Reklama

Reklama

Turniej ATP w Rzymie. Kei Nishikori: Brakuje mi pewności siebie

Brak pewności siebie i obycia na korcie - to zdaniem tenisisty Kei Nishikoriego największe problemy, z jakimi musi się teraz zmierzyć. Japończyk wrócił do rywalizacji po ponad rocznej przerwie spowodowanej kontuzją i operacją łokcia.

Nishikori jest pierwszym Azjatą, który dotarł do męskiego finału turnieju wielkoszlemowego, dokonał tego w 2014 roku w US Open. I właśnie też tam odniósł przed rokiem swoje ostatnie zwycięstwo, ale odpadł w 3. rundzie.

Reklama

"Przede wszystkim bardzo się cieszę, że udało mi się wrócić na kort, że jestem w stanie grać bez bólu i oczywiście, że udało się odnieść pierwsze zwycięstwo po tak długim czasie" - skomentował po wygranej z Albertem Ramos-Vinolasem 6:4, 7:6 (7-3) w 1. rundzie turnieju ATP w Rzymie.

Japończyk przyznał, że nadal nie czuje się pewnie, ale... "przynajmniej czerpię z tego radość. Teraz najważniejsze jest, by rozegrać tyle meczów, ile to tylko możliwe. Muszę odnaleźć swój dawny rytm".

30-letni Nishikori przeszedł operację łokcia po US Open w 2019 roku. Jego pierwszym turniejem po przerwie był start w Kiztbuehel w zeszłym tygodniu, ale tam przegrał mecz otwarcia.

"Każde spotkanie jest dla mnie bardzo ważne, bo w ten sposób buduję też swoją pewność siebie, która w tej chwili nie jest na wysokim poziomie. Wiem jednak, że będę coraz lepszy i lepszy. Teraz celem jest Roland Garros" - powiedział.

Wielkoszlemowy turniej w Paryżu rozpocznie się 27 września. Został przełożony z powodu pandemii koronawirusa.

Dowiedz się więcej na temat: Kei Nishikori

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama