Szósty meczbol wyjaśnił rywalizację Gauff z Rybakiną. Oto sytuacja Świątek
Dużo było rozczarowań w trakcie zmagań w Dubaju, walkowerów, kontuzji. Od czwartku wszystko się zmieniło, a już półfinał między Coco Gauff i Eliną Switoliną był widowiskiem wybitnym. Amerykanka zmagała się z problemami, ale w krytycznych momentach grała genialnie. Drugi set trwał 85 minut, Ukrainka miała cztery piłki meczowe, Gauff - sześć setboli. Aż siódmy wykorzystała, wygrała 15-13 w tie-breaku. Na wynik czekała Jelena Rybakina, między nią i Coco trwała walka o trzecią pozycję w rankingu. Została rozstrzygnięta. I jasna jest też sytuacja Igi Świątek przed Sunshine Double.

25 wycofań, walkowerów bądź kreczów - tego doświadczyli organizatorzy WTA 1000 w Dubaju w drugim w tym roku turnieju tej rangi. Nieprzemyślany kalendarz kobiecej organizacji takie właśnie dał żniwa - doprowadził m.in. do rezygnacji z występu Igi Świątek czy Aryny Sabalenki. Mimo że do swojej tabelki dostaną zera, co będzie sprawiać problem aż do końca sezonu.
Już jednak w ćwierćfinałach sytuacja wyglądała dużo lepiej, faworytki, te które pozostały w grze, zaczęły rywalizować ze sobą. Kapitalny był w czwartek mecz Mirry Andriejewej z Amandą Anisimovą, pełen zwrotów akcji. Amerykanka triumfowała, ale dziś przekonała się na własnej skórze, że nie zawsze ma się tyle szczęścia. Wygrała pierwszego seta z Jessicą Pegulą 6:1, ale później karta się odwróciła. 6:4 i 6:3 triumfowała jej rodaczka, to ona zagra w sobotę o tytuł w Dubaju.
Pytanie brzmiało, czy może dojdzie do powtórki z Wuhanu, gdy w finale mierzyła się z Coco Gauff. I przegrała. Czy jednak z Eliną Switoliną, która od początku roku jest w znakomitej dyspozycji, wygrała w Auckland, później doszła do półfinału w Melbourne. A z Dubaju ma przyjemne wspomnienia, dziewięć lat temu pokonała tu w finale Caroline Wozniacki, rok później zaś Darię Kasatkinę.
I to raczej ona byłą faworytką tego pojedynku. Miała pewnie w pamięci, co zrobiła Coco Gauff w ćwierćfinale Australian Open, niecały miesiąc temu. Dość brutalnie rozbiła ją wtedy w 59 minut, oddała trzy gemy.
WTA 1000 w Dubaju. Elina Switolina kontra Coco Gauff. Stawką finał wielkiego turnieju
Gauff miała w tym turnieju wielkie problemy, w starciu z Elise Mertens broniła trzech piłek meczowych. W czwartek jednak Alexandra Eala nie sprawiła jej żadnych problemów, Filipinka nie wytrzymała mentalnie tej potyczki, ugrała zaledwie dwa gemy w końcówce drugiej partii.

Jasne było, że Switolina zagra inaczej, konsekwentnie. Miała pomysł i uparcie grała przez forhend rywalki. Od początku aż do końca, nawet wtedy, gdy nie dawało to pewnych punktów. Do stanu 4:3 dla Gauff było to zacięte spotkanie, Amerykanka miała nawet przewagę przełamania. Szybko ją straciła, a w końcówce partii dopadła ją potężna niemoc. Błędy z forhendu, jeden za drugim, całkowicie ją pogrążyły. Przegrała trzy gemy, zarazem i seta (4:6).
W drugim Switolina prowadziła już 2:0, miała break pointa przy 40-30, a pewnie drugie przełamania załatwiłoby sprawę. I wtedy forhend przyniósł jej punkt, to był przełom. Amerykanka zdołała wyrównać, choć wciąż nie pomagał jej serwis. Doszło nawet do scysji z trenerem Gavinem McMillanem, który od blisko siedmiu miesięcy pomaga jej w tym elemencie, a wcześniej "wyprostował" serwis Sabalenki.
W dwunastym gemie Coco miała dwa setbole, wyrzuciła tym razem bekhend. Później zaś zabrakło centymetra, by piłka zahaczyła linię. Switolina sama zapewniła sobie tie-breaka.
A ten był szalony - i to jest najlepsze słowo. Cztery piłki meczowe Switoliny, siedem setowych dla Gauff. Ukrainka grała równo, Amerykanka - nie. Przeplatała zagrania fatalne z jakimiś nieziemskimi: czasem na refleks, czasem z głębokiej obrony. I to ona wygrała tu 15-13, przedłużyła spotkanie.

Tyle że gdy kończyły grę, po 3 godzinach i 3 minutach, nie cieszyła się. To ona w dziewiątym gemie, przy stanie 4:4, miała dwie okazje do przełamania Ukrainki. To jednak Switolina wywalczyła tego gema. A w kolejnym, po drugim meczbolu w tym secie, a szóstym łącznie - załatwiła sprawę awansu. Wygrała 6:4, 6:7 (13), 6:4. I zagra o tytuł z Pegulą.
Mecz Gauff miał bardzo ważne znaczenie dla układu rankingu przed ważnymi turniejami w Indian Wells i Miami. Amerykanka mogła jeszcze wyprzedzić na trzeciej pozycji Jelenę Rybakinę i zbliżyć się do Igi Świątek na dystans 175 punktów. A przecież ona w Kalifornii i na Florydzie ma znacznie mniej do obrony.
Tak się jednak nie stanie, Polka będzie nadal druga, Kazaszka zaś - trzecia. Gauff zaś pozostanie na czwartym miejscu, choć w razie triumfu Peguli, jej przewaga nad rodaczką będzie minimalna.












