Tenisistki rozstawione, a wśród nich Iga Świątek, zmagania w turnieju WTA 1000 w Toronto rozpoczęły od drugiej rundy. Na najlepszą polską zawodniczkę czekała Sara Bejlek, która pierwszego seta przegrała gładko, bo do zera, z kolei w drugim już postawiła się byłej liderce światowego rankingu. Finalnie nasza reprezentantka triumfowała 6:0, 6:3.
Świątek grała na korcie centralnym, po niej swoje spotkanie rozegrała Marta Kostiuk, która wyeliminowała Katherine Sebov. Następnie na tym samym obiekcie kibice mieli okazję oglądać w akcji turniejową "1" i pierwszą rakietę świata, czyli Arynę Sabalenkę. Dla Białorusinki był to pierwszy mecz od przegranego starcia czwartej rundy Wimbledonu z Naomi Osaką.
WTA Toronto. Dwa sety w meczu Aryna Sabalenka - Moyuka Uchijima
Tenisistka z Mińska w Toronto zmierzyła się z Moyuką Uchijimą. Japonka notowana obecnie na 111. pozycji w rankingu WTA w Kanadzie musiała przedzierać się przez kwalifikacje, w tych pokonała swoją rodaczkę, Himeno Sakatsume. W pierwszej rundzie "tysięcznika" poszła za ciosem, poradziła sobie z Cristiną Bucsą i dzięki temu mogła zmierzyć się z Sabalenką. Było to dopiero drugie starcie tych zawodniczek, poprzednie rozegrano w 2024 roku w drugiej rundzie Roland Garros, górą była Białorusinka.
Również teraz tenisistka z Mińska była zdecydowaną faworytką, ale początek meczu pokazał, że Japonka jest w stanie postawić się wyżej notowanej rywalce. Wykorzystała trzeciego break pointa, po chwili sama obroniła podanie i prowadziła już 2:0. Podrażniona Sabalenka rzuciła się do odrabiania strat, najpierw do zera wygrała gema serwisowego, kilka minut później odpowiedziała przełamaniem powrotnym.
Liderka rankingu rozkręcała się z minuty na minutę, wygrała trzy kolejne gemy. Przy stanie 2:5 Uchijima obroniła podanie, ale to był szczyt jej możliwości. Sabalenka przypieczętowała zwycięstwo 6:3 i znalazła się krok od awansu.
Druga partia przebiegała już inaczej, tym razem to Japonka straciła podanie w pierwszym gemie. Odpowiedziała jednak przełamaniem powrotnym, zawodniczki poszły na "wymianę ciosów". Przy stanie 2:2 Sabalenka ponownie przełamała rywalkę, która nie była już w stanie zaskoczyć faworytki.
Tenisistka z Mińska wygrała drugiego seta, a cały, trwający 81 minut mecz, w stosunku 6:3, 6:3. Ostatnie słowo w tym starciu należało do Polki - spotkanie sędziowała Katarzyna Radwan-Cho, która obwieściła zwycięstwo Sabalenki. A ta w trzeciej rundzie zagra z Shuai Zhang.












