Szykuje się bojkot? Świątek i Sabalenka już podpisały. Teraz Rybakina ogłasza
Zgodnie z doniesieniami medialnymi na początku tygodnia czołowi tenisiści świata zwrócili się do organizatorów Roland Garros ws. swojego niezadowolenia z podziału wynagrodzeń. Zawodnicy domagają się wyższych kwot oraz szeregu zmian na wszystkich wielkoszlemowych turniejach. Głos w tej sprawie zabierały m.in. Aryna Sabalenka czy Iga Świątek. Teraz swoimi refleksjami podzieliła się Jelena Rybakina.

Jak podała agencja Associated Press, w poniedziałek "najlepsi tenisiści świata, w tym Aryna Sabalenka, Jannik Sinner i Coco Gauff" poinformowali władze paryskiego Wielkiego Szlema, że domagają się wyższych wynagrodzeń. Szczegóły tego, ile organizatorzy Roland Garros płacili zawodnikom na przestrzeni ostatnich latach opisał Tomasz Chabiniak z Interii Sport.
Mówiąc krótko, elita damskiego i męskiego tenisa chce dla siebie większy kawałek tortu, biorąc pod uwagę procentowy podział. Tenisiści oczekują 22 procent, tyle ile w turniejach rangi "1000". - To my tworzymy przedstawienie. Bez nas nie byłoby turniejów, bez nas nie byłoby rozrywki. Uważam, że zasługujemy na lepsze wynagrodzenie - mówiła chociażby Aryna Sabalenka.
Druga rakieta świata ogłasza. Chodzi o bojkot
Teraz głos w tej sprawie zabrała Jelena Rybakina. Kazaszka wyznała, że jeśli większość toru zdecydowałaby się na bojkot, nie będzie miała zamiaru wychodzić z szeregu.
- To trudne pytanie. W przeszłości było wiele sytuacji, w których zawodnicy mogli się zjednoczyć i zbojkotować, ale to nigdy się nie zdarzyło. Szczerze mówiąc, nie wiem. Jeśli większość powie, że nie gramy i bojkotujemy, to poprę to, nie ma problemu - stwierdziła na konferencji prasowej WTA 1000 Rrzym.
Na tym się nie skończyło. - Ale ulepszenia są potrzebne nie tylko w turniejach Wielkiego Szlema i nie tylko pod względem wzrostu puli nagród. Wielu nie bierze pod uwagę wysokich podatków - można zarobić więcej, ale znaczna część idzie na podatki. To osobny temat. Trudno mówić o bojkocie. Jak już wspomniałam, przez lata pojawiały się różne problemy, ale zawodnikom nigdy nie udało się naprawdę zjednoczyć i niczego zmienić - podsumowała.
- Myślę, że byliśmy bardzo rozsądni w kwestii naszej propozycji i chęci uzyskania uczciwego udziału w przychodach. Myślę, że wzrost kwoty nagrody pieniężnej nie jest dokładnie tym, czego chcieliśmy, ponieważ chodziło nam o spadek naszego procentowego udziału w zyskach, który obecnie spada. Nie wiem, czy dobrze tłumaczę to w języku angielskim. Przepraszam - to już słowa Igi Świątek, która również zabrała głos ws. podwyższenia wynagrodzeń.














