Tytuł w Paryżu, a po chwili koniec. Mistrzyni wykreślona z rankingu WTA
Alexander Zverev był tym ostatnim zawodnikiem, który cieszył się z wielkoszlemowego tytułu na Stade Roland Garros w Paryżu - w niedzielnym finale pokonał Flavio Cobolliego. A trzy dni wcześniej Włosi też mieli powód do wielkiej radości - za sprawą Sary Errani i Andrei Vavassoriego. Dokonali sztuki niezwykłej, obronili wielkoszlemowy tytuł. Dla 39-letniej zawodniczki, legendy w świecie tenisa, to już dziesiąty taki tytuł. A cztery dni później jej nazwisko zniknęło z singlowego rankingu WTA.

Roland Garros 2026 przeszedł do historii. Dla nas najważniejszy był oczywiście ten finał sobotni w kobiecym singlu - obecność w nim Mirry Andriejewej wielką niespodzianką trudno nazwać, skoro wcześniej grała już w półfinale i ćwierćfinale, a niedawno - o tytuł w Madrycie. Awans do tego etapu Mai Chwalińskiej to już jednak potężna sensacja, jedna z największych w erze open. Choćby dlatego, że 24-letnia zawodniczka z Bielska-Białej nigdy wcześniej nie grała tu w głównej drabince, a w tej edycji - przebijała się przez kwalifikacje.
Finał z Andriejewą co prawda przegrała, ale i tak w dzisiejszej aktualizacji światowego rankingu znalazła się na 21. pozycji. Tylko trzy Polki były od niej wyżej: Iga Świątek, Agnieszka Radwańska oraz Magda Linette. Choć uzyskanie wyższej pozycji od zawodniczki z Poznania nie jest wcale w najbliższych tygodniach wykluczone.
To nowe notowanie WTA było szczególne jeszcze z innego powodu: po raz pierwszy od 24 lat nie znalazła się w nim Sara Errani. Mimo że genialna Włoszka chwilę wcześniej wygrała Roland Garros w zmaganiach par mieszanych.
Sara Errani już poza singlowym rankingiem WTA. A była w nim od czerwca 2002 roku
Errani to już bowiem legenda tenisa, choć zawodniczki z jej roczników wciąż potrafią sobie radzić świetnie. Tatjana Maria wkrótce skończy 39 lat, też urodziła się w 1987 roku, a przecież zajmuje 52. miejsce na świecie. Choć teraz czeka ją niezwykle istotna obrona ponad 500 punktów za zeszłoroczny triumf w londyńskim Queens.

Wtedy, gdy ona cieszyła się z największego w karierze sukcesu, Errani rozważała jeszcze możliwość rozegrania ostatniego turnieju w singlu - miał nim być Wimbledon. Odpuściła, skończyło się na Garrosie. Właśnie w Paryżu w 2012 roku doszła do finału singla, przegrała go z Marią Szarapową. Była nawet piątą zawodniczką świata. A w ostatnich sezonach skupiała się już głównie na rywalizacjach par - w deblu stworzyły niezwykle mocny duet z Jasmine Paolini, choć może nie aż tak silny, jak ten kiedyś z Robertą Vinci. Choć to z Paolini wygrała olimpijskie złoto - właśnie w Paryżu.
A singiel schodził na dalszy plan. Aż wreszcie, rok temu, postanowiła, że nie z niego rezygnuje. W Paryżu zdołała jeszcze ograć Jule NIemeier, ale już Anna-Lena Friedsam okazała się za mocna. Mimo że sama miała piłkę meczową.
Dlaczego więc wciąż funkcjonowała w rankingu? Ponieważ nie skończyła kariery, tak jak kiedyś Ashleigh Barty - wciąż posiadała jakieś punkty. A te kasują się po 52 tygodniach. W ostatnich notowaniu była jeszcze na 1001. pozycji, teraz całkowicie już z niego wypadła.
A stało się to tuż po tym, jak z Andreą Vavassorim zdołali obronić tytuł w Paryżu - ogrywając w finale parę Gabriela Dabrowski/Evan King. To był dziesiąty tytuł Włoszki, ale czy ostatni? Niekoniecznie, wszystko zależy od tego, co się tym razem wydarzy w Nowym Jorku.
W poprzedniej edycji Amerykanie dokonali wyłomu, woleli show z gwiazdami singla, Errani i Vavassori dostali ostatecznie zaproszenie na samym końcu, jako obrońcy tytułu. I znów triumfowali, ogrywając w finale Igę Świątek i Caspera Ruuda













