Trzy mecze ze Świątek, jeden wygrała. Właśnie wróciła po trzecim nowotworze
Jako juniorka Madison Brengle dwukrotnie grała o wielkoszlemowe tytuły: w Melbourne z Anastazją Pawluczenkową, w Londynie z Urszulą Radwańską. Jej rywalki wciąż zawodowo grają w tenisa, Amerykanka właśnie po raz kolejny wznowiła karierę. Po trzecim wyleczeniu raka skóry. 35-latka się nie poddaje, w poniedziałek wieczorem polskiego czasu zagrała pierwszy mecz po 19 miesiącach, w turnieju ITF W50 w Zephyrhills na Florydzie. Mało tego, w starciu z rozstawioną Anną Frey wszystkie serwisy wykonała... od dołu. A efekt? Zaskakujący.

Nazwisko Madison Brengle powinno być tenisowym kibicom znane - 10 lat temu Amerykanka miesiącami zajmowała miejsce w TOP 50 rankingu WTA (najwyższe: 35), potrafiła ogrywać czołowe zawodniczki świata. Ma na koncie cztery triumfy z rywalkami z najlepszej dziesiątki, na początku 2017 roku ograła ówczesną wiceliderkę rankingu Serenę Williams. No i często mierzyła siły w starciach z Polkami, zaczynając już od czasów juniorskich. W sumie to nic dziwnego, np. z Urszulą Radwańską są rówieśniczkami.
Z młodszą z sióstr przegrała w finale juniorskiego Wimbledonu w 2007 roku, w zawodowych zmaganiach miały bilans 1:1. Z Agnieszką stoczyła tylko jeden bój, przegrany w Miami, ograła a to Magdę Linette i Magdalenę Fręch, a w 2018 roku, w półfinale turnieju ITF w Charleston, robiła młodziutką Igę Świątek.
Kolejne dwie potyczki okazały się dla niej bolesnymi przeżyciami: na początku 2021 roku w Adelajdzie Iga wygrała jeszcze po walce (6:3, 6:4), ale rok później w Miami rozbiła Brengle 6:0, 6:3.
Bolesnych doznań dostarczało jednak tenisistce z Dover w stanie Delaware jej własne ciało.
Nowotwór po raz pierwszy, drugi i trzeci. "Jestem jak ser szwajcarski" - komentowała Madison Brengle
Tuż przed US Open w 2014 roku zauważyła, że dziwna plama na jej nodze się powiększyła - umówiła wizytę u dermatologa, kilka tygodni później, w trakcie turnieju w Quebecu, dostała telefon z diagnozą: biopsja wykazała nowotwór skóry. Przeszła operację, plamę przy kolanie usunięto, ale przy okazji wykryto narośl w szczęce - tu choroba była jeszcze niegroźna.

W połowie grudnia dostała zgodę na wyjazd do Australii, wróciła do gry. W Brisbane zagrała pięć spotkań, w Hobart osiem, bo w obu turniejach musiała przejść trzystopniowe eliminacje. I na Tasmanii dotarła do swojego jedynego finału WTA, przegrała go z Heather Watson. A później doszła do czwartej rundy Australian Open, tam zatrzymała ją młoda wtedy Madison Keys. Musiała bardzo uważać na australijskie słońce.
Wykąpałam się w kremie z filtrem przeciwsłonecznym, zanim wyszłam na kort w ostatniej rundzie
I dodała: - Jestem tak blada, że świecę nawet w ciemności".
Choroba dała znać o sobie w 2020 roku, a później - na początku 2024. Wtedy napisała, że "jest serem szwajcarskim", ale przekaz był pozytywny.
Rok temu, w kwietniu, przeszła kolejną operację, ale wydawało się, że na kort już nie wróci. Ostatnie mecze rozegrała jesienią 2023 roku, w US Open, San Diego i turnieju ITF w Berkeley.
Madison Brengle wróciła po ponad półtorarocznej przerwie. Wszystkie serwisy od dołu i... zwycięstwo
W sporcie nie ma jednak rzeczy niemożliwych, w poniedziałek późnym wieczorem polskiego czasu znów pojawiła się na korcie. W turnieju ITF W50 w Zephyrhills na Florydzie, tam musiała zaczynać od kwalifikacji. Wylosowała 17-letnią Annę Frey, rozstawioną z dziewiątką, notowaną w dziewiątej setce WTA. Miała jeden trudny moment, ale nastąpił on przy stanie 6:2, 5:0, gdy Frey wygrała trzy kolejne gemy.
Spotkanie to było absolutnie niezwykłe także z innego powodu - Brengle wszystkie serwisy wykonywała... od dołu. Zwykle w tenisie takie zagranie jest traktowane jako lekceważenie przeciwnika, choć bywa zaskakujące. Tak Sara Errani zaskoczyła Igę Świątek przy piłce meczowej w półfinale BJK Cup w Maladze kilka miesięcy temu, tak niedawno Marta Kostiuk "oszukała" Annę Blinkową, co zostało wybrane najlepszym zagraniem miesiąca.

A Madison Brengle serwowała w ten sposób przez całe spotkanie! I wygrała je: 6:2, 6:3. Teraz przed nią starcie o główną drabinkę: rywalką będzie 21-letnia rodaczka Malaika Rapolu, 515. na liście WTA. Jeśli wygra, może wpaść m.in. na Caty McNally, Annę Rogers, Katherine Sebov czy Whitney Osuigwe, one czekają na kwalifikantki.
A dlaczego 35-latka serwuje od dołu? Może na to mieć wpływ głośna sprawa sprzed lat, gdy oskarżyła ITF i WTA o pobieranie krwi przy okazji badań antydopingowych - domagała się 10 milionów dolarów odszkodowania. Zawodniczka miała zdiagnozowany kompleksowy zespół bólu typu I i jak tłumaczyła, "powoduje skrajny ból, jak również obrzęk, drętwienie i zasinienie w miejscu wstrzyknięcia oraz jego okolicach". Już wtedy, 2018 roku, dowodziła, że z tego powodu "nie jest już w stanie serwować prawą ręką z taką samą lub podobną prędkością co przez całe 10 lat zawodowej kariery", a jej dłonie są opuchnięte, opuchlizna zaś co pewien czas rozprzestrzenia się na ramiona.
Ta sprawa ciągnęła się przez kilka lat, ostatecznie została oddalona, bo została wszczęta w niewłaściwej jurysdykcji. A nie pojawiły się kolejne informacje, by Brengle złożyła pozew ponownie już nie w USA, a w Londynie.












