Reklama

Reklama

Ukraiński mecz w Wimbledonie. Wielkie emocje i walka o zburzony dom

Łesia Curenko pokonała Anhelinę Kalininę w ukraińskim pojedynku w 2. rundzie Wimbledonu. I choć wynik potyczki w turnieju wielkiego szlema zawsze ma znaczenie, tym razem chodziło jeszcze o coś więcej.

"Bratobójczy" pojedynek Ukrainek wzbudził spore zainteresowanie na odległym, ale dość dużym korcie nr 12, pewnie także z powodu zapowiedzi tenisistek, że przygotują coś specjalnego, co będzie wyrazem wsparcia dla swojej ojczyzny, którą 24 lutego zbrojnie zaatakowała Rosja.

Mecz był zacięty, bardzo emocjonalny, bo obie tenisistki miały osobistą motywację. Lepiej zaczęła go 25-letnia Anhelina Kalinina, ale w drugiej partii mecz zaczął się odwracać na stronę o 8 lat starszej Łesii Curenko, jeszcze trzy lata temu 23 zawodniczki na świecie, a dziś na pozycji 101.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Takiego meczu jeszcze w Wimbledonie nie było!

W trzeciej partii rozgorzał już bój na całego, zaciekłe wymiany się przeciągały i wydawało się, że w końcu najwyżej notowana dziś z ukraińskich tenisistek (34. WTA) Kalinina tak przegoniła ciężko oddychającą koleżankę, że dopnie swego. Tymczasem od stanu 3:1 faworytka nagle zgasła, a doświadczona Curenko odrodziła się niczym feniks z popiołów - wygrała pięć kolejnych gemów i po dwóch i pół godzinie cały mecz 3:6, 6:4, 6:3.

Wimbledon 2022. Ukraiński mecz Curenko - Kalinina

Obie tenisistki zebrały burzę oklasków, ale demonstracji żadnych nie było, nie licząc dwóch ukraińskich flag na trybunach, w tym jednej połączonej z Union Jack, flagą Zjednoczonego Królestwa i Irlandii Północnej.

Kalinina ma czego żałować, bo jeszcze przed meczem zapowiedziała, że pieniądze zarobione na wimbledońskim korcie przeznaczy na odbudowę rodzinnego domu - za awans do 3 rundy dostałaby 120 tysięcy funtów, ale musi zadowolić się premią o ponad 40 tysięcy niższą.

Tenisistka pochodzi z Nowej Kachowki koło Chersonia, jednej z pierwszych miejscowości na południu Ukrainy, która znalazła się pod rosyjską okupacją. W Londynie Kalinina opowiedziała rodzinną historię o zbombardowanym domu rodzinnym, w którym praktycznie nie ma ścian, ale jej bliscy przeżyli. Teraz ona chce zarobić jak najwięcej na korcie, by go odbudować.

Nowa Kachowka. Anhelina Kalinina zbiera w Wimbledonie pieniądze na zburzony dom

- Dom został zniszczony, w ścianach są ogromne dziury, pokoi w zasadzie nie ma. Jestem bardzo wdzięczna, że moi najbliżsi żyją, a ja mogę grać w tenisa - mówiła Anhelina.

- Trudno mi w tych czasach myśleć o tenisie, ale dla mnie ważne jest, czy wygram, czy przegram. Pomagam mojemu krajowi, jak umiem, a dzięki zarobionym pieniądzom na korcie mogę pomóc rodzinie, w tym dziadkom. To moja wielka motywacja i ogromny przywilej uczestniczyć w tym turnieju. Im dalej w nim zajdę, tym więcej zarobię... Dla mnie to jest najważniejsze - zdradziła.

Po meczu zwycięska Curenko odbyła niezwykle emocjonalną konferencję prasową, na której po angielsku padały pytania tylko o wojnę, Ukrainę i wykluczenie rosyjskich i białoruskich tenisistów z rywalizacji w Wimbledonie. - Tylko jeden tenisista z Rosji i jeden z Białorusi powiedzieli mi, że są przeciwko wojnie. Reszta milczy, dlatego ich wykluczenie ze sportu jest zasadne, to dobry krok, by pokazać, co wszyscy powinniśmy robić wobec tej wojny - powiedziała Curenko.

Wimbledon 2022. Wykluczenie Rosjan i Białorusinów, turniej bez punktów rankingowych

Organizator Wimbledonu - All England Lawn Tennis Club - pod koniec kwietnia postanowił, że z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz wsparcia tych działań z własnego terytorium przez Białoruś, zawodnicy z krajów-agresorów nie będą mogli wystąpić w Londynie.

Decyzję tę skrytykowały ATP oraz jej kobiecy odpowiednik - WTA, uznając nadanie statusu "neutralnych sportowców" tenisistom z tych krajów za wystarczający. Ostatecznie organizacje postanowiły pozbawić turniej punktów rankingowych.

Z Londynu - Tomasz Mucha, Interia 

GRA NAWROTA. Niezwykły quiz o Hubercie Hurkaczu, Idze Świątek i tenisie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL