Reklama

Reklama

Tenis. Iga Świątek: Mistrzostwa Polski? Nie mówię nie

18-letnia polska tenisistka w czasie kwarantanny miała czym się zająć. Prowadziła domowe treningi ogólnorozwojowe, ale przede wszystkim skupiła się na nauce. Za tydzień zdaje maturę. Od dwóch tygodni przygotowania do turniejów tenisowych łączy z przygotowaniami do egzaminu dojrzałości.

Od wtorku Świątek, 49. zawodniczka rankingu WTA, uczestniczy w zgrupowaniu reprezentacji Polski kobiet. - Przerwało to moją dwumiesięczną monotonię. Cieszę się z tego zgrupowania. Mogę potrenować z innymi dziewczynami. Mam nadzieję, że teraz będziemy częściej się spotykać - powiedziała nastoletnia zawodniczka.

Tenis jednak zszedł teraz na drugi plan. - Przerwę wykorzystałam na to, żeby pobyć z rodziną. Bardzo to doceniam. Poświęciłam się też nauce - mówi tegoroczna maturzystka. - Nie boję się matury, ale nawet najlepszy uczeń ma prawo się stresować. Trzeba to zaakceptować i wiedzieć, że stres jest też potrzebny. Będę dzięki temu bardziej skoncentrowana - dodała. Nawet na zgrupowaniu nie uniknęła rozmów o maturze z innymi zawodniczkami.

Reklama

Do egzaminu przygotowuje się - tak jak wszyscy maturzyści - w domu. - Teraz uznałam, że jakbym od początku miała taki system to byłoby mi łatwiej, ale lubiłam chodzić do szkoły i spotykać się z ludźmi. To było mi potrzebne - przyznaje Świątek. Dla urozmaicenia sztab szkoleniowy zawodniczki Legii zorganizował jej krótkie wyjazdy, m.in. nad morze, gdzie po przegraniu zakładu z trenerem Piotrem Sierzputowskim musiała wykąpać się w lodowatym Bałtyku. -  Jestem przyzwyczajona do wyjazdów i od czasu do czasu są mi potrzebne, tak jak ten trzydniowy wypad do Trójmiasta - mówi.

Po maturze w planach sztabu jest przygotowany krótki rekonesans na Mazury. - Mam na tyle mało zajęć, bo koncentruję się tylko na nauce, że mogłabym pełną parą wejść w okres przygotowawczy od razu. Mój team bardziej nalega na to, żebym odpoczęła i spędziła dosłownie tydzień, nic nie robiąc. Myślę, że znajdziemy na to czas, bo kiedy to zrobić jak nie teraz - opowiada Świątek.



Powrót do tenisowej rywalizacji uzależniony jest od wznowienia rozgrywek międzynarodowych i otwarcia granic. W tej chwili turnieje WTA są zawieszone do końca lipca. Ale istnieją rozgrywki regionalne. Od czerwca będą turnieje w Polsce, w Czechach, Austrii, na Bałkanach. - Kiedy tylko będzie można, bardzo bym chciała wyjechać. Warunkiem jest otworzenie granic. To będzie ogromne urozmaicenie. Nie chodzi o to, żeby zarabiać, ale pograć z innymi zawodniczkami i nie odzwyczaić się od rywalizacji - wyjaśnia reprezentantka Polski.

Jeśli jednak pojawią się trudności z wyjazdami może start w mistrzostwach Polski, które odbędą się w lipcu w Bytomiu. Trener Sierzputowski nie wyklucza takiej możliwości. - Jeżeli będę po okresie przygotowawczym, to czemu nie? Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. Decyzja zależy od trenera - mówi Świątek. Tegoroczne tenisowe MP mają wysoką pulę nagród jak na tego rodzaju turniej (200 tys. zł) i zagrają w nich wiele czołowych zawodniczek.

Świątek myśli jednak bardziej o Wielkim Szlemie i turniejach US Open oraz na kortach Roland Garrosa. Oba mają się odbyć we wrześniu. Liczy bardzo na start w Paryżu. - Nie chcę spekulować. Mam nadzieję, że się odbędzie. To mój ulubiony Wielki Szlem. Liczę na to, że we wrześniu będzie jeszcze dobra pogoda. Nawet bez publiczności, ale dobrze byłoby, żeby doszło do tego turnieju - komentuje.

Nie chciałby jednak - tak jak większość zawodniczek - grać przy pustych trybunach. - Będziemy musieli zmienić przyzwyczajenia, ale to dotyczy nie tylko tenisa, ale naszego życia codziennego. Ludzie będą musieli bardziej uważać na wiele rzeczy. Mam nadzieję, że prędzej czy później wszystko wróci do normy. Może czeka nas jakiś okres przejściowy. Chciałabym wrócić do normalnego tenisa - z widownią. Tenis to jest spektakl. Gramy dla publiczności. Mecze z kibicami to niezbędne dla tej dyscypliny - mówi Iga Świątek.

Olgierd Kwiatkowski

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje