Reklama

Reklama

Tenis. Dawid Celt: Nie widzę tenisa bez widzów

- Tenisiści nie mają najgorzej. Są teraz ludzie, którzy bardziej cierpią - upadają firmy, są rodziny, które nie mają co do garnka włożyć. Ale wszyscy z niecierpliwością czekamy na wznowienie rywalizacji – mówi kapitan kobiecej reprezentacji Polski Dawid Celt.

Polska kadra kobiet, po raz pierwszy od czasu pandemii, zebrała się na zgrupowaniu. Na kortach warszawskiej mery pod okiem Celta trenowały: Alicja Rosolska, Iga Świątek, Magda Fręch, Paula Kania, Weronika Falkowska, Martyna Kubka.

- Wykorzystujemy moment przerwy. Mamy sześć zawodniczek na zgrupowaniu, z czego pięć jest z Warszawy. Można potrenować we wspólnym gronie. Mieliśmy grać z Brazylią. Ten mecz został przełożony. Nowego terminu nie znamy. Cieszę się bardzo, że w tym trudnym czasie możemy się spotkać - tłumaczy szkoleniowiec cel warszawskiego zgrupowania.

Reklama

- Przez przerwę zawodniczki nie straciły za dużo. Nie przespały tego czasu. Na ile mogły, pracowały w domach. Od kilku dobrych dni są w treningu. Wygląda to coraz lepiej. Nie ma pośpiechu, bo nie ma turniejów. Będą grać w Polsce, choć dziewczyny z tej grupy dążą do tego, by przede wszystkim rywalizować na arenie międzynarodowej - dodał.

Przyszłość tenisa to na razie jedna wielka niewiadoma. Organizatorzy odwołali Wimbledon, przełożony został - na przełom września i października - Roland Garros. Do końca lipca zawieszono wszystkie międzynarodowe turnieje. Rozważane jest rozegranie US Open i Rolanda Garrosa bez udziału publiczności.

- Widzę to dosyć pesymistycznie. Są wielkie naciski, żeby grać Wielkie Szlemy. Ale grać bez publiczności? To się mija z celem. Widzieliśmy, jak wyglądały turnieje towarzyskie. Słabo to się oglądało. W sporcie klimat widowiska stwarzają ludzie. Dla słabszych zawodników może to i dobre rozwiązanie, by grać przy pustych trybunach, bo oni szukają za wszelką cenę zarobku. Ale najlepsi, którzy nie muszą zarabiać, grają po to, żeby stworzyć widowisko i żeby ludzie ich oglądali. Trzeba otworzyć granice. To będzie punkt wyjścia. Nie widzę jednak normalnego tenisa bez widzów - uważa Celt.

Dla trenera polskiej kadry Fed Cup najlepszą datą wznowienia normalnego sezonu tenisowego jest styczeń 2021. - Nie wyobrażam sobie tego, żebyśmy w styczniu nie ruszyli - powiedział. Pozostaje jednak wiele wątpliwości. Co z rankingami? Od kiedy naliczać punkty? Co z ochroną punktów? Jak to wszystko sprawiedliwie wyliczyć?

Problemem tenisa jest brak możliwości zarabiania pieniędzy przez trenerów i zawodników. Brak turniejów to brak premii finansowych. Niektórzy tenisiści zwalniają swoich szkoleniowców lub obniżają im pensje. W tenisie na ogół nie obowiązują umowy. Wszystko - jak mówi Celt - opiera się na zaufaniu i dżentelmeńskiej umowie. Teraz wszystko zależy na zrozumieniu sytuacji przez obie strony.

- Tenisiści nie mają najgorzej. Są teraz ludzie, którzy bardziej cierpią. Upadają firmy, są rodziny, które nie mają co do garnka włożyć. Szczególnie ci zawodnicy, którzy są na dorobku potrzebują turniejów, żeby zarobić i opłacić - trenerów, treningi, wyjazdy, zgrupowania. Wszyscy z niecierpliwością czekamy na wznowienie rywalizacji - mówi Celt.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Dawid Celt | tenis | Koronawirus w sporcie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje