Trzeci set decydował w meczu Majchrzaka. Turniejowa "5" zagra o 1/4 finału
W poprzednim sezonie Kamil Majchrzak radził sobie na każdej nawierzchni, ale to właśnie na mączce zrobił ten pierwszy istotny krok - przedarł się do najlepszej setki rankingu ATP. I to głównie dzięki występom w Marakeszu - w Maroku musiał zaczynać od kwalifikacji. A teraz wrócił do tego miasta, już jako zawodnik rozstawiony, z najwyższym miejscem w rankingu w karierze. I na wstępie zmierzył się z bardzo groźnym Argentyńczykiem Juanem Manuelem Cerundolo. O awansie decydował trzeci set.

Rok temu Kamil Majchrzak przyleciał do Maroka tuż po nieudanych dla siebie próbach dostania się do głównych drabinek w Indian Wells i Miami. Zajmował 122. miejsce na świecie, powoli uciekała szansa załapania się do French Open, bez konieczności przebijania się w Paryżu przez kwalifikacje. W Marakeszu też musiał grę te wstępne potyczki, dostał się do głównych zmagań. I zaczął pokazywać, że mączka też może być jego sprzymierzeńcem.
Wtedy Piotrkowianin odniósł kilka cennych zwycięstw, zwłaszcza z 41. w rankingu Alexandrem Mullerem. Zatrzymał go dopiero w półfinale, po dwóch bardzo zaciętych setach, rozstawiony z "1" Tallon Griekspoor. Momentalnie Polak przeniósł się do Hiszpanii - w Madrycie triumfował w w challengerze, w finale ograł Marina Cilicia. I to tam zapewnił sobie powrót do najlepszej setki rankingu ATP, co przecież jeszcze 16 miesięcy wcześniej było gdzieś w scenariuszu science-fiction. Bo przecież zaczynał od zera, wracając po kilkunastomiesięcznej przerwie.
Teraz 30-latek z Polski jest 53. zawodnikiem świata - tak wysoko jeszcze nigdy nie był. Miał nawet szansę wejścia do TOP 50, co jest jego marzeniem, zabrakło jednak triumfu w Miami z Quentinem Halysem. A szkoda, pojawiły się znów kłopoty zdrowotne, co teraz było też widać w postaci opatrunków na nodze Kamila. A w Marakeszu tym razem został rozstawiony, z piątką, ale losowanie było dość niebezpieczne.
24-letni Juan Manuel Cerundolo nie jest może tak dobry, jak jego starszy brat Francisco, ale to jednak również zawodnik świetnie czujący się na mączce. A w rankingu ATP klasyfikowany zaledwie o kilkanaście miejsc niżej od Polaka. Na tej nawierzchni był niedawno w ćwierćfinale turnieju ATP 250 w Rio de Janeiro, pokonał tam Luciano Darderiego (ATP 21).
ATP 250 w Marakeszu. Kamil Majchrzak wrócił do Maroka. Tym razem jako zawodnik rozstawiony
Polak i Argentyńczyk nie dostąpili zaszczytu gry na głównym korcie w tenisowym kompleksie w Marakeszu. A szkoda, bo stworzyli widowisko tak emocjonujące, jak i stojącego na bardzo dobrym poziomie. Co potwierdzały brawa kibiców, którzy nie mieli tu swojego faworyta.
Polak może żałować tego, że nie wykorzystał którejś ze swoich czterech szans na przełamanie Cerundolo już w drugim gemie. Bo mógł prowadzić 2:0, mieć świetną sytuację wyjściową. Trzykrotnie Argentyńczyk wygrywał tu wymiany, raz zaskoczył Polaka skrótem. A później złapał rytm i już takich szans nie dawał.

Majchrzak tylko raz w tej partii bronił się przed przełamaniem, później obaj bardzo pewnie wygrywali swoje podania. Decydował więc tie-break, tu przy zmianie stron też było 3-3. A później Polak efektownie zapisał punkt na swoim koncie, za chwilę Cerundolo dwa razy wyrzucił piłkę za linię. A na koniec - zapisał czwarty podwójny błąd serwisowy. Po 68 minutach było więc 7:6 (3) dla Majchrzaka.
Później miało być podobnie, też szli łeb w łeb, choć to Majchrzak tym razem gonił wynik. I w ósmym gemie, przy 30-30, dwa razy rywalowi dopisało szczęście. Cerundolo przeprosił za swoje zagranie, ale miał wymarzone przełamanie.
Ten pechowy ósmy gem trochę podciął skrzydła Kamilowi. Polak nie dał rady już odrobić straty w drugim secie, przegrał 3:6. I miał też drobne problemy na początku decydującego, choć na szczęście zdołał jednak zapisać na swoim koncie gema otwarcia.
A później przyszło to, na co czekaliśmy blisko dwie godziny. Przełamanie w wykonaniu Polaka - tak bardzo niespodziewane w tym momencie spotkania. Kamil potwierdził je w kolejnym geście, odskoczył na 3:0. Trochę się irytował, w swoim stylu gestykulował, coś pokazywał, ale wrócił do tego, co prezentował na początku starcia.
Majchrzak wyraźnie ryzykował przy drugich podaniach rywala, podchodził trzy metry bliżej. Miał nawet dwie okazje na 5:1, ale tu ważniejsze było już pilnowanie swoich gemów. I dopilnował tego - wygrał 7:6 (3), 3:6, 6:3.
O ćwierćfinał zagra z kwalifikantem - lepszym ze starcia: Henrique Rocha - Marco Trungelliti. Z pierwszym wygrał dwa lata temu finał challengera w Bratysławie, z drugim zaś ma bilans 3:1 w ostatnim czasie. I pokonał go rok temu w... Marakeszu.








![LM: Atletico Madryt - FC Barcelona. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMUVNXK0AFCF5-C401.webp)




