Reklama

Reklama

Szarapowa uciszyła kibiców Bouchard i zagra w "derbach"

Maria Szarapowa w półfinale Australian Open. Turniejowa "dwójka" pokonała Eugenie Bouchard 6:3, 6:2 i uciszyła żywiołową grupę kibiców kanadyjskiej tenisistki. Kolejną rywalką Szarapowej będzie rodaczka Jekaterina Makarowa

Rosjanka siódmy raz znalazła się w najlepszej czwórce imprezy w Melbourne.

Wtorkowy pojedynek tych zawodniczek był znacznie bardziej jednostronny niż pamiętny trzysetowy półfinał French Open z zeszłego roku. Rosjanka wygrała także dwa wcześniejsze mecze z Bouchard, którą od poprzedniego sezonu w Melbourne dopinguje grupa młodych i głośnych Australijczyków - tzw. Armia Genie. 

- Nie dała mi zbyt wielu okazji na zdobywanie punktów. A grając z tak doskonałymi zawodniczkami trzeba wykorzystywać wszystkie szanse, jakie się ma. Jeśli masz mało czasu na czekanie, musisz zacząć bardziej ryzykownie uderzać piłkę. Zrobiłam dziś trochę za dużo niewymuszonych błędów, ponieważ czułam dużą presję - podsumowała 20-letnia Kanadyjka.

Reklama

W ubiegłym roku zwróciła na siebie uwagę fanów tenisa, osiągając dwa wielkoszlemowe półfinały - w Australian Open i na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu, a także występem w decydującym spotkaniu Wimbledonu, w którym lepsza okazała się Czeszka Petra Kvitova.

Znana z doprowadzania do trudnych sytuacji w swoich pojedynkach Szarapowa w ostatnich dniach oszczędza nerwy swoich sympatyków. Mało brakowało, a wiceliderki rankingu WTA zabrakłoby w trzeciej rundzie - przegrywała wówczas w trzecim secie z Aleksandrą Panową 1:4, a później obroniła dwie piłki meczowe. W kolejnych konfrontacjach już jednak pewnie pokonywała rywalki.

- Jeśli jesteś bardzo blisko porażki, jak ja w drugiej rundzie, to myślisz sobie "nie chcę przerabiać zbyt wielu rozmów telefonicznych z moim ojcem w jednym turnieju. Lepiej wziąć się do roboty". W łagodniejszej wersji mówi on wówczas: "To niedopuszczalne. Znacznie łatwiej jest prowadzić normalne życie, siedzieć w domu. Powinnaś spróbować. Nie wiem, czemu niepotrzebnie się męczyłaś" - relacjonowała podczas konferencji prasowej 27-letnia Rosjanka.

Jak dodała, czasem mocniejsze słowo jest jej potrzebne. Na konstruktywną krytykę może liczyć ze strony holenderskiego trenera Svena Groenevelda.

- Głęboko w środku czasami tego potrzebujesz, a nikt inny ci tego nie powie. Lubię zejść z kortu i usłyszeć, jak to wyglądało z boku. Doceniam to, że w tej sprawie mogę liczyć na mój sztab. Sven jest bardzo krytyczny, ale we wspaniały sposób. Cenię osoby prawdziwe i szczere. Nie potrzebuję mieć przy sobie ludzi mówiących "jesteś świetna, poprawisz się następnym razem". Jeśli zagrałam fatalnie, to wolę usłyszeć "grałaś kiepsko. Idź na trening i zmień cokolwiek trzeba, bo bez tego nie wygrasz turnieju" - podkreśliła.

Jedyny dotychczas triumf w Australian Open odnotowała siedem lat temu. Do finału dotarła z kolei jeszcze w 2007 i 2012 roku. O czwarty występ w decydującym spotkaniu imprezy rozgrywanej w Melbourne Park walczyć będzie w "rosyjskich derbach" z rozstawioną z numerem 10. Jekateriną Makarową. Będzie to szósty mecz tych zawodniczek. Wszystkie wcześniejsze rozstrzygnęła na swoją korzyść wyżej notowana z tenisistek. Po raz trzeci przyjdzie im zmierzyć się w pierwszej w sezonie odsłonie Wielkiego Szlema. W latach 2012-13 stawką był półfinał.

Obecny rok Szarapowa rozpoczęła od zwycięstwa w imprezie w Brisbane. Wywalczyła wówczas 34. tytuł w karierze.

Rozstawiona z "10" Makarowa wypunktowała w Melbourne rumuńską tenisistkę Simonę Halep (3.) 6:4, 6:0. 26-letnia Rosjanka po raz drugi w karierze dotarła w turnieju wielkoszlemowym do tego etapu rywalizacji.

Makarowa we wtorkowym pojedynku z Halep od razu ruszyła do ataku i szybko objęła prowadzenie 3:0 w pierwszym secie. Później również bardzo rzadko dopuszczała wyżej notowaną rywalkę do głosu. Spotkanie trwało niewiele ponad godzinę. Rosjanka zrewanżowała się tym samym Rumunce za porażkę w ich jedynym wcześniejszym spotkaniu, które miało miejsce w 2013 roku w New Haven.

Tym samym 26-letnia zawodniczka z Moskwy osiągnęła drugi w karierze i z rzędu wielkoszlemowy półfinał. Zadebiutowała w najlepszej czwórce imprezy tej rangi podczas ubiegłorocznego US Open. W Nowym Jorku walkę o udział w decydującym spotkaniu przegrała wówczas z późniejszą triumfatorką zawodów Amerykanką Sereną Williams.

Dotychczas najlepszym wynikiem 11. w rankingu WTA tenisitki w Australian Open był ćwierćfinał, do którego dotarła w latach 2012-13.

- Chyba już przyzwyczaiłam się do bycia w ćwierćfinale. Teraz czas przywyknąć do półfinału - podkreśliła Makarowa, która na początku sezon zadebiutowała w Top10 światowej listy.

O awans do decydującego spotkania zagra z Szarapową.

23-letnia Halep właśnie w Melbourne w ubiegłym roku rozpoczęła swój imponujący pochód w Wielkim Szlemie. Występ w Australian Open zakończyła na czołowej ósemce, we French Open zagrała w finale, a w Wimbledonie odpadła rundę wcześniej. Z US Open została wyeliminowana w trzeciej rundzie. M.in. dzięki tym wynikom została trzecią rakietą świata, najwyższej sklasyfikowaną Rumunką w historii.

Wyniki wtorkowych meczów ćwierćfinałowych

Jekaterina Makarowa (Rosja, 10) - Simona Halep (Rumunia, 3) 6:4, 6:0

Maria Szarapowa (Rosja, 2) - Eugenie Bouchard (Kanada, 7) 6:3, 6:2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje