Reklama

Reklama

Tenis. Juan Martin del Potro żegna się we wzruszającym meczu

Pełne emocji i wyjątkowe chwile na korcie w Buenos Aires. Juan Martin del Potro pożegnał się z argentyńską publicznością podczas meczu pierwszej rundy ze swoim rodakiem Federico Delbonisem. Przegrał 1:6, 3:6. Wynik był dla wszystkich sprawą drugorzędną.

Kiedy próbował serwować - jak się okazało - w ostatnim swoim gemie poprosił na chwilę o przerwę. Wzruszenie nie pozwalało mu na zagranie. Płakał. Ocierał łzy dłońmi, potem ręcznikiem. Nie był w stanie grać.

Del Potro: Chciałem pożegnać się na korcie, a nie na konferencji prasowej

Publiczność wspierała go jak mogła. Zaintonowała przyśpiewkę na jego cześć. Fani machali flagami Argentyny. Również płakali. Kamery telewizyjne pokazały jego matkę. Dzielnie się trzymała, ale w jej oczach widać było łzy. Matka nigdy do tej pory nie pojawiała się na turniejach syna.

Juan Martin del Potro przegrał tego gema i mecz. Być może ostatniego w swojej karierze zawodowej. Miał jeszcze wystartować w Rio de Janeiro, ale - jak sam mówi - emocje jakie towarzyszą mu w grze są tak wielkie, że być może musi zrezygnować z występu w Brazylii.

Reklama

- Dałem z siebie wszystko, do ostatniego punktu. Jestem szczęśliwy, bo mój ostatni mecz, prawdopodobnie odbył się na korcie, a nie w czasie konferencji prasowej. Być może już nigdy się ponownie nie zobaczymy - mówił na korcie, zbierając wielką owację.

Del Potro przeszedł osiem operacji. "Chcę już żyć bez bólu"

Przez 17 lat kariery był operowany osiem razy: na prawy nadgarstek w maju 2010 roku, na lewy nadgarstek w marcu 2014, a potem w styczniu 2015 i czerwcu 2015 roku. Potem przeszedł cztery operacje prawego kolana. Jak zauważyły lokalne media jego życie toczyło się według scenariusza: konsultacje - anestezjolog - operacja - rehabilitacja.

Ostatni raz zagrał 19 czerwca 2019 roku w turnieju w Queen’s. Turniej w Buenos Aires miał być jego kolejną próbą powrotu. Ale jeszcze przed jego rozpoczęciem wiadomo było, że nie da rady, że Del Potro nie da rady wrócić na dłużej. Na samym początku konferencji prasowej przed turniejem poprosił o mikrofon. - Poprosiłem o to, by przekazać wam wiadomość. Wiem, że to będzie jedna z najtrudniejszych chwil dla mnie, ale muszę się z tym zmierzyć. Wszyscy oczekują na mój powrót, ale tak się pewnie nie stanie. To będzie bardziej pożegnanie niż mój powrót - powiedział.

Mówił to ze łzami w oczach. Przerywał wypowiedź. Wzruszenie odbierało mu mowę.

- Dziś mam do wyboru żyć mając 33 lata bez bólu albo jako sportowiec, który wciąć coś czuje (że go boli) - dodał.

Zwycięstwo w US Open w wieku 20 lat. Wspaniały finał olimpijski

Z kortu schodzi jeden z najlepszych tenisistów XXI wieku. I zarazem jeden z najbardziej uwielbianych przez publiczność, ale i rywali zawodnik cyklu ATP. Wszystkim imponował jego styl gry, a zwłaszcza charakterystyczny, a przy tym morderczy dla rywali forhend.

Największym sukcesem wieżowca z Tandil (198 cm wzrostu) było zwycięstwo w US Open w 2009 roku. Dokonał tego mając niespełna 21 lat. W półfinale pokonał Rafaela Nadala, w finale - po ponad czterech godzinach pasjonującego meczu - Rogera Federera. Był jedynym spoza trójki tenisistów: Djoković, Federer, Nadal, który wygrał turniej wielkoszlemowy od Rolanda Garrosa 2005 do US Open 2012.

Finał z jego udziałem w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro - porażka z Andy Murrayem - to jeden z epickich tenisowych pojedynków. Wcześniej wyeliminował Djokovicia i Nadala.

Z reprezentacją Argentyny wygrywał w 2016 roku Puchar Davisa, m.in. z Delbonisem w składzie, swoim wielkim przyjacielem, z którym zagrał najprawdopodobniej ostatni mecz w karierze.

Najwyżej w rankingu ATP był trzeci w 2018 roku. Dziś, po przerwach spowodowanych kontuzjami, spadł na 753. miejsce.

30 milionów długu del Potro?

Del Potro zarobił na korcie ponad 25 milionów dolarów. Niedawno jednak stacja telewizyjna America TV podała, że tenisista wpadł w wielkie długi, szacowane na 30 milionów dolarów.

Pieniądze roztrwonił jego nieżyjący ojciec, któremu syn powierzył zarządzanie majątkiem. Tata del Potro, z zawodu weterynarz, inwestował na przykład w hodowle soi, dzierżawił sprzęt rolniczy, ziemię.

Po jego śmierci do syna odezwali się komornicy. Według argentyńskich mediów Juan ma mieć dziś na koncie nie więcej niż trzy miliony dolarów.

Podczas turnieju w Buenos Aires okazało się, że ma coś więcej. Wielką miłość argentyńskich kibiców.

Olgierd Kwiatkowski

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL