Reklama

Reklama

Tenis. Novak Djoković wraca do gry po incydencie w US Open

Novak Djoković przyznał, że musi "żyć dalej" po dyskwalifikacji w US Open, ale dodał, że raczej nigdy nie zapomni tego incydentu.

Numer jeden męskiego tenisa został zdyskwalifikowany w czwartej rundzie gry pojedynczej za uderzenie sędzi liniowej piłeczką. 33-letni Serb przeprosił za zdarzenie, kiedy wyjmując piłkę z kieszeni posłał ją za siebie, w ogóle nie patrząc, i trafił arbiter w gardło.

Reklama

"Bardzo mi przykro, że spowodowałem u niej szok i traumę" - powiedział Djoković.

"To było nieoczekiwane i nieintencjonalne, ale kiedy uderzasz piłkę w ten sposób, jest szansa, że kogoś trafisz, tak jest na korcie. Zaakceptowałem to i muszę żyć dalej. Oczywiście nie zapomnę o tym, chyba nigdy" - dodał tenisista na konferencji prasowej przed turniejem ATP w Rzymie.

"To był szok skończyć imprezę w Nowym Jorku w taki sposób" - stwierdził Serb.

Wielkoszlemowy US Open wygrał Austriak Dominic Thiem. Rozstawiony z "dwójką" zawodnik pokonał w pięciu setach Niemca Alexandra Zvereva.

Dowiedz się więcej na temat: Novak Djoković

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje