Reklama

Reklama

Tenis. Łukasz Kubot kończy pewną epokę. Co dalej?

Zwycięstwo w Wimbledonie, finały US Open i ATP Finals, cztery wygrane w turniejach Masters 1000. Łukasz Kubot i Marcelo Melo tworzyli jedną z najlepszych par deblowych na świecie w ostatnich czterech sezonach. Zawsze w czołówce rankingu, zawsze groźni dla najlepszych. Od przyszłego roku ich drogi się rozchodzą. Dlaczego?

Pożegnali się w najlepszy możliwy sposób. Na zakończenie fazy grupowej turnieju ATP Finals Polak i Brazylijczyk pokonali holendersko-chorwacką parę - późniejszych zwycięzców - Wesley Koolhof/Nikola Mektić. Po meczu oficjalnie poinformowali o rozstaniu. Na portalach społecznościowych obu zawodników nie brakowało ciepłych słów.

Reklama

"Dziękuję Mistrzu za ostatnie 4 lata grania razem! Przeszliśmy szczęśliwe i smutne momenty... nie było łatwo, ale kto powiedział, że będzie?" - napisał Kubot.

"Dzięki Kubi! Podczas naszej wspólnej gry mieliśmy wiele dobrych chwil i w czwartek nie było inaczej. Kończymy naszą współpracę, ale pozostaniemy przyjaciółmi na zawsze" - wyznał Melo.

Byli deblowymi partnerami przez cztery lata, choć pierwszy wspólny sukces odnieśli jesienią 2015 roku, wygrywając Vienna Open. Rok później powtórzyli ten wynik i na dobre rozpoczęli owocną współpracę.

Kubot, gdy już na dobre skupił się na deblu, najlepiej poradził sobie w parze ze Szwedem Robertem Lindstedem. W 2014 roku wygrali Australian Open. Wcześniej długie lata jego partnerem deblowym był Austriak Oliver Marach, z którym sięgnął po pięć zwycięstw w turniejach ATP. Melo miał porównywalny dorobek. W 2015 roku wygrał - w duecie z Ivanem Dodigiem - Rolanda Garrosa.

Przez cztery sezony Kubot z Melo stanowili jeden z najlepszych debli na świecie. W 2017 roku po pasjonującym pojedynku triumfowali w Wimbledonie. Pokonali Olivera Maracha i Mate Pavicia 5:7, 7:5, 7:6 (2), 3:6, 13-11. Rok później przegrali w finałach US Open i ATP Finals. Czterokrotnie w: Miami, Madrycie, Paryżu, Szanghaju wygrywali ATP Masters 1000. Na początku 2018 roku, dzięki grze z Brazylijczykiem, Kubot wspiął się na szczyt rankingu deblowego.

Stanowili niemal idealną parę. Gdy jednemu nie szło, drugi brał ciężar gry na swoje barki. Nie kipieli energią na korcie, raczej powstrzymywali emocje. Doskonali technicznie, potrafili wykorzystać najważniejsze zagrania potrzebne w grze deblowej - serwis, return, wolej. Ich grę oglądało się z prawdziwą przyjemnością.

Cztery lata w deblu to szmat czasu. Polak i Brazylijczyk mieli słabsze wyniki. W ostatnich dwóch sezonach wygrali tylko trzy turnieje ATP. W tym roku kiepsko im się wiodło w Wielkim Szlemie. Odpadli w I rundzie US Open, w II rundzie Australian Open i Rolanda Garrosa. Rzutem na taśmę zakwalifikowali się do ATP Finals, w którym po porażkach w dwóch pierwszych spotkaniach stracili szansę na wyjście z grupy.

Różne były przyczyny tej słabszej dyspozycji. Wiek robi swoje. Kubot ma już 38 lat, Melo jest o rok młodszy. Grają na tyle długo ze sobą, że rywale łatwo czytają ich grę, a w deblu rozpoznanie przeciwnika odgrywa ogromną rolę. Pewna formuła się wyczerpała, ale obaj tenisiści nie schodzą z kortu, nie kończą karier.

Melo w sezonie 2021 będzie grał z Holendrem Jeanem-Julienem Rojerem. Kubot za partnera będzie miał innego Holendra Koolhofa. Ma 31 lat, jest niższy (ma 183 cm wzrostu, Polak - 191). Jego największym sukcesem jest zwycięstwo w tegorocznym ATP Finals. Przedtem wygrał pięć turniejów ATP.

Z perspektywy polskiego kibica ważniejsze będzie jednak to, kto będzie partnerem Kubota podczas igrzysk olimpijskich w Tokio i czy w ogóle zwycięzca Wimbledonu sprzed trzech lat wystartuje w deblu, a może tylko w mikście? W tej chwili naturalnym partnerem deblowym na igrzyskach dla Kubota byłby Hubert Hurkacz (72. miejsce w rankingu deblowym ATP), choć świetnie spisuje się ostatnio Szymon Walków (140. ATP). Bój o kwalifikację olimpijską jeszcze trwa.

Ale kuszącą wizją jest dla Kubota start w mikście wraz z zwyciężczynią Rolanda Garrosa w singlu Igą Świątek. Oboje zagrali wspólnie w Australian Open w 2019 i 2020 roku. Ich występy były obiecujące. W tym sezonie dotarli do ćwierćfinału.

Pewna obfitująca w sukcesy epoka w karierze najlepszego polskiego deblisty w historii właśnie się zakończyła, ale - znając jego możliwości i profesjonalizm - nie należy wykluczyć, że następna przyniesie również znaczące osiągnięcia, a może i medal olimpijski.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Kubot | Marcelo Melo | Iga Świątek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje