Reklama

Reklama

​Tenis. Gaudenzi: Część tego sezonu wciąż do uratowania

Szef cyklu ATP Andrea Gaudenzi uważa, że mimo pandemii koronawirusa nie należy zakładać, że w 2020 roku nie będzie już żadnych turniejów. Niedawno taką prognozę przedstawił czołowy tenisista Rafael Nadal. - Poddanie się już teraz byłoby nierozsądne - przyznał Włoch.

Sezon został zawieszony na początku marca i wiadomo, że przerwa potrwa co najmniej do połowy lipca. Zdecydowano już m.in. o odwołaniu wielkoszlemowego Wimbledonu oraz przełożeniu French Open z maja na wrzesień.

Nadal ocenił, że rywalizacja w tym roku nie będzie możliwa, ponieważ tenisiści musieliby przemieszczać się po całym świecie, a przepisy dotyczące izolacji i ograniczeń w podróżowaniu to praktycznie uniemożliwiają.

"Poddanie się już teraz byłoby nierozsądne. Nikt nie wie, co się wydarzy, chcemy zachować trochę optymizmu. Oczywiście jest wiele możliwości, w tym gra przy pustych trybunach. Ale nie podjęliśmy takich decyzji, bo na razie to wszystko są hipotetyczne scenariusze" - powiedział Gaudenzi.

Reklama

ATP będzie rozstrzygać o losach poszczególnych turniejów z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.

"Postanowiliśmy, że do 15 maja zdecydujemy o turniejach w lipcu - tych przypadających po Wimbledonie - a do 1 czerwca o turniejach sierpniowych. W zasadzie zatem zajmujemy się tym na sześć do ośmiu tygodni wcześniej. Przesądzanie o wydarzeniach z większym wyprzedzeniem byłoby moim zdaniem głupotą" - ocenił szef męskiego cyklu tenisowego.

Przyznał jednocześnie, że podziela wyrażone przez Nadala obawy dotyczące podróży. "Można zgadywać, że raczej mało prawdopodobne jest, iż wszystkie kraje będą trzymać się jednego schematu związanego z ograniczeniami przemieszczania się, np. Australia jest obecnie w zupełnie innej fazie niż Wielka Brytania. Spójrzmy na Szwecję - tam przyjęto zupełnie inne podejście. Turniej w tym kraju moglibyśmy rozegrać pewnie nawet już dziś. Tylko czy da się tam zawieźć stu zawodników? Nie. To jest główne wyzwanie" - zauważył Gaudenzi.

Niedawno inny czołowy zawodnik Szwajcar Roger Federer zasugerował, aby ATP połączyło się z zarządzającą kobiecymi turniejami organizacją WTA. Gaudenzi i szef WTA Steve Simon uważają to za dobry pomysł. ATP i WTA zebrały ostatnio ponad sześć milionów dolarów na rzecz mniej znanych graczy, ale utrzymujących się z tenisa, którzy nie mają źródła dochodu w czasie przerwy spowodowanej pandemią. Była to inicjatywa wspólna z Międzynarodową Federacją Tenisową (ITF) i władzami wszystkich czterech turniejów wielkoszlemowych.

"To był wspaniały wspólny wysiłek. Mam nadzieję, że to tylko początek przyszłej, produktywnej współpracy, która jest potrzebna, aby nasz sport był jednym z największych. Cieszę się z tego, jakie to przyniosło efekty" - skomentował Gaudenzi, który szefem ATP jest od stycznia.

 mm/ pp/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje