tenisistów. Został czwartym w liczonej od 1968 roku tzw. Open Erze zawodnikiem z Italii, który dotarł do tego etapu w Wielkim Szlemie.

Rozstawiony z numerem 24. Berrettini pokonał w środę Francuza Gaela Monfilsa (13.) 3:6, 6:3, 6:2, 3:6, 7:6 (7-5). Po prawie czterech godzinach gry wykorzystał piątą piłkę meczową. Pierwszą taką okazję na zwycięstwo zmarnował za sprawą podwójnego błędu.

Reklama

- Co za walka! Nie pamiętam żadnej akcji poza tą ostatnią. No i podwójnymi błędami, których popełniłem za dużo. Miałem szczęście, że Gael nie miał meczbola - przyznał samokrytycznie.

Za sprawą pomyłek przy serwowaniu stracił bezpośrednio sześć punktów. W całym spotkaniu radził sobie jednak całkiem dobrze w tym elemencie - posłał 15 asów. Spotkanie to obfitowało w zwroty akcji i nie brakowało w nim efektownych zagrań.

- Podczas gry pomyślałem, że to jeden z najlepszych meczów, jaki kiedykolwiek widziałem. Brałem w nim udział, ale jednocześnie też go oglądałem - relacjonował podekscytowany Berrettini.

23-letni zawodnik po raz pierwszy dotarł do półfinału w Wielkim Szlemie. Przed nim do tego etapu w Nowym Jorku dotarł tylko jeden jego rodak - w 1977 roku udało się to Corrado Barazzuttiemu.

Berrettini zalicza najlepszy sezon w karierze. Wygrał w nim dwie imprezy ATP - w Budapeszcie i Stuttgarcie. Do niedawna jego najlepszym wynikiem w Szlemie była trzecia runda, ale w lipcowym Wimbledonie dotarł do 1/8 finału. Teraz przebił niedawne osiągnięcie z Londynu. Rok temu przegrał w US Open mecz otwarcia.

W czerwcu awansował na najwyższe w karierze - 20. - miejsce w rankingu ATP. W styczniu 2018 był zaś 135. rakietą świata. Teraz jest 25. w tym zestawieniu, ale w poniedziałek znajdzie się co najmniej na 13. miejscu. Awans do finału dałby mu zaś debiut w Top10.

Własne podanie nie było tego dnia atutem Monfilsa, który miał 10 asów, ale i 17 podwójnych błędów.

- Było ciężko. Walczyłem, ile mogłem, ale popełniłem zbyt wiele błędów przy serwisie. Wiem, jak przebijać piłę, ale doświadczyłem w tym meczu kilku trudnych momentów. Zamierzam wyciągnąć pozytywną lekcję z całego tego występu - zapewnił 33-letni Francuz.

Młodszego o 10 lat Berrettiniego czeka w półfinale spotkanie z rozstawionym z "dwójką" Hiszpanem Rafaelem Nadalem lub Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem (20.).

Dowiedz się więcej na temat: Matteo Berrettini

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje