Reklama

Reklama

Tenis. Nieudany powrót Urszuli Radwańskiej do drużyny narodowej

Polska po pierwszym dniu rywalizacji z Brazylią w ramach Billie Jean King Cup remisuje w Bytomiu. Drugi mecz przegrała niestety Urszula Radwańska

Reklama

Jej porażka to niespodzianka. 30-latka aktualnie zajmuje 227. miejsce w rankingu WTA. Była faworytką, bo jej rywalka Laura Pigossi jest sklasyfikowana 99. lokat niżej. Radwańska wróciła do gry w narodowych barwach po sześcioletniej przerwie. W 2015 roku wystąpiła w meczu Polski ze Szwajcarią o utrzymanie w Grupie Światowej. Polki przegrały wtedy 2-3. Młodsza z sióstr Radwańskich pokonała Martinę Hingis, ale uległa za to Timei Bacsinszky.

Polska - Brazylia. Pierwszy set dla Pigossi

Reklama

Powrót okazał się trudny. Pierwszy set okazał się wyjątkowo zacięty. Radwańska przegrywała wymiany, Brazylijka grała swobodniej. Polka nie poddawała się jednak; po podwójnym błędzie serwisowym Pigossi doścignęła rywalkę na 3-3. Siódmy gem był wyjątkowo zażarty, po bardzo emocjonujących fragmentach wygrała go na przewagi Polka choć przeciwniczkę kilkakrotnie dzieliła od wygranej tylko jedna piłka. Młodsza siostra Agnieszki mogła wygrać seta do 4, a że tak się nie stało przesądził lob Brazylijki tuż przy linii końcowej. Polka myślała chyba, że wyjdzie na aut więc wyglądało jakby przepuściła piłkę... Zacięta walka trwała do końca seta. Ostatecznie potrzebny był tie-break, który okazał się wyjątkowo dramatyczny. Polka miał dwa setbole, Brazylijka - siedem. Ostatecznie seta wygrała Pigossi po błędzie Radwańskiej. Pierwszy set trwał godzinę i 20 minut.

Polska - Brazylia. Drugi set dla Radwańskiej

Coraz większą rolę zaczęły grać nerwy. Momentami wydawało się, że Polka ma trudności z ich opanowaniem. Przegrała pierwszego gema w drugim secie, ale potem wzięła się w garść. Pokazała kilka efektownych zagrań i ostatecznie drugiego seta wygrała pewnie. Przy ostatniej piłce podbiegła do siatki - Brazylijka minęła ją zagraniem, ale piłka minęła również linię końcową. 

Polska - Brazylia. Trzeci set dla Pigossi

Trzeci set rozpoczął się jednak bardzo źle. Radwańska zaczynała go od własnego serwisu, ale Brazylijka wygrała dwa pierwsze gemy, w tym drugi, po własnym podaniu, do zera. W trzecim gemie, po świetnym returnie Pigossi miała trzy break pointy! Polka zaraz potem zepsuła woleja przy siatce i znów straciła serwis. Na starcie czwartego gema przepuściła piłkę, a ta... wpadła w kort. Roztrzęsiona oddała też tę partię, pozbierała się dopiero w następnej. Niezwykle emocjonujące były momenty, kiedy decydowało się czy będzie 1-5 czy 2-4. "Dawaj" - krzyczała wtedy do siebie Radwańska. Goniła każdą piłkę, próbowała grać nawet między nogami tyłem do siatki. Wtedy nie udało się, ale set, który decydował czy ten mecz uda się utrzymać - został przez Polkę wygrany. To był jednak łabędzi śpiew. Konsekwencja Pigossi przyniosła rezultat. Decydującą piłkę Polka po forhandzie wpakowała w siatkę.

Cały mecz trwał 2 godziny i 51 minut.

Urszula Radwańska - Laura Pigossi 6-7 (9-11), 6-3, 2-6. Stan meczu po pierwszym dniu: 1-1.

***
Harmonogram meczów sobotnich. Początek o godz. 12

Magdalena Fręch - Laura Pigossi;

Urszula Radwańska - Carolina Alves;

Weronika Falkowska, Paula Kania-Choduń - Gabriela Ce, Luisa Stefani.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje