Reklama

Reklama

Tenis. ​Brak porozumienia po spotkaniu przedstawicieli Igi Świątek i WSG

Wtorkowe spotkanie ugodowe przedstawicieli Igi Świątek i Warsaw Sports Group nie przyniosło porozumienia - przekazał PAP reprezentujący tenisistkę mecenas Jarosław Chałas. Wskazana agencja w przeszłości prowadziła karierę 19-latki, a spór dotyczy rozliczeń.

Pierwotnie to spotkanie miało się odbyć 28 października, ale odwołała je z powodu zakażenia Covid-19 kancelaria reprezentująca WSG. Doszło do niego w kolejnym ustalonym terminie, ale strony - podobnie jak podczas wcześniejszych rozmów - nie wypracowały porozumienia.

Reklama

"Zarząd WSG nie przedstawił żadnych akceptowalnych i udokumentowanych propozycji. Wbrew powielanym błędnym sugestiom, WSG nie przysługuje żadne +zadośćuczynienie+, a tylko i wyłącznie zwrot kosztów poniesionych przez agencję na rozwój sportowy tenisistki, do których nieprawidłowo zaliczane są dodatkowe, wątpliwe wydatki, niemające najmniejszego związku z rozwojem Igi Świątek. Kosztów tych WSG nie jest ani w stanie wykazać, ani racjonalnie uzasadnić" - zaznaczył Chałas w przekazanym PAP we wtorkowy wieczór oświadczeniu.

Jak dodał, ze strony triumfatorki tegorocznej edycji wielkoszlemowego turnieju French Open przygotowywane są kolejne kroki prawne skierowane w stosunku do Fundacji WSG. Przyznał, że zawodniczka z Raszyna będzie domagać się odszkodowania.

"Z tytułu rozpowszechniania nieuprawnionych i nieprawdziwych informacji, których bezpośrednim skutkiem była utrata kontraktu reklamowego na przeszło dwa miliony złotych. Agencja WSG, w opinii mojej klientki, nie wywiązywała się w rażący sposób ze swoich umownych zobowiązań, w tym między innymi nie pozyskała ani jednego sponsora czy reklamodawcy podczas trzech lat trwania kontraktu. Mimo swych wcześniejszych zapewnień formułowanych przed podpisaniem umowy" - argumentował.

W ubiegłym tygodniu powiadomił zaś, że w ramach postępowania z powództwa Świątek sąd 13 października wydał postanowienie zabezpieczające, zgodnie z którym zakazał WSG rozpowszechniania nieprawdziwych informacji i składania podmiotom trzecim oświadczeń informujących o obowiązywaniu umowy oraz wyłączności fundacji do reprezentowania interesów tenisistki.

PAP nie udało się we wtorek skontaktować z prezesem WSG Arturem Bochenkiem. Pod koniec października powiedział on, że ma nadzieję, iż sprawę uda się załatwić podczas jednego spotkania.

Spór dotyczy rozliczeń za czas obowiązywania umowy wypowiedzianej przez ojca zawodniczki - Tomasza Świątka - w ubiegłym roku, tuż przed 18. urodzinami tenisistki. Chałas zapewnił, że na konto WSG trafiła już pewna suma stanowiąca zwrot udokumentowanych wydatków poniesionych na rozwój 17. rakiety świata. Nie wykluczył też, że wykonana zostanie kolejna wpłata, o ile będą to "pozycje udokumentowane w postaci faktury czy przelewu". Inaczej do sprawy podchodzi Bochenek.

"Oni chcą zwrócić jedynie udokumentowane wydatki, które według ich oceny były zasadne i faktycznie przysłużyły się do rozwoju kariery Igi. Jest to błąd w rozumowaniu. Idea nie jest taka, by przez kilka lat finansować początkującego zawodnika aż dojdzie do wysokiego poziomu i odzyskać tylko dokładnie poniesione koszty. Umowa była tak skonstruowana, że w przypadku niepowodzenia w karierze - bez znaczenia na powód - zawodniczka nie musiałaby zwracać nam jakichkolwiek wydatków, ani złotówki... Jeśli zaś się jej uda, to dochodzi jeszcze suma będąca zwrotem poniesionego ryzyka oraz wysiłku pracujących na to osób. Był to określony procent z premii turniejowych i kontraktów marketingowych. To całkowicie naturalny zapis w takich umowach" - zapewnił.

Dodatkowym punktem według niego jest sprawa opcji wykupu (klauzula buy-out). Bochenek twierdzi, że z tego tytułu jego agencji także należą się pieniądze.

Przedstawiciele Świątek wnioskują o stwierdzenie pełnego rozliczenia z tytułu wypowiedzianej umowy i potwierdzenia, że nie wiąże ona już stron.

Agnieszka Niedziałek

Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje