Reklama

Reklama

Tenis. Iga Świątek nie jest jak inne tenisistki

Ostatnich 15 turniejów wielkoszlemowych miało 11 triumfatorek. Jedną z nich jest Iga Świątek. Czy Polka będzie kolejną jednorazową kometą w kobiecym tenisie, zastanawiają się w opiniotwórczym tennis.com?

Świątek w fantastycznym stylu wygrała turniej im. Rolanda Garrosa w Paryżu. W siedmiu meczach nie przegrała żadnego seta.

"Kiedy wróciłam do Polski, moje życie kompletnie się zmieniło. To było naprawdę dziwne, ponieważ zaledwie po kilku dniach miałam własną ochronę, co było dla mnie naprawdę nową rzeczą. Po przyjeździe do Warszawy, ludzie zaczęli mnie rozpoznawać, ale myślę, że sobie z tym dobrze poradziłam. Nie przeszkadza mi zainteresowanie i doceniam to" - powiedziała Świątek.

To jest jednak dopiero początek. Wygranie turnieju Wielkiego Szlema, co zrobiła jako pierwsza Polka, było wielkim osiągnięciem, ale czy pójdzie za tym regularna gra na wysokim poziomie?

"Bycie regularną było moim celem, odkąd skończyłam 15 lat. Tego potrzebuje kobiecy tenis. Mam nadzieję, że teraz będę regularną zawodniczką, ale wiem, że na dojście do tego potrzebuję kilku lat. Moje podejście jest bardzo dobre i to nie tylko moja opinia" - mówiła Świątek.

Młodej Polce od dwóch lat pomaga Daria Abramowicz, psycholog sportu. W przeciwieństwie do większości rówieśników trening Świątek to nie tylko odbijanie piłki czy praca nad szybkością - to również trening umysłu. To coś w rodzaju rewolucyjnej koncepcji w tenisie, sporcie indywidualnym, gdzie gracze niechętnie przyznają się do jakichś psychologicznych słabości. Świątek podchodzi to tego inaczej. Zapytana, jakie są trzy najważniejsze numery w jej telefonie, odpowiedziała: "Tata, siostra i teraz Daria Abramowicz".



"Spowodowała, że jestem mądrzejsza. Wiem więcej na temat sportu, wiem więcej na temat psychologii i mogę zrozumieć własne emocje oraz je wyrazić" - powiedziała Świątek.

Abramowicz nauczyła Świątek, że możesz dostosować swoje nastawienie w taki sam sposób, jak dostosowujesz ruchy. Świątek przypisuje jednej z tych poprawek pomoc w znalezieniu odpowiedniego podejścia do Rolanda Garrosa.

"Mój okres przygotowawczy był na tyle dobry, że przyjechałam do Nowego Jorku z naprawdę dużymi oczekiwaniami" - powiedziała Polka o okresie po wznowieniu treningów przed US Open w zeszłym roku. "I to było złe podejście do meczów, ponieważ myślałam, jak mogę grać podczas treningów i że nie wykorzystuję 100 procent potencjału. Pracowałyśmy nad tym i to zmieniłam" - dodała.

Kolejną nowością w przypadku Świątek jest podejście do tenisa jako sportu indywidualnego, ale pod względem życia towarzyskiego.

"Wsiąkłam do tego świata i to mi pomogło. Dla mnie zawsze ważna była umiejętność oddzielenia przyjaźni od tego, co dzieje się na korcie. Żeby przetrwać długi czas w tourze, nie można być samotnym" - powiedziała Polka.

"Na początku nawet mój tata powiedział, że w tenisie przyjaźnie nie istnieją. Jeśli jednak się postarasz i masz pozytywne nastawienie, możesz sprawić, że to zadziała" - dodała.

Według Piotra Sierzputowskiego, trenera naszej tenisistki, jej największą zaletą jest, jak się prezentuje w czasie meczu. "Jej siła wychodzi w czasie rywalizacji. Uwielbia to, a nigdy nie lubiła trenować, to ją nudzi" - stwierdził szkoleniowiec.

Być może najlepszą cechą Świątek jest jej zdolność, aby z każdego meczu wyciągnąć wnioski. Tak było w 2019 roku, kiedy na turnieju Rolanda Garrosa dostała "lanie" od Simony Halep 1:6, 0:6. "To dla mnie dobre doświadczenie. Zapamiętam ten mecz, wyciągnę z niego wnioski, mimo że trwał tylko 40 minut" - powiedziała Świątek.

16 miesięcy później Polka zrewanżowała się Rumunce, pokonując ją w niecałą godzinę 6:1, 6:2 w drodze po pierwsze zwycięstwo w turnieju Wielkiego Szlema.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Reklama

Sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama