Tylko 67 minut meczu Osaki w Bad Homburg. Mistrzyni z Melbourne za burtą
W turnieju WTA 500 w Bad Homburg tylko cztery najwyżej rozstawione zawodniczki mają wolne w 1/16 finału. Spośród nich jedynie Elina Switolina ruszyła do gry we wtorek, pozostała zaczną w środę. W tym m.in. Iga Świątek czy Mirra Andriejewa. Na tę ostatnią mogła czekać już w ćwierćfinale Naomi Osaka, ona swój mecz w drugiej rundzie rozegrała już we wtorek. Z Elise Mertens, deblową mistrzynią Australian Open z tego sezonu. Japonko prowadziła już 5:0, gdy zaczęła się powtarzać historia z jej niedzielnej potyczki z Magdaleną Fręch. A finał był niemal dokładnie taki sam.

Turniej w Bad Homburg to już ostatni sprawdzian dla elity przed Wimbledonem - choćby dla Igi Świątek, która po wyjeździe z Paryża spędziła chwilę w Londynie, później zaś przygotowywała się na trawie na Majorce. A test formy nastąpi właśnie w Bad Homburg, gdzie broni 325 punktów za zeszłoroczny finał.
W Hesji do gry przystąpiły jeszcze trzy inne zawodniczki z TOP 10 - Mirra Andriejewa, Elina Switolina i Linda Noskova, która jednak "wpadła" do tego grona na chwilę. Dziś przegrała swoje pierwsze starcie z Bad Homburg i wiadomo, że w najbliższym notowaniu spadnie na 12. pozycję. Choć w losowaniu drabinki Wimbledonu będzie miała "9".
Z tej elity na wtorek organizatorzy zaplanowali tylko mecz Switoliny, Andriejewa, Świątek i Karolina Muchova zacznę w środę. Polka, nie przed godz. 15.30, zmierzy się z Emmą Navarro. A Andriejewa musi wcześniej pokonać Jekaterinę Aleksandrową, by po raz pierwszy w karierze zagrać z Naomi Osaką. I to może być absolutny hit ćwierćfinałów w Niemczech.
WTA 500 w Bad Homburg. Naomi Osaka walczyła o ćwierćfinał. Rywalkę Elise Mertens
Aby doszło do meczu Osaka - Andriejewa, musiały być spełnione dwa warunki: zwycięstwo Japonki we wtorek oraz 19-letniej Rosjanki w środę. Rywalką tej pierwszej była Elise Mertens - znakomita specjalistka od debla, sześciokrotna wielkoszlemowa mistrzyni w tej specjalności, m.in. Wimbledonu 2025. Poprzedni sezon w ogóle miała wybitny na trawie, bo przecież triumfowała też w singlu w 's-Hertogenbosch (WTA 250), a w Wimbledonie dotarła do 1/8 finału. Tam zatrzymała ją Aryna Sabalenka. A Osaka? No cóż, turnieje na trawie i Naomi to zawsze nie łączyło się w parę. Niemniej teraz, już pod okiem Tomasza Wiktorowskiego, Japonka zrobiła olbrzymie postępy, co pokazały turnieje na ziemi. Na niej też wcześniej było krucho.

W pierwszej rundzie Naomi wygrała 6:4, 6:1 z Magdaleną Fręch, samo spotkanie miało niezwykły przebieg. Była liderka rankingu prowadziła 5:0, Polka odpowiedziała czterema kolejnymi gemami. I gdy miała próbować wyrównać przy swoim serwisie, mecz przerwano - korty zostały zalane. Panie dokończyły grę w poniedziałek, tu już zdecydowanie lepsza była Naomi.
Minęło 27 godzin i... sytuacja się powtórzyła. Osaka odskoczyła na 5:0, potrzebowała zaledwie 16 minut. Gdy posłała asa na 4:0 i 30-0, tablica za plecami Mertens wskazała prędkość serwisu: 198 km/godz. - Daj, Boże, zdrowie - skomentował w Canal+ Dawid Celt.
Niemniej później sytuacja się odmieniła, to Mertens zaczęła punktować. Było już tylko 5:3 i 15-30, patrząc od strony Osaki, gdy Japonka zaczęła szukać wzrokiem Tomasza Wiktorowskiego. Zdołała jednak domknąć tego seta, triumfowała 6:3. A zaimponowała skutecznością pierwszego podania - wygrała 87 procent akcji.
Druga partia odbywała się już po pełną kontrolą Naomi - od przełamania na 2:1, aż do końca. I była jej popisem - to m.in. aż 13 winnerów i zaledwie trzy niewymuszone błędy. Skończyło się na 6:3, 6:3, całość zabrała nieco ponad godzinę.
Teraz ruch należy do Andriejewej - jeśli Mirra wygra w środę, to w czwartek po raz pierwszy zagra z czterokrotną mistrzynią Szlemów.














![Polacy zachwycali w Chicago. Najlepsze akcje w Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2G3PHYHJ7GNY-C401.webp)