Reklama

Reklama

Tenis. Roger Federer uważa, że możliwe jest zdobycie kalendarzowego Wielkiego Szlema

Roger Federer uważa, że możliwe jest zdobycie kalendarzowego Wielkiego Szlema w tenisie, choć Novak Djoković potknął się na ostatniej prostej.

Serb, po wygraniu Australian Open, Rolanda Garrosa, Wimbledonu, przegrał w finale US Open z Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem 4:6, 4:6, 4:6.

Federer trzy razy w karierze wygrywał trzy turnieje Wielkiego Szlema w jednym sezonie, ale nigdy do końca nie mierzył się z tym wyzwaniem, bo potykał się na kortach ziemnych w Paryżu.

"Myślę jednak, że to jest możliwe do zrobienia i tak się stanie" - powiedział Szwajcar.

"Widzieliśmy to w przypadku Novaka, moim i Rafy (Nadala - przyp. red.), że byliśmy bardzo blisko. Żeby jednak tego dokonać trzeba mieć też trochę szczęścia. Potrzeba wytrwałości, siły, potrzeba wszystkiego. Dlatego to jest takie trudne, ale możliwe do zrobienia" - dodał.

Finałowy pojedynek Djokovicia z Miedwiediewiem na korcie im. Arthura Ashe'a oglądał Rod Laver. Australijczyk to ostatni mężczyzna, który potrafił wygrać cztery turnieje wielkoszlemowe w jednym sezonie. Dokonał tego w 1962 jeszcze jako amator i 1969 roku jako zawodowiec.

"Można się zastanawiać, co myślał sobie Laver oglądając finał US Open z pierwszego rzędu. To, czego dokonał w tym roku Novak jest jednak wyjątkowe" - tłumaczył tenisista z Bazylei.

Reklama

Roger Federer cieszy się z czasu dla rodziny

Federer miał nadzieję wrócić na najwyższy poziom w tym sezonie, po tym jak stracił prawie cały poprzedni z powodu operacji kolana.

Jednakże i obecny sezon musiał wcześniej zakończyć przez kłopoty zdrowotne, a jego ostatnim występem był Wimbledon, gdzie przegrał w ćwierćfinale z Hubertem Hurkaczem. Federer mówi jednak, że "każdy dzień jest lepszy", a on cieszy się z czasu spędzanego z rodziną.

"Czuję się naprawdę dobrze, biorąc pod uwagę, że sprawy nie wyglądają tak, jak się spodziewałem. ale moje leczenie i rehabilitacja idą dobrze. Nie miałem żadnych problemów. Każdy dzień jest lepszy. Czuję się silny i podekscytowany tym co przede mną. Oczywiście, zostałem trochę doświadczony przez los w zeszłym roku. Byłem jednak zaskoczony, jak łatwo było mi przejść proces rehabilitacji, bo wiem, że to nie jest ulubiona cześć do wykonania, zwłaszcza u sportowca z topu. Myślę jednak, że po latach podróżowania, fajnie też było być w domu, mając więcej czasu dla rodziny i na inne rzeczy" - tłumaczył Federer.

"Oczywiście, chciałbym wrócić na kort najszybciej jak to możliwe, ale muszę być cierpliwy. I muszę to robić krok po kroku. Na razie wszystko przebiega dobrze, więc jestem bardzo szczęśliwy" - dodał.

Pawo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje