Trzeba było czekać 162 minuty. O półfinale WTA w meczu Polki decydował trzeci set
Katarzyna Kawa podjęła spore ryzyko, przenosząc się na zaledwie tydzień z Europy na wschód Azji. Stawka była jednak spora - niezły rankingowo turniej rangi WTA 125 z Huzhou, za to ze stosunkowo kiepską obsadą, na pewno znacznie słabszą niż takie same na Starym Kontynencie. 33-latka z Krynicy Zdroju w środę awansowała do ćwierćfinału, dziś była zdecydowaną faworytką w starciu z 20-letnią Rosjanką Warwarą Pansziną. Tymczasem rywalka doprowadziła do trzeciego seta.

Katarzyna Kawa swój sezon na kortach ziemnych zaczęła już pod koniec lutego - tę nawierzchnię czuje najlepiej. Zagrała w trzecj turniejach w Antalyi, później przeniosła się do Bogoty, zagrała w meczu z Ukrainą w BJK Cup, nie poszło jej w Oeiras i kwalifikacjach WTA 1000 w Madrycie. Z Hiszpanii przeniosła się do Chin - to była ryzykowna decyzja, zdecydowała się na wyjazd do Huzhou zaledwie na jeden turniej. Za to w nieco słabszej obsadzie - sama została rozstawiona z "3", mimo 163. miejsca w rankingu WTA. W mniejszym turnieju ITF W100 w Wiesbaden w Niemczech, też na mączce, nie dałoby to uprzywilejowanej pozycji w drabince.
Kawa w Huzhou wygrała już dwa spotkania, dziś była faworytką potyczki z Rosjanką Warwarą Pansziną. Rosjanka przed tym turniejem była dopiero w połowie piątej setki rankingu, w Chinach zapewniła już sobie awans o około 100 pozycji. Przeszła kwalifikacje, wygrała dwa mecze w głównej drabince.
A dziś nie zamierzała ustępować pola znacznie starszej od siebie Polce.
WTA Huzhou Open. Katarzyna Kawa przed szansą awansu do półfinału. Rywalką młoda Rosjanka
Na korcie numer 1 w Huzhou Rosjanka pokazywała niezły pierwszy serwis, ale także i mocny forhend. W partii otwierającej to spotkanie prowadziła 3:2 i na tym jej passa się skończyła. Każdy z czterech gemów kończących seta rozstrzygał się na przewagi, wszystkie padły łupem Kawy. Polka wygrała tego seta 6:3.
W drugim jednak role się odwróciły - to nasza kadrowiczka przeważnie goniła wynik. Choć czyniła to skutecznie, wyrównała na 3:3, później na 4:4. W kolejnym gemie została jednak przełamana do zera, w dziesiątym Panszina prowadziła 40-15. Miała dwie piłki setowe. Pierwszą Kawa obroniła świetnym atakiem, przy drugiej Polka też zaryzykowała. Tym razem nie zmieściła się jednak w korcie. Musiały grać więc "decidera".
W nim kluczowy był drugi gem - bardzo długi, w którym Panszina miała kilka okazji na wyrównanie stanu na 1:1. A przegrała go, po 20-minutowej batalii. Za chwilę Kawa odskoczyła na 3:0, wszystko miała już pod kontrolą. Wygrała ten ponad 2,5-godzinny mecz 6:3, 4:6, 6:1.

Na korce centralnym kończyło się w tym czasie drugie spotkanie 1/4 finału w tej części drabinki. Polona Hercog, pierwsza finałowa rywalka Igi Świątek w cyklu WTA (Lugano 2019) walczyła z Xiyu Wang.Rywalizowały ponad trzy godziny, rozstawiona z "4" tenisistka z Azji wygrała 6:3, 6:7 (5), 6:4.
W drugim półfinale rozstawiona z "1" Veronika Erjavec zmierzy się z lepszą z pary: Hanyu Guo - Rada Zołotariewa.












