Reklama

Reklama

Tenis. Roland Garros. Barbora Krejczikova pokonała pogromczynię Igi Świątek i zagra w finale

Barbora Krejczikova wygrała z Marią Sakkari 7:5, 4:6, 9:7 i awansowała do finału turnieju Rolanda Garrosa. O końcowy triumf zmierzy się z rosyjską tenisistką Anastazją Pawluczenkową.

Dla obu zawodniczek wizja awansu do finału była równoznaczna z życiowym sukcesem w Wielkich Szlemach. Nic zatem dziwnego, że napięcie dało się wyczuć jeszcze przed pierwszym serwisem. Polscy fani mogli z zaciekawieniem przyglądać się, czy pogromczyni Igi Świątek pójdzie za ciosem.

I set

Mecz rozpoczął się od serwisu Krejczikovej, która jednak rozpoczęła fatalnie. Sakkari przełamała, pozwalając przeciwniczce na wygranie tylko jednej wymiany. Greczynka przy własnym podaniu miała jednak spory problem z przeciwniczką, mimo znakomitego serwisu. Nastąpiło przełamanie powrotne.

Mecz miał jednak dość niecodzienny przebieg, bowiem w gemie trzecim Sakkari... znów wygrała podanie rywalki, a następnie powiększyła prowadzenie, broniąc własny serwis i doprowadzając do stanu 3:1. Gem numer pięć był bardzo długi i przyniósł ostatecznie triumf Krejczikovej po przewadze.

Reklama

Gem szósty ponownie był bardzo zacięty, a tym razem triumfowała w nim Czeszka, która wyrównała stan rywalizacji. Stopniowo zaczęła zaznaczać się jej przewaga. Dość pewnie obroniła własne podanie, a potem przełamała przeciwniczkę. Na tablicy wyników widniał rezultat 5:3.

Mogło się wobec tego wydawać, że koniec pierwszego seta jest o krok, tym bardziej, że serwować miała Krejczikova. Spotkanie przyzwyczaiło nas jednak do nietypowego obrotu - Sakkari... przełamała i stanęła przed szansą na wyrównanie. Doprowadziła do remisu "na sucho".

Czeszka wygrała własny serwis i mieliśmy 6:5 na jej korzyść. Do niej należało też ostatnie słowo w tym secie - przełamała przeciwniczkę i zwyciężyła 7:5.

II set

Partia druga rozpoczęła się od serwisu Krejczikovej, która przegrała i zmuszona została już na starcie do odrabiania strat. Greczynka utrzymała własny serwis i zrobiło się 2:0. Spotkanie po raz kolejny gwałtownie zmieniło przebieg, bowiem Sakkari ponownie przełamała i mogła cieszyć się dużym komfortem.

Koncert Greczynki w drugim secie trwał. Pewnie wygrała czwartego gema i wjechała na autostradę do triumfu w secie. Co prawda Czeszka zdołała wygrać własne podanie (4:1). Pierwszym, naprawdę zaciętym gemem był ten numer sześć, który rozstrzygnął się dopiero na przewagi. Wygrała go Krejczikova, która zmniejszyła w ten sposób straty do przeciwniczki.

Nie była jednak w stanie tego wykorzystać. W gemie numer osiem Sakkari była lepsza i triumf w secie miała właściwie już w kieszeni. Co prawda Krejczikova wygrała swoje podanie, lecz wydawało się, że to odwlekanie nieuniknionego. Pogromczyni Igi Świątek dopięła swego, seta wygrała 6:4 i doprowadziła do remisu 1-1.

III set

Krejczikova opóźniła nieco swoje wyjście na kort w trzeciej, decydującej odsłonie. Czeszka utrzymała własne podanie i prowadziła 1:0. Sakkari odpowiedziała pewnie, doprowadzając do gemowego remisu 1:1, a chwilę później przełamała rywalkę na 2:1.

Czeszka psuła proste piłki, coraz częściej też widoczny był grymas bólu na jej twarzy. Dyskomfort ten, w połączeniu z gorszą dyspozycją, sprawił że przegrywała już 1:3.

Przy swoim serwisie Krejczikova wciąż potrafiła kontrolować bieg wydarzeń, odrobiła część strat na 2:3. Sakkari nawet gdy miała kłopoty, jak w gemie szóstym (przegrywała 0:30), to potrafiła ogromną determinacją przechylić szalę na swoją korzyść, wygrać i przeważać już 4:2.

3:4 było po kolejnej partii, w której Krejczikova posłała jedną z piłek idealnie na boczną linię, co pokazać i udowodnić Sakkari musiał sędzia. Siła stała już po stronie Greczynki, nadal mocno serwowała, a w obronie Krejczikovej została technika, co nie wystarczyło by uchronić się przed wynikiem 3:5.

Nieoczekiwanie greckiej tenisistce zaczęło brakować opanowania, zmarnowała piłkę meczową, a nerwy doprowadziły ją do dwóch z rzędu przegranych gemów. Krejczikova doprowadziła do stanu 5:5 i była w grze o zwycięstwo.

Proste piłki przynosiły zaskakująco dużo korzyści przeciwko Sakkari w końcowej fazie meczu. Przez nieumiejętność radzenia sobie z nimi Greczynka przegrywała 5:6, ale wybrnęła jeszcze na 6:6.

W grze na "wyniszczenie" Krejczikova nie "pękała". U jej rywalki dużo było okrzyków, nieco za mało koncentracji. Czeszka prowadziła 7:6 po własnym serwisie i miała trzy meczbole, każdego z nich marnując.

Po gemie na 7:7 widoczny był już ubytek sił u obu zawodniczek. Krejczikova gema przy własnym podaniu nie straciła, było więc 8:7, w jednym z najdłuższych gemów meczu, 16 w trzecim secie najwięcej było dyskusji z sędzią. Ostatecznie lepiej z tej już mocno psychologicznej rozgrywki wyszła Krejczikova i triumfowała 9:7, a w całym meczu 2-1.

Barbora Krejczikova (Czechy) - Maria Sakkari (Grecja) 7:5, 4:6, 9:7

TC/MR




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje