Szejkowie nie mają umiaru. Rekord świata po meczu Sabalenki. Dziesięć Rolls-Royce'ów Phantom
Już tylko godziny zostały do odkrycia ostatnich zagadek w sezonie - wyłonienia mistrzyń WTA Finals w grze podwójnej oraz pojedynczej. Cały świat w sobotę po godz. 17 będzie śledził rywalizację Aryny Sabalenki z Jeleną Rybakiną, które w zupełnie inny sposób dostały się przecież do tego turnieju. Wiadomo też, że w sobotę dojdzie do wyjątkowej chwili i uroczystości. Takiej, jakiej świat jeszcze nie widział. Poniżej szczegóły.

Aryna Sabalenka miejsce w finale sezonu zapewniła sobie jako pierwsza, formalnie WTA ogłosiła to 8 lipca, czyli niemal w połowie sezonu. To świadczy choćby o fakcie, jak imponującą pierwszą część zmagań miała 27-latka z Mińska. Mimo że do tego momentu nie wygrała żadnego turnieju Wielkiego Szlema.
Inna była sytuacja Jeleny Rybakiny, wynikała także z jej zagmatwanej sytuacji związanej z zawieszeniem Stefano Vukova, pełniącego do sierpnia zeszłego roku rolę jej trenera. Chorwat cały czas był blisko Kazaszki, choć formalnie nie mógł przebywać w jej boksie. To się zmieniło dopiero latem, a przecież jego podopieczna wypadła nawet z najlepszej dziesiątki rankingu WTA. Miała spore problemy emocjonalne na korcie, popełniała masę błędów. Aż w końcu przyszło przełamanie, tytuł w Ningbo pozwolił jej przedłużyć marzenia o awansie do zmagań w Rijadzie. A kropkę postawiła w Tokio, kosztem nieobecnej tam Mirry Andriejewej.
Dziś jest na równi z Sabalenką, złapała flow, które niesie ją od sukcesu do sukcesu. Wygrała 10 spotkań z rzędu, jest niepokonana od ćwierćfinału WTA 1000 w Wuhanie, a tam zatrzymała ją... Sabalenka. Rewanżując się przy tym za niespodziewaną porażkę w Cincinnati.
Wydaje się, że teraz szanse są bardzo wyrównane. Na pewno zaś jedna z nich pobije pewien rekord.
WTA Finals. Jelena Rybakina może pobić rekord, który należy do Sabalenki. Coś innego niesamowicie zaskakuje
Rok temu w WTA Finals doszło do sytuacji niezwykle dziwnej - już po fazie grupowej nie było zawodniczki niepokonanej. W finale zagrały Coco Gauff i Qinwen Zheng, wygrała Amerykanka. I za zdobycie tytułu mistrzyni WTA Finals zgarnęła cze na 4,805 mln dolarów brutto. Wtedy była to największa wypłata w historii kobiecego tenisa.

Ten rekord w tym sezonie pobiła w Nowym Jorku Aryna Sabalenka - za swoje wielkoszlemowe mistrzostwo otrzymała równe pięć milionów. I nie było wiadomo, jak długo będzie to nowy wypłatowy rekord świata. Tuż przed startem WTA Finals stało się jasne, że może on zostać poprawiony w Rijadzie. Tyle że po jednym warunkiem: zawodniczce uda się wygrać wszystkie pięć spotkań.
Teraz mamy już pewność, że taka sytuacja nastąpi.
Tak Aryna Sabalenka, jak i Jelena Rybakina doszły do finału niepokonane, choć w poszczególnych setach musiały uznać wyższość rywalek. Kazaszka przegrała pierwszą partię z Igą Świątek, wczoraj z Jessicą Pegulą. Pozotałych osiem wygrała. Sabalenka z kolei też przegrała seta w meczu z Pegulą, a wczoraj - z Amandą Anisimovą. W obu przypadkach były to drugie sety. I potrafiła się po nich pozbierać.
To zaś oznacza, że jedna z nich wyjedzie z Rijadu z czekiem na 5,235 mln dolarów. Do dziś obie zapewniły sobie po 2,695 mln dolarów. Stawką finału jest dodatkowe 2,540 mln dolarów oraz 500 punktów do rankingu WTA.

Inaczej mówiąc: to ponad 19 milionów złotych. I równowartość dziesięciu limuzyn Rolls-Royce Phantom ósmej serii, za których podstawową wersję trzeba wyłożyć ponad pół miliona dolarów.
Jeśli tytuł zdobędzie Rybakina, to... ponad dwukrotnie zwiększy swój przychód w 2025 roku. Od stycznia wygrała bowiem na korcie "tylko" 3,321 mkln dolarów - teraz może dołożyć ponad pięć. I będzie to większa kwota niż ta, którą w ATP Finals w Turynie mogą wygrać Jannik Sinner czy Carlos Alcaraz. Niepokonany triumfator zgarnie bowiem 5,071 mln dolarów, choć pule nagród w obu turniejach są równe - 15,5 mln dolarów.
Tyle że szejkowie dowartościowali panów już wcześniej - zaprosili ich na 6 Kings Slam - kilkudniowy turniej pokazowy. Triumfator Sinner opuścił Rijad bogatszy o... sześć milionów dolarów.
Początek spotkania finałowego Sabalenki z Rybakiną po godz. 17. Relacja na żywo - TUTAJ.













