Turniejowa "1" zaskoczona przez Polkę. Koniec nastał po ponad 3 godzinach
Polscy kibice tenisa w czwartek czekali na informację ze Stuttgartu, kto zostanie ćwierćfinałową rywalką Igi Świątek. I doczekali się - Raszyniankazmierzy się z Mirrą Andriejewą. A w międzyczasie z Oeiras przyszła wspaniała wiadomość o jednym z największych zwycięstw Mai Chwalińskiej - pokonała turniejową "1" - Beatriz Haddad Maię. I to bynajmniej nie był koniec doniesień o sukcesach Polek. Do kolejnego ważnego wydarzenia doszło bowiem w innym turnieju na mączce - na Florydzie. Też z udziałem turniejowej "1", która na igrzyskach w Paryżu wygrała swój mecz 6:0, 6:0.

Sporo jest w światowym tourze tenisistek, które czekają właśnie na ten wiosenny okres, gdy rywalizacja przenosi się z twardych kortów na ziemne. Nie jest to długi czas - trwa raptem nieco ponad dwa miesiące. Oczywiście dla zawodniczek z końca pierwszej setki czy niższych pozycji są niemal przez cały rok imprezy rangi WTA 125 czy ITF na mączce, ale nie dla tych najlepszych. A teraz odbywają się w niemal każdym zakątku świata.
Elita gra oczywiście w tym tygodniu w Stuttgarcie (WTA 500), kilka zawodniczek wybrało Rouen (WTA 250). Dwie reprezentantki Polski wybrały się do Oeiras (WTA 125) - Maja Chwalińska w czwartek pokonała w Portugalii byłą półfinalistkę French Open Beatriz Haddad Maię, dziś zagra o półfinał z Simoną Waltert.
Z kolei Gina Feistel jeszcze niedawno grała w dwóch turniejach na czerwonej mączce w argentyńskim Junin, a teraz, po krótkiej przerwie, postanowiła walczyć o punkty na tej zielonej - w turnieju ITF w Zephyrhills na Florydzie.
I sprawiła tam jedną z większych sensacji całego dnia. Patrząc na to, kto stał po drugiej stronie siatki.
Wielki sukces 23-letniej Giny Feistel. Turniejowa "1" pokonana na Florydzie
Kim jest Gina Feistel? To córka jednej z najlepszych polskich tenisistek końca XX wieku - Magdaleny Mróz-Feistel, wielokrotnej mistrzyni kraju oraz olimpijki z Barcelony. Pod koniec kariery wyjechała do Niemiec, tam też urodziła się Gina, w Mörfelden-Walldorf. Jesienią 2022 roku postanowiła grać z polską licencją, a nie niemiecką. Wkrótce wygrała swój pierwszy zawodowy turniej, zaczęła się piąć w rankingu WTA. Pod koniec 2024 roku była w nim już w trzeciej setce, później doznała kontuzji. I straciła praktycznie całe pierwsze półrocze w kolejnym sezonie. A to spowodowało spory spadek.

W całej swojej karierze zawodniczka z Sopotu, choć reprezentująca Grunwald Poznań, wygrała trzy spotkania z zawodniczkami z TOP 200 rankingu. W czwartek na Florydzie stanęła przed czwartą taką szansą, choć raczej trudno było wyobrazić sobie tu sukces. Grała bowiem z Marią Lourdes Carle - specjalistką od kortów ziemnych, która w poprzednich sezonach w tym czasie szykowała się do WTA 1000 w Madrycie. A teraz zeszła na poziom ITF W35, by odzyskać pewność siebie.
Dwa lata temu, tuż przed zmaganiami w stolicy Hiszpanii,. Argentynka wygrała bowiem challengera WTA w La Bisbal d'Emporda, w finale pokonując Rebekę Masarovą. A później na Caja Magica ograła cztery rywalki, w tym Emmę Raducanu czy Weronikę Kudiermietową. Błysnęła w jednym spotkaniu na igrzyskach w Paryżu, bo jej 6:0, 6:0 w pierwszej rundzie z Tatjaną Marią nie przeszło bez echa. Przegrała w kolejnej potyczce z Coco Gauff.
Rok temu w Madrycie ograła m.in. Rebeccę Sramkovą, w Jassach dotarła do ćwierćfinału WTA 250. A w tym sezonie wszystko się od początku psuje, choć ostatnio celowała już tylko w zmagania na mączce. Nie udało się wygrać meczu we Włoszech, Turcji czy Kolumbii, pojawiła się więc w USA. Wciąż jako zawodniczka z drugiej setki rankingu, choć zapewne za chwilę czeka ją spory spadek. Zwłaszcza po tym, co stało się w meczu z Giną Feistel.

Polka ostatnio całkiem nieźle radziła sobie w Argentynie, powolutku wraca do dyspozycji, którą miała dwa lata temu. Znakomicie zaczęła spotkanie z Carle - wygrała cztery pierwsze gemy, później prowadziła 5:1 i serwowała. Przegrała jednak dwa kolejne, choć seta zapisała na swoim koncie - 6:3.
Widać już jednak było, że Argentynka powoli przejmuje inicjatywę. I z upływem czasu może lepiej czuć się w wysokim upale, a sam mecz też zapowiadał się na wyjątkowo długi. W Zephyrhills zawodniczki same muszą chodzić po piłki, nie ma dodatkowej obsługi.
Na starcie drugiej partii Carle wygrała dwa pierwszy gemy, w dwóch kolejnych też miała swoje szanse. Oba jednak padły łupem Feistel, były wyjątkowe długie, razem składały się z 28 akcji. Polka miała nawet break pointa na 3:2, Argentynka jednak tę końcówkę gema zagrała dobrze. A była już poirytowana, co chwilę coś krzyczała po hiszpańsku. Całego seta turniejowa "1" wygrała 6:2.
Decydowała więc trzecie partia, tu znów Feistel odskoczyła na 4:0. Carle wygrała trzy kolejne gemy, miała dwie okazje na 4:4, przy serwisie Polki, choć akurat sam fakt wprowadzania piłki do gry nie był w tym meczu wielkim atutem (34 brwak pointy, 13 przełamań w meczu). Przy pierwszej szansie Argentynka przejęła inicjatywę, ale trafiła w siatkę. Przy drugiej - w korytarz deblowy.
Gina wybroniła tego gema, a w kolejnym zamknęła mecz - wygrała 6:3, 2:6, 6:3. Po 182 minutach rywalizacji.

W piątkowym ćwierćfinale Polka zmierzy się z Amerykanką Leą Ma. Punkty wywalczone na Florydzie powinny wystarczyć do powrotu do grona najlepszych 500 zawodniczek świata, choć zostaną doliczone dopiero do aktualizacji rankingu 4 maja.
Gina Feistel (Polska) - Maria Lourdes Carle (Argentyna, 1) 6:3, 2:6, 6:3.











![Robert Lewandowski odchodzi z FC Barcelona. Świat piłki reaguje [NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000MSMUQFLR1U7FL-C401.webp)



