Reklama

Reklama

Szarapowa i Azarenka w półfinale Rolanda Garrosa

Ubiegłoroczna triumfatorka Rosjanka Maria Szarapowa, rozstawiona z numerem drugim, spotka się z białoruską tenisistką Wiktorią Azarenką (nr 3.) w drugim półfinale wielkoszlemowego Roland Garros (pula nagród 21,017 mln euro) na kortach ziemnych w Paryżu.

W pierwszych pięciu meczach Szarapowa, wiceliderka rankingu WTA Tour, nie straciła seta. Dlatego sporym zaskoczeniem był wynik 0:6 w pierwszej partii środowego pojedynku w 1/4 finału z byłą numer jeden na świecie - Serbką Jeleną Jankovic (nr 18.).

Reklama

"Nie pamiętam, żebym kiedyś przegrała pierwszego seta do zera i potem odniosła zwycięstwo. Ale cóż, zaczęłam mecz od dużej liczby niewymuszonych błędów, a ona grała od początku bardzo dobrze, sprytnie i robiła wszystko jak należy. Była bardzo skoncentrowana, świetnie serwowała, więc tak się skończyło. Ale nie zastanawiałam się nad tym, co się stało. Po prostu zamknęłam ten rozdział. Nie było ważne, ile błędów popełniłam, jak grałam, po prostu dla mnie mecz zaczął się na nowo i grałam dalej" - powiedziała po blisko dwugodzinnym meczu Szarapowa, która dwa następne sety rozstrzygnęła na swoją korzyść 6:4, 6:3.

"Na pewno ucieszyłam się, że zdobyłam dwa pierwsze gemy w drugim secie. To było bardzo ważne i dało jej do myślenia. Wygrała sześć kolejnych gemów i wcześniej czuła, że kontroluje wszystko. Ten początek był decydujący w tym secie, ale najcięższa była dzisiaj trzecia partia. Obie szukałyśmy okazji do przełamania się, no i cały czas walczyłyśmy z mocnym wiatrem, który poważnie utrudniał grę. Zresztą pogoda podczas całego turnieju jest dziwna. Najpierw był deszcz i zimno, a teraz wiatr, choć słońce mocno świeci" - dodała.

W półfinale Szarapowa spotka się z Azarenką, która po raz pierwszy w Paryżu doszła tak daleko. Dotychczas jej najlepszym wynikiem był ćwierćfinał, osiągnięta w 2009 i 2011 roku. Białorusinka na początku miała spore problemy ze znalezieniem sposobu na Rosjankę Marię Kirilenko (12.), zanim ją pokonała 7:6 (7-3), 6:2.

"Jestem z siebie zadowolona i dumna, że wreszcie w Paryżu doszłam dalej, niż do ćwierćfinału. Teraz nie czuję żadnej presji, gram dalej i zagram kolejny dobry mecz, licząc, że mogę jeszcze poprawić ten wynik" - powiedziała Azarenka.

Mimo porażki w ćwierćfinale powody do radości ma Kirilenko, która w poniedziałek po raz pierwszy w karierze awansuje do czołowej dziesiątki. Rosjanka i jej ojciec Jurij to jeden z nielicznych idealnie funkcjonujących w kobiecym tenisie układów rodzicielsko-trenerskich.

"Nie wiem, jak wyglądają relacje Sereny i Venus Williams z ich ojcem, ale różnica polega na pewno na tym, że on nigdy nie grał w tenisa, a mój tata tak. Gdy skończył karierę został trenerem i tak naprawdę jemu to wszystko zawdzięczam. Nigdy nie zapomnę jak trenowaliśmy na korcie o siódmej rano i później o dziesiątej wieczorem. Nie mieliśmy koszyka na piłki, więc zbieraliśmy je do wiadra. To były ciężkie czasy, ale teraz jest nagroda za to wszystko" - powiedziała Kirilenko.    

Pojedynek Szarapowa - Azarenka rozpocznie się w czwartek o godzinie 15.00 na korcie centralnym im. Philippe'a Chatriera. Po nich spotkają się tam Amerykanka Serena Williams (1.) i Włoszka Sara Errani (5.), która we wtorek wyeliminowała w dwóch setach Agnieszkę Radwańską, w jej pierwszym paryskim ćwierćfinale.

Z Paryża Tomasz Dobiecki

Wyniki środowych ćwierćfinałów:

kobiety

Maria Szarapowa (Rosja, 2) - Jelena Janković (Serbia, 18) 0:6, 6:4, 6:3  

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 3) - Maria Kirilenko (Rosja, 12) 7:6 (7-3), 6:2

mężczyźni

Novak Djoković (Serbia, 1) - Tommy Haas (Niemcy, 12) 6:3, 7:6 (7-5), 7:5

Rafael Nadal (Hiszpania, 3) - Stanislas Wawrinka (Szwajcaria, 9) 6:2, 6:3, 6:1 

Dowiedz się więcej na temat: Maria Szarapowa | Wiktoria Azarenka | tenis | WTA | roland garros

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje