Ukrainka przekroczyła granicę. Polacy od razu ją wygwizdali. Powód był prosty
W dniach 10-11 kwietnia reprezentacja Polski na własnym terenie, w Gliwicach, zmierzy się z Ukrainą w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup. Nasze tenisistki będą miały okazję wziąć rewanż za zeszłoroczną porażkę z zawodniczkami, które bronią barw wschodnich sąsiadów. Wówczas w pierwszym meczu Katarzyna Kawa przegrała z Martą Kostiuk 1:6, 2:6. Pod koniec spotkania Ukrainka zrobiła coś, co bardzo nie spodobało się polskim kibicom.

- Hala robi olbrzymie wrażenie. Cieszę się, że mam okazję wrócić do reprezentacji. Uwielbiam grać do kraju, bo atmosfera w drużynie jest świetna, a taki tydzień z kadrą to coś odświeżającego. Zawsze kończę go wyczerpana, ale i zadowolona. To czas, kiedy liczy się zespół - mówiła ostatnio Magda Linette, która pod nieobecność Igi Świątek jest liderką reprezentacji Polski w turnieju Billie Jean King Cup.
W tym roku nasza kadra znów zmierzy się z Ukrainą, tym razem w PreZero Arena Gliwice, na ziemnej nawierzchni. Cały skład pod przewodnictwem Dawida Celta prezentuje się następująco: Magda Linette, Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa, Linda Klimovicova oraz Martyna Kubka.
Ukrainki przyjechały do Polski. Po hali poniosły się gwizdy. Wszystko przez jedno zagranie
Spotkania singlowe zostaną rozegrane w piątek, 10 kwietnia. Przypomnijmy, niemal równo rok temu polskie tenisistki w kwalifikacjach BJK mierzyły się z tymi samymi rywalkami. Mecz został rozegrany w Radomiu. Jako pierwsza do rywalizacji przystąpiła Katarzyna Kawa. Po drugiej stronie siatki stała Marta Kostiuk.
Niestety Ukrainka od pierwszej wymiany udowadniała swoją przewagę nad niżej notowaną Polką. W końcu reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów należy do czołówki rankingu WTA, w zeszłym roku wskoczyła nawet do pierwszej dwudziestki. Na start pozwoliła Kawie ugrać zaledwie jednego gema.
W drugim secie scenariusz był bardzo podobny. To ukraińska tenisistka prowadziła grę, dominowała grającą przy własnej publiczności rywalkę niemal na każdej płaszczyźnie. Przy stanie 2:5 z perspektywy Polki Kostiuk serwowała po zwycięstwo. I wtedy pozwoliła sobie na coś, co rozwścieczyło polskich kibiców.
Kiedy stanęła przed szansą na zamknięcie spotkania, próbowała wykonać podanie "z dołu", bez podrzutu piłki do serwisu. Choć takie zagranie jest zgodne z przepisami, to w świecie tenisa traktuje się je jako lekceważenie przeciwnika. Owszem, w niektórych sytuacjach czy fragmentach meczu może być zaskakujące i przydatne, jednak biorąc pod uwagę opisywany kontekst i olbrzymią przewagę Ukrainki, w tym przypadku było zwyczajną formą pokazania swojej wyższości, co zdecydowanie można odebrać jako brak szacunku.
Reakcja tysięcy fanów zgromadzonych na hali w Radomiu nie mogła być inna. Marta Kostiuk została wygwizdana. Ostatecznie wykorzystała drugiego meczbola, dzięki czemu triumfowała 6:1, 6:2. W drugim pojedynku Maja Chwalińska przegrała z Eliną Switoliną 6:7 (4:7), 3:6. Na koniec para Maja Chwalińska/Martyna Kubka okazała się gorsza od duetu Ludmiła Kichenok/Nadia Kichenok 6:7 (1), 6:7 (5). Reprezentacja Polski poległa 0:3 z Ukrainą.
Czy teraz podopieczne Dawida Celta zrewanżują się za zeszłoroczną klęskę? Ukrainki do Gliwic przyjechały w bardzo mocnym składzie na czele ze wspomnianymi Kostiuk i Switoliną. Stawką starcia jest awans do turnieju finałowego BJK Cup. Zapraszamy do śledzenia relacji z piątkowych spotkań w Interii Sport.














