Dwa sety w meczu Sabalenki i po sprawie. Mistrzyni z Madrytu za burtą
Niewiele jest zawodniczek w kobiecym tourze, które mogą na końcu kariery pochwalić się pozytywnym bilansem spotkań z Aryną Sabalenką. A być może taką ostatnią szansę dostała dzisiaj Sorana Cirstea, która po tym sezonie zakończy karierę. Grały dotąd dwa razy, obie wygrały po jednym meczu. W Brisbane, gdzie Białorusinka broni tytułu mistrzyni WTA 500, spotkały się dwie zeszłoroczne triumfatorki wielkiego turnieju w Madrycie: Aryna wygrała go w singlu, Sorana - w deblu. Rumunka prezentowała dobrą grę, ale pojawił się pewien problem. Związany z dyspozycją liderki.

Wiosną 2023 roku Aryna Sabalenka goniła już Igę Świątek w rankingu WTA i było jasne, że na mączce spróbuje odebrać Polce przodownictwo. Raszynianka zrezygnowała wtedy, z powodu kontuzji, z gry w Miami, tam Sabalenka miała już dużą szansę by się zbliżyć do Igi. Zatrzymała ją jednak niespełna 33-letnia wtedy Sorana Cirstea, na etapie ćwierćfinału.
Do rewanżu doszło miesiąc później w Madrycie, tam Sabalenka ostatecznie zgarnęła tytuł, ogrywając w finale Świątek. Ale na minięcie Polki w rankingu musiała czekać do US Open. Teraz role się odmieniły, to nasza zawodniczka jest wiceliderką i próbuje gonić Białorusinkę. Wsparcie Rumunki byłoby więc mile widziane.
Cirstea była już 21. w rankingu WTA w 2013 roku, wróciła na ten poziom dwa sezony temu. Po czym doznała kontuzji i na pół roku wypadła z touru. Przed tym sezonem oficjalnie ogłosiła, że to jej ostatni rok w elicie - kończy karierę. Tuż po całkiem udanej kampanii, w której cieszyła się z deblowego tytułu WTA 1000 w Madrycie, ale i singlowego w WTA 250 w Cleveland.
Odniosła też kilka innych świetnych wyników, z półfinałami w Osace czy Jassach na czele, ale na dziś to do rozstawienia w Wielkich Szlemach jeszcze nie wystarczy. Potrzebowałaby w Brisbane wyniku spektakularnego, drogę do takiego zagradzała Sabalenka.
WTA 500 w Brisbane. Sorana Cirstea rywalką Aryny Sabalenki. Świetny poziom, nie było powtórki z drugiej rundy
Dwa dni temu Sabalenka rozbiła Cristinę Bucsę 6:0, 6:1 w zaledwie 48 minut - było to jej drugie najkrótsze spotkanie w karierze. Dziś straciła więcej gemów w meczu z Cirsteą już po trzech rozegranych - i to mimo faktu, że przełamała rywalkę. Sama bowiem też musiała pogodzić się z breakiem, za chwilę było 2:1 dla Sorany.

Grając z Sabalenką, tak precyzyjną jak dzisiaj w pierwszej fazie meczu, trzeba jednak wykorzystywać nawet miniszanse, gdy tylko się pojawiają. Rumunka w ósmym gemie prowadziła 30-15, przy podaniu liderki rankingu, w kolejnej akcji miała piłkę, rywalka ruszyła do siatki. Moment zawahania sprawił, że Cirstea zagrała za nisko, piłka nie przeleciała na drugą stronę. Potrzebowała przełamania do wyrównania stanu meczu, nie udało się - było 3:5.
Pierwsza piłka setowa dla Białorusinki pojawiła się już w kolejnym gemie, po 36 minutach gry. Cirstei pomogła trochę siatka, zaatakowała krosem, trafiła w linię. Za moment jednak ta sama siatka pomogła Arynie, dostała drugiego setbola. Ostatecznie set zakończył się po tym gemie, choć wszystko potrwało jeszcze cztery minuty, zanim sędzia Alessandro Germani ogłosił 6:3 dla zawodniczki z Mińska.
I był to wynik całkowicie oddający to, co działo się w tym spotkaniu. Cirstea nie spisywała się źle, nie miała ujemnego bilansu wygrywających uderzeń do niewymuszonych błędów (7/7). Rzecz w tym, że to Sabalenka miała go zdecydowanie na plusie (17/7). To właśnie świadczyło o jej znakomitej dyspozycji.
Każdy obserwator tego spotkania miał chyba świadomość faktu, że jeśli Białorusinka nie obniży jakości swojej gry, wygra to spotkanie łatwo, w dwóch setach. Bo tak naprawdę wszystko zależało tu od niej.

Pierwsze szanse na przełamanie Aryna dostała w czwartym gemie - od razu dwie. I obie Cirstea obroniła świetnymi serwisami, zdołała wyrównać na 2:2.
A później pojawiły się trzy szanse w ósmym gemie, znów Cirstea zdołała wyjść z tej sytuacji, to ona triumfowała w czterech kolejnych akcjach. Zabrakło jeszcze tej piątej, by wyrównać na 4:4. To Aryna wróciła do walki o zwycięstwo w tym gemie i - pięknym forhendem - załatwiła sprawę. Odskoczyła na 5:3, co zapowiadało już szybki koniec spotkania.
I tak nastąpił po kolejnym gemie, w Brisbane minęło właśnie południe. Choć Cirstea walczyła do końca, w czterech wcześniejszych gemach serwisowych Sabalenki wygrała trzy punkty, teraz też trzy. I uzyskała break pointa. Tyle że liderka rankingu znów wskoczyła na mistrzowski poziom.
Aryna wygrała po 79 minutach 6:3, 6:3, awansowała do ćwierćfinału. A w nim zmierzy się z lepszą z pary: Diana Sznajder - Madison Keys.







![Polskie derby dla Resovii. Zawiercie zatrzymane w Lidze Mistrzów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXMYWMF92JI-C401.webp)
![Niespodzianka w LM była blisko! Projekt uratował się w tie-breaku [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXG5I446KE7-C401.webp)





