Trwa WTA Finals, a tymczasem takie doniesienia z Australii. Legenda wraca do gry. "Jedyna i niepowtarzalna"
Sezon 2025 powoli dobiega końca. Najlepsze tenisistki walczą o końcowy triumf w WTA Finals. Tymczasem pojawiły się pierwsze doniesienia dotyczące obsady turnieju WTA 250 w Auckland, który odbędzie się na początku przyszłego roku. Organizatorzy z dumą ogłosili pierwszą dziką kartę, którą przyznano tenisowej legendzie.

WTA Finals w Rijadzie lada moment wejdzie w decydującą fazę. Iga Świątek w środowe popołudnie powalczy z Amandą Anisimovą o awans do półfinału. Tymczasem spora część zawodniczek zakończyła już sezon i jest myślami przy 2026 roku. Tenisowy sezon rozpoczyna się z reguły w Australii i Nowej Zelandii. Nie inaczej będzie i tym razem. 2 stycznia startuje United Cup, 4 stycznia Brisbane International, a 5 stycznia ASB Classic w Auckland.
Ten ostatni turniej ma rangę WTA 250, a w ostatnich latach triumfowały tam Clara Tauson (2025), Coco Gauff (2023, 2024) czy Serena Williams (2020). Iga Świątek w Auckland grała tylko raz i było to na początku jej seniorskiej kariery. W 2018 roku wzięła udział w eliminacjach. Niestety w trzeciej rundzie doznała porażki w starciu z Janą Cepelovą.
Venus Williams wraca do gry. Wystąpi w Auckland
ASB Classic 2026 zapowiada się niezwykle interesująco. Organizatorzy właśnie ogłosili, że dziką kartę przyznali Venus Williams.
Status legendy. Jedyna i niepowtarzalna, zmieniająca zasadu gry, najlepsza w historii Venus Williams wraca do Auckland
45-letnia Venus Williams w 2025 roku wróciła do zawodowego grania po wielu miesiącach przerwy spowodowanych problemami zdrowotnymi. W turnieju WTA 500 w Waszyngtonie wygrała spotkanie, pokonując swoja rodaczkę Peyton Stearns 6:3, 6:4. W kolejnej rundzie uległa Magdalenie Fręch 2:6, 2:6. Williams wystąpiła także w turnieju w Cincinnati oraz US Open. Żegnała się ze zmaganiami jednak już na inaugurację.
45-latka obecnie plasuje się na 570. miejscu w rankingu WTA. Była liderka światowych list przyznała kilka miesięcy temu, że wróciła na kort ze względu na sprawy zdrowotne. - Musiałam wrócić, żeby mieć prawo do... ubezpieczenia. W zasadzie zaczęłam trenować, aby odzyskać świadczenia. Ciągle jestem u lekarza, więc tego potrzebuję - opowiadała.












