Naomi Osaka przed rokiem w Montrealu dotarła aż do finału turnieju WTA 1000, było to zwieńczenie udanych pierwszych dni współpracy z Tomaszem Wiktorowskim. 12 miesięcy później podopieczna polskiego szkoleniowca również z dobrej strony pokazała się w Kanadzie.
Japońska tenisistka dotarła aż do ćwierćfinału, pokonując po drodze Leylah Fernandez i Elise Mertens. Jej zwycięski marsz powstrzymała Jelena Rybakina, późniejsza finalistka turnieju pokonała Osakę w trzech setach. Do pewnego momentu wydawało się, że zawodniczka prowadzona przez Wiktorowskiego od razu przeniesie się do Cincinnati, gdzie miała zagrać w tamtejszym "tysięczniku". Tak się jednak nie stało, jej decyzję ogłoszono 12 sierpnia.
Osaka zrezygnowała z występu w stanie Ohio, swoją decyzję podyktowała zmęczeniem po turnieju w Kanadzie. Dzięki temu będzie miała więcej czasu na regenerację i spokojne przygotowania do US Open, czyli wielkoszlemowej imprezy startującej pod koniec sierpnia. To, co było ciosem dla fanów Japonki, było zarazem dobrą wiadomością dla innej zawodniczki. Katerina Siniakova, która miała rozpocząć turniej w Cincinnati od pierwszej rundy, zastąpiła podopieczną Wiktorowskiego w gronie tenisistek rozstawionych. I zobaczymy ją dopiero w drugiej rundzie.
Dla Czeszki dłuższe wolne przed pierwszym meczem w Cincinnati jest o tyle istotne, że do końca rywalizowała w Toronto. Tyle, że w turnieju deblowym, razem z Shuai Zhang dotarła aż do finału. Ten mecz rozegrano w czwartkowy wieczór czasu polskiego, tuż przed starciem Rybakiny ze Świątek w wielkim finale singla.
WTA Toronto. Katerina Siniakova zagrała w finale turnieju deblowego
Czesko-chiński duet do zmagań w Kanadzie przystąpił rozstawiony z "1", obie zawodniczki od pewnego momentu mogły skupić się już wyłącznie na walce o to trofeum. Siniakova w singlu odpadła bowiem w drugiej rundzie, z powodu problemów zdrowotnych skreczowała podczas meczu z Kamillą Rachimową. Zhang z kolei na etapie trzeciej rundy została pokonana przez Arynę Sabalenkę.
Turniejowe "1" po drodze do finału nie dały sobie urwać choćby jednego seta, pokonały po drodze m.in. Mirrę Andriejewą i Soranę Cirsteę oraz Coco Gauff i Caty McNally. W starciu o trofeum zmierzyły się z rozstawionymi z "3" Sarą Errani oraz Nicole Melichar-Martinez.
Początkowo gra toczyła się gem za gem, aż przy prowadzeniu 4:3 Siniakova i Zhang uzyskały przełamanie. To był moment zwrotny, rywalki nie odpowiedziały przełamaniem powrotnym, Czeszka i Chinka wygrały 6:3. W drugiej partii poszły za ciosem, ponownie wygrały gema serwisowego rywalek, same skrupulatnie pilnowały podania. I bez większych problemów przypieczętowały zwycięstwo 6:3, 6:4, sięgając po tytuł.
Siniakova w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati zagra z Jessiką Bouzas Maneiro lub Anną Bondar. Zhang z kolei nie jest rozstawiona, w pierwszej rundzie zmierzy się z Kaylą Day. Ten mecz zaplanowano na sobotę.












