Reklama

Reklama

Turniej WTA w Cincinnati. Iga Świątek przegrała z Anett Kontaveit w 2. rundzie

Iga Świątek dzielnie walczyła, ale przegrała z Estonką Anett Kontaveit 4:6, 6:7 (2-7) w drugiej rundzie turnieju WTA w Cincinnati.

Świątek "przebiła się" do turnieju głównego przez eliminacje. 18-letnia Polka w pierwszej rundzie sprawiła niespodziankę wygrywając z wyżej notowaną Francuzką Caroline Garcią. Kontaveit natomiast odprawiła z kwitkiem Niemkę polskiego pochodzenia Angelique Kerber.

Tenisistki rozpoczęły pojedynek dosyć nerwowo. Z jednej i z drugiej strony oglądaliśmy przełamania. W kolejnych fragmentach zawodniczki zdecydowanie lepiej wykorzystywały atut własnego serwisu. W czwartym gemie Świątek miała kłopoty, ale zachowała zimną krew. Obroniła dwa break pointy i następnie sama przejęła inicjatywę. W końcu gem na 2:2 padł łupem Polki.

Reklama

Potem zawodniczki zgodnie zdobywały gemy przy własnym podaniu. Dziewiąty Estonka wygrała na "sucho" i wyszła na prowadzenie 5:4. Po nim Świątek poprosiła o konsultację z trenerem Piotrem Sierzputowskim. Wydawało się, że warszawianka zrewanżuje się rywalce i również wygra do zera. Polka prowadziła już 40:0 i wtedy w w jej grze coś się zacięło. Kontaveit doprowadziła do równowagi precyzyjnym skrótem. Niestety, dwa kolejne punkty również zapisała ma swoje konto Kontaveit, a to oznaczało jej triumf 6:4.

Początek drugiego seta należał do Świątek. Utalentowana Polka po zaciętej walce "przełamała" rywalkę już w pierwszym gemie. Kontaveit jednak błyskawicznie odrobiła straty. W trzecim nasza tenisistka miała break pointa, ale rywalka wyszła z opresji dzięki serwisowi. Znakomity w wykonaniu Świątek był piąty gem. Polka zepchnęła Kontaveit do defensywy i "przełamała" rywalkę świetnym crossem forhendowym (3:2).

Świątek skupiła się przede wszystkim na pilnowaniu własnych gemów serwisowych. Plan wykonywała skutecznie do stanu 5:4. Estonka nie miała nic do stracenia. Grała odważnie, co jej się opłaciło, bo doprowadziła do remisu 5:5. W następnym gemie Świątek miała dwa break pointy. Kontaveit wyszła z opresji i to ona była bliżej trzeciej rundy.  Polka nie poddała się i wyrównała na 6:6. O zwycięstwie w tym secie zadecydował więc tie break, w którym wyraźnie lepsza okazała się Kontaveit. Zmęczona Światek popełniła za dużo własnych błędów.

Kontaveit w kolejnej rundzie zmierzy się z liderką światowego rankingu i rozstawioną z "jedynką" Ashleigh Barty. Australijka w drugiej rundzie wygrała z Rosjanką Marią Szarapową 6:4, 6:1.

Iga Świątek (Polska) - Anett Kontaveit (Estonia) 4:6, 6:7 (2-7)

RK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne