Reklama

Reklama

Turniej WTA w Dubaju. Kim Clijsters zadowolona z gry po wznowieniu kariery

Kim Clijsters mimo porażki w pierwszym od ponad siedmiu lat meczu o stawkę była zadowolona ze swojej gry w 1. rundzie turnieju WTA w Dubaju. - Dostrzegam pozytywne aspekty i zamierzam się na tym oprzeć w kolejnych spotkaniach - zaznaczyła słynna belgijska tenisistka.

36-letnia Clijsters, która znalazła się w obsadzie dzięki przyznanej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie, uległa młodszej o 10 lat i rozstawionej z "dziewiątką" Hiszpance Garbine Muguruzie 2:6, 6:7 (6-8). Choć wiele osób uznało przed meczem, że Belgijka kiepsko trafiła, to ona nie narzekała, że już na początek musiała zmierzyć się z finalistką niedawnego wielkoszlemowego Australian Open.

Reklama

"Poczułam trochę... nie chcę powiedzieć, że ulgę, ale uznałam, że jestem w stanie utrzymać tempo gry Garbine. Z pewnością nie jest ona najmocniej uderzającą piłkę zawodniczką. Niektóre dziewczyny robią to ze znacznie większą siłą. Uważam, że byłam w stanie nawiązać z nią równorzędną walkę w wymianach z głębi kortu" - oceniła Belgijka.

Początek jej jednak nie wyszedł. Widać było, że nie jest już tak szybka jak w przeszłości, zawodził ją także będący kiedyś jednym z głównych atutów forhend. Mimo stanu 0:3 w drugiej partii jednak nie zrezygnowała, dała próbkę możliwości i udowodniła, że wciąż jest waleczna. Przegrywając 2:4 wygrała trzy kolejne gemy, ale do trzeciego seta nie zdołała doprowadzić.

"W drugim czułam, że naprawdę weszłam w ten mecz. W niektórych wymianach wręcz dominowałam. Dobrze wiedzieć, że mimo tego jak zaczęłam, w drugiej partii byłam w stanie nawiązać walkę przy obecnej dyspozycji. To pozytywna strona tego meczu. Zamierzam się na tym oprzeć w kolejnych spotkaniach" - zaznaczyła.

Przeciwniczkę chwaliła także Hiszpanka. Przyznała, że ten pojedynek był dla niej dużym wyzwaniem, bo nie wiedziała zupełnie, czego się spodziewać po Clijsters, która poprzedni mecz o stawkę rozegrała jesienią 2012 roku.

"Jestem pewna, że będzie sobie radzić coraz lepiej i sprawi nam jeszcze wiele kłopotów" - oceniła.

We wrześniu Belgijka ogłosiła, że wróci do rywalizacji w kolejnym sezonie, ale wówczas jej pierwszym planowanym startem był marcowy turniej w meksykańskim Monterrey. Tydzień temu poinformowała, że jednak szybciej pojawi się na korcie. Po Dubaju jest także zgłoszona do marcowych imprez w Monterrey i Indian Wells.

W dorobku ma m.in. cztery tytuły wielkoszlemowe: US Open (2005, 2009-10) i Australian Open (2011) oraz trzykrotne zwycięstwo w kończącym sezon turnieju masters (2002-03, 2010). Łącznie wygrała w singlu 41 imprez. Przez 20 tygodni była na czele światowego rankingu. W 2007 roku w wieku 24 lat przerwała karierę, aby urodzić dziecko. Powróciła do rywalizacji dwa lata później i jako jedyna tenisistka w historii wygrała zawody wielkoszlemowe (US Open 2009) startując z "dziką kartą".

Dowiedz się więcej na temat: Kim Clijsters | Garbine Muguruza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje