Urwała seta Świątek, przyszedł czas na Sabalenkę. 85 minut i po sprawie
Noc z niedzieli na poniedziałek przyniosła nam dokończenie rywalizacji w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami. Tuż po godz. 0:00 czasu polskiego na korcie centralnym pojawiła się liderka rankingu - Aryna Sabalenka. Białorusinka walczyła o awans do najlepszej "16" z tenisistką, która jako jedyna urwała seta Idze Świątek podczas ubiegłorocznego Wimbledonu. Mowa o Amerykance - Caty McNally. Finalne rozstrzygnięcie w tym pojedynku zapadło po 85 minutach.

Aryna Sabalenka nie miała zbyt wiele czasu na celebrowanie zdobytego tytułu podczas WTA 1000 w Indian Wells. Szybko musiała się przetransportować do Miami, gdzie czekała ją batalia o obronę trofeum oraz zdobycie tzw. Sunshine Double. W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego zmierzyła się z reprezentantką gospodarzy - Ann Li. Spotkanie z Amerykanką okazało się wymagające dla liderki rankingu. Pojawiały się oznaki frustracji, ale ostatecznie tenisistka z Mińska zdołała zamknąć mecz w dwóch odsłonach, triumfując 7:6(5), 6:4.
Teraz znów czekała ją batalia z zawodniczką ze Stanów Zjednoczonych. Rywalką Sabalenki w trzeciej rundzie była Caty McNally, 72. aktualnie rakieta świata. 24-latka to dobra znajoma Igi Świątek z czasów juniorskich. Razem z Polką zmierzyły się w drugiej fazie ubiegłorocznego Wimbledonu. Amerykanka niespodziewanie triumfowała w premierowej odsłonie, jednak później Raszynianka odzyskała kontrolę nad wydarzeniami. Jak się potem okazało - był to jedyny stracony set przez naszą zawodniczkę w całych zmaganiach. W nocy z niedzieli na poniedziałek Caty chciała też jak najlepiej zaprezentować się w batalii przeciwko Białorusince. Tym bardziej, że na trybunach kortu centralnego pojawiło się sporo widzów.
WTA Miami: Aryna Sabalenka kontra Caty McNally w trzeciej rundzie
Mecz rozpoczął się od wzajemnych przełamań. Najpierw Sabalenka wypuściła z rąk prowadzenie 30-15. Po zmianie stron Aryna zdołała odrobić stratę, potem miała nawet dwie piłki z rzędu na 3:1. Ostatecznie Białorusinka zdobyła kolejnego breaka dopiero w szóstym gemie - i to mimo szansy przeciwniczki na remis. McNally nie podłamała się tym faktem, błyskawicznie zniwelowała stratę. Dziewiąte rozdanie okazało się niezwykle długie. Tenisistka z Mińska była wyraźnie poirytowana faktem, że nie może domknąć gema. Dopiero za szóstą piłką dorzuciła piąte "oczko" na własne konto.
Po krótkiej przerwie czekał poważny test na Caty. Musiała utrzymać swój serwis, by pozostać w grze o zwycięstwo w partii. Amerykanka miała 30-15, ale od tego momentu nie zdobyła ani jednego punktu. Turniejowa "1" załączyła tryb mistrzyni i dopięła swego. Wtedy, kiedy było trzeba, potrafiła przycisnąć i wymusić błędy na rywalce. Ostatecznie liderka rankingu triumfowała w premierowej odsłonie 6:4.
Zanosiło się na to, że Sabalenka otworzy drugą część pojedynku od gema wygranego do zera. Gdy wykonywała już krok w kierunku ławeczki, system wywołał minimalny aut. Aryna była wyraźnie poirytowana faktem, że nie trafiła w kort z prostej pozycji. Potem z 40-0 zrobiła się równowaga. Ostatecznie McNally nie uzyskała jednak break pointa i to tenisistka z Mińska rozpoczęła seta od prowadzenia. W następnych minutach na przełamanie polowała Białorusinka. Miała piłkę na 3:1.
Do wygranego gema na returnie doszło jednak dopiero w trakcie szóstego rozdania. Po chwili Caty próbowała zniwelować stratę, tak jak to wydarzyło się w trakcie premierowej odsłony. Finalnie Sabalenka wyszła ze stanu 0-30 i była już o jedno "oczko" od awansu. Tuż po zmianie stron Aryna zamknęła pojedynek. Wywalczyła następne przełamanie, dzięki czemu po 85 minutach gry mogła cieszyć się ze zwycięstwa 6:4, 6:2. O ćwierćfinał WTA 1000 na Florydzie powalczy z Qinwen Zheng.
Główne zmagania w Miami potrwają do 29 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.















