Reklama

Reklama

Trzech Hiszpanów w ćwierćfinale Szczecin Pekao Open

Dwaj hiszpańscy tenisiści Oscar Hernandez i Santiago Ventura osiągnęli w czwartek 1/4 finału w challengerze ATP - Pekao Szczecin Open (z pulą nagród 125 tys. dol.). W środę do tej fazy awansował ich rodak Albert Montanes, najwyżej rozstawiony w imprezie.

Dwaj hiszpańscy tenisiści Oscar Hernandez i Santiago Ventura osiągnęli w czwartek 1/4 finału w challengerze ATP - Pekao Szczecin Open (z pulą nagród 125 tys. dol.). W środę do tej fazy awansował ich rodak Albert Montanes, najwyżej rozstawiony w imprezie.

Jako pierwszy awans do ćwierćfinału wywalczył w środę Oscar Hernandez, a potrzebował do tego zaledwie 36 minut. Gdy wygrał pierwszego seta 6:2, jego rywal Czech Ladislav Chramosta zrezygnował z dalszej gry w wyniku naciągnięcia mięśnia uda.

"Nie lubię krótkich meczów, takich jak ten, bo nie mam szansy się na dobre rozegrać. Im dłuższy i trudniejszy mecz, tym lepiej się można przygotować do następnego występu, bo łatwiej złapać właściwy rytm gry. Zresztą nie mogę tu chyba narzekać, bo uważam, że gram teraz najlepszy tenis w karierze" - powiedział 31-letni Hernandez, rozstawiony w imprezie z numerem piątym.

Reklama

"Nie potrafię wytłumaczyć czemu żadnemu Hiszpanowi nie udało się jeszcze wygrać w Szczecinie. Zawsze jest nas kilku w drabince, a większość z nas grała tu już po kilka razy, no i byliśmy w finałach. Myślę, że tym razem się to zmieni. Chciałbym zagrać w ćwierćfinale z Ramosem-Vinolasem, bo się dobrze znamy i przyjaźnimy. Choć moim największym przyjacielem jest Alberto Montanes i życzę mu, żeby tu w tym roku wygrał. Szkoda, że przed rokiem przegrał w finale" - dodał.

Hernandez i Montanes mieszkają w Barcelonie, a w tegorocznym Pekao Szczecin Open mogą na siebie trafić dopiero w finale, bo znaleźli się w dwóch różnych połówkach turniejowej drabinki. Montanes w ćwierćfinale zmierzy się Niemcem Danielem Brandsem.

Rywalem Hernandeza, wbrew jego życzeniu, nie będzie Albert Ramos-Vinolas, który przegrał w drugiej rundzie 3:6, 2:6 z Florianem Mayerem. 25-letni Niemiec jest dobrze znany polskiej publiczności. Dwa finały w turniejach z cyklu ATP Tour osiągnął w sopockim Orange Prokom Open w latach 2005-06.

"Bardzo dobrze mi się grało w Sopocie i szkoda, że tego turnieju już nie ma. Nie potrafię powiedzieć dlaczego tylko tam mi się tak dobrze wiodło, wpływ miała na to nawierzchnia dość śliska i miękka, dzięki temu, że korty były położone kilkaset metrów od morza. Bardzo mi odpowiadał tamten klimat i miejsce" - powiedział Mayer.

"W ostatnich sezonach miałem kilka kontuzji. Trzy miesiące temu skręciłem kostkę, więc teraz gram ze specjalną taśmą usztywniającą staw. Problemy zdrowotne, które mnie co jakiś czas dopadają, sprawiły, że jestem niżej w rankingu, więc nie mam zbyt często okazji do gry w ATP Tour. Ostatnio częściej występuję więc w challengerach takich jak ten. W Szczecinie dobrze się czuję, choć nie tak dobrze jak w Sopocie" - dodał.

W czwartek do grona ćwierćfinalistów dołączył jeszcze jeden Hiszpan Santiago Ventura, po wygranej 7:6 (7-3), 6:3 z rodakiem Rubenem Ramirezem-Hidalgo.

Kolejnym rywalem Ventury będzie zwycięzca wieczornego spotkania, w którym broniący tytułu Francuz Florent Serra (nr 2.) zmierzy się z Czechem Jirim Vankiem.

W środę wyłoniono dwie pary ćwierćfinałowe, w których zmierzą się ubiegłoroczny finalista Montanes (nr 1.) z Niemcem Danielem Brandsem oraz Rosjanin Jewgienij Koroliew (nr 4.) z Jurijem Szukinem z Kazachstanu.

ze Szczecina Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL