Reklama

Reklama

Szarapowa faworytką finału Rolanda Garrosa. Halep pokrzyżuje jej szyki?

Rosjanka Maria Szarapowa, rozstawiona z numerem siódmym, jest nieco częściej typowana na zwyciężczynie wielkoszlemowego turnieju Rolanda Garrosa, niż jej finałowa rywalka Rumunka Simona Halep (nr 4.). Jednak najczęściej pojawiają się głosy, że szanse są pół na pół, z niewielkim wskazaniem na Rosjankę. Bez względu na wynik finału Halep awansuje na trzecie miejsce w światowym rankingu wyprzedzając Agnieszkę Radwańską.

- Kto wygra w finale? Myślę, że można spokojnie rzucić monetą, a i tak się nie dowiemy, jak będzie. Z jednej strony Maria będzie grała bez większej presji, bo wygrywała już w Wielkim Szlemie, w Paryżu też, więc nie jest to dla niej jakaś nowa sytuacja. Co się będzie działo przed finałem i później na korcie w głowie Simony? Trudno powiedzieć, ale ona jest w trochę trudniejszej sytuacji od Marii -  powiedziała INTERIA.PL Amelie Mauresmo, kapitan reprezentacji Francji w rozgrywkach o Fed Cup.

- Pamiętam, że przed swoim pierwszym finałem wielkoszlemowym zupełnie nie mogłam spać, a rano czułam się niesamowicie zmęczona, no i niewyspana. Jeśli Simona nie będzie zbyt dużo myśleć o stawce meczu i tym, że to jej pierwszy wielki finał, to swoją grą może trochę utrudnić sprawę Szarapowej. Jeśli uda jej się opanować nerwy i zacznie wywierać presję na returnie, ma szansę rozregulować Marię, ale na jak długo? Wydaje mi się, że jednak Maria, ale pieniędzy na to bym żadnych nie postawiła - dodała była francuska tenisistka.

Reklama

Bilans dotychczasowych spotkań Halep z Szarapową jest korzystny dla Rosjanki, która wygrała wszystkie trzy, w tym przed miesiącem w trzysetowym finale dużego turnieju WTA w Madrycie (pozostałe dwa na twardych kortach).

- Wiem, że statystyki coś tam mówią, ale nie można się tylko na nich opierać. Jeśli miałabym ocenić szanse obydwu w sobotnim finale, to powiedziałabym, że są dokładnie 50 na 50 procent. Z tego, co widziałam, to Simona trochę lepiej grała w poprzednich meczach i wydaje się mniej zmęczona. Jednak będzie debiutować w tak ważnym spotkaniu, więc dojdą u niej nerwy - powiedziała INTERIA.PL Kim Clijsters.

- Jeśli tylko zdarzy się jej chwila słabości czy trema, to Maria to od razu wykorzysta. Nawet jeśli Simona wygra pierwszego seta, to o niczym nie świadczy, Maria wolno wchodzi w mecz, więc może się rozkręcić w każdej chwili. Na pewno po jej stronie jest doświadczenie, opanowanie, no i brak jakiejkolwiek presji. Dlatego trudno wskazać zwyciężczynię teraz. Przy tak dobrze dysponowanych zawodniczkach może być dużo zwrotów w meczu i trudno wskazać zwyciężczynię - dodała była belgijska tenisistka.

Szarapowa ma w dorobku zwycięstwa w każdej z wielkoszlemowych imprez. Była bowiem najlepsza w Wimbledonie (2004), US Open (2006), Australia Open (2008) i Roland Garros (2012), gdzie po raz trzeci z rzędu zagra w finale.

- Trudno nie zauważyć, że ona wygrywa w Wielkim Szlemie w latach parzystych, to raz. Z wiekiem dojrzała do dobrej gry na kortach ziemnych i trzeci raz zagra w paryskim finale, to dwa. No trzecie to fakt, że nie przegrała jeszcze z Simoną. Teoretycznie wszystko wskazuje na nią, ale nie jestem wcale taka pewna - uważa Martina Navratilova. 

 - Pamiętajmy, że każda seria może się kiedyś odwrócić, więc dlaczego nie tu i teraz? Simona gra najlepiej w życiu i od prawie roku prezentuje stabilną i dobrą formę, natomiast Maria za to bywa nierówna. Kluczem będzie to, czy Halep zapanuje nad tremą i będzie potrafiła się skupić na tym, co najważniejsze, a nie kalkulowaniu szans. Jest już dojrzałą zawodniczką, która już niedługo może powalczyć o fotel liderki rankingu, ale mam wrażenie, że jeszcze nie tym razem - dodała.     

Niezależnie od wyniku sobotniego finału, już w poniedziałek Halep awansuje na trzecie miejsce, najwyższe w karierze, w rankingu WTA Tour. Wyprzedzi w nim Agnieszkę Radwańską, która w Paryżu odpadła w trzeciej rundzie. Jednak nawet triumf w imprezie nie da jej jeszcze pozycji wiceliderki, zajmowanej przez Chinkę Na Li.

W piątek po południu zostaną w Paryżu rozegrane męskie półfinały. W pierwszym Serb Novak Djoković (2.) spotka się z Łotyszem Ernestsem Gulbisem (18.), a potem Szkot Andy Murray (7.) zagra przeciwko Hiszpanowi Rafaelowi Nadalowi (1.), ośmiokrotnemu triumfatorami Roland Garros (2005-08 i 2010-2013). Obydwa pokaże stacja Eurosport.

Z Paryża Tomasz Dobiecki


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL