Szansa dla Świątek, ciężary przed Sabalenką. To nie pomyłka, komunikat WTA ws. Australii
Tenisowa karuzela rozkręci się już za trzy tygodnie - tradycyjnie w Australii. W przeciwieństwie do męskich zmagań, WTA w swoim kalendarzu stara się nie organizować dwóch wyższych rangą turniejów w jednym czasie. Jest tu jednak jeden wyjątek - i doświadczamy go właśnie na starcie sezonu. Zagadką pozostaje to, która z gwiazd wówczas lepiej trafi. I po dzisiejszym porannym komunikacie WTA już to chyba wiadomo.

Gwiazdy ze światowej czołówki zakończyły już urlopy: albo szlifują formę na treningach, jak Iga Świątek, albo trenują i zarabiają dodatkowo na meczach pokazowych (Aryna Sabalenka, Naomi Osaka, Amanda Anisimova, Jessica Pegula). Za trzy tygodnie wyjątków już nie będzie: wszystkie przystąpią do gry.
I nie ma co do tego wątpliwości, bo każda chce być w formie na pierwszy wielkoszlemowy turniej w 2026 roku. Ten zaś zacznie się w Melbourne 19 stycznia.
Rok temu zmagania ruszały jeszcze pod koniec grudnia: tak w United Cup, jak i w kwalifikacjach dwóch innych turniejów. Teraz wszystko zacznie się z tygodniowym poślizgiem, przynajmniej względem zeszłorocznego kalendarza. I od dzisiejszego ranka dokładnie wiadomo, kto gdzie planuje wystąpić. Proporcje między dwiema największymi imprezami się odwróciły.
Trzy turnieje w jednym tygodniu. Pełna obsada już znana. Radykalna zmiana między United Cup a WTA 500 Brisbane
Już od miesiąca było jasne, że Iga Świątek po raz czwarty z rzędu będzie liderką polskiej drużyny w United Cup. To impreza nietypowa, bo łączy zmagania męskie i kobiece, dokłada też rywalizację par mieszanych. Nasza wiceliderka rankingu znów połączy siły z Hubertem Hurkaczem, to od ich wyników będzie zależało najwięcej. Skład uzupełniają: Katarzyna Kawa, Katarzyna Piter, Daniel Michalski oraz Jan Zieliński. W Sydney raszynianka może zdobyć maksymalnie 500 punktów, czyli tyle, ile dostaje się za triumf w zawodach rangi WTA 500.
Warunek jest jeden - musi wygrać wszystkie mecze singlowe w turnieju, a Polska - dotrzeć do finału. Tak było na początku 2024 roku, Iga triumfowała właśnie pięć razy, choć tytuł wpadł ostatecznie w ręce drużyny Niemiec.

Teraz w United Cup naszą zawodniczkę w pierwszej fazie czekają potyczki z Evą Lys (5 stycznia) i Suzane Lamens (7 stycznia). O zwycięstwa Igi z tymi akurat zawodniczkami możemy być spokojni, ale o awans - już nie. Wiele zależy bowiem od Huberta Hurkacza, a jego czekają mecze z Alexandrem Zverevem i Tallonem Griekspoorem. W jakiej formie będzie wrocławianin po długiej kontuzji? Z tej grupy awans na pewno wywalczy jedna drużyna, druga będzie miała szansę, jeśli uzyska korzystny bilans.
Co ważniejsze: wśród zawodniczek zgłoszonych do United Cup są tylko trzy z czołowej dziesiątki rankingu - oprócz Igi to jeszcze Coco Gauff i Jasmine Paolini. Rok temu było ich aż pięć, choć później z gry zrezygnowała kontuzjowana Qinwen Zheng.
Wtedy słabszą obsadę miał turniej WTA 500 w Brisbane, z czterema tenisistkami z dziesiątki. Teraz zgłosiło się aż siedem, oczywiście z Aryną Sabalenką na czele. Białorusinka będzie tu bronić 500 punktów, ale za miesiąc czeka ją znacznie trudniejsze zadanie.
WTA podała bowiem listy zgłoszeń do tych zawodów, choć już wcześniej organizatorzy ogłosili nazwisko Białorusinki, ale też Jeleny Rybakiny, wracającej po rocznej przerwie na United Cup. A teraz widzimy tam jeszcze gwiazdę drugiej połowy ostatniego sezonu Amandę Anisimovą (WTA 4), Jessicę Pegulę (WTA 6), mistrzynię AO Madison Keys (WTA 7) oraz dwie Rosjanki: Mirrę Andriejewą (WTA 9) i Jekaterinę Aleksandrową (WTA 10). Na dodatek są też tenisistki znajdujące się zaraz za nimi: Clara Tauson i Belinda Bencic.

Brisbane International jest też specyficznym turniejem w kalendarzu, bo jednym z dwóch tej rangi (obok Charleston), w którym wszystkie zawodniczki rozstawione muszą zagrać pięć spotkań. Także i Sabalenka. Ma drabinkę na 48 nazwisk, 16 tenisistek rozstawionych zaczyna w drugiej rundzie.
Jest też i jedno nazwisko, niemal pod sam koniec listy zgłoszeń. Manewr Magdaleny Fręch, 58. w rankingu WTA, był trochę ryzykowny, ale opłacił się. Łodzianka znów wystąpi w Queenslandzie - oby z lepszym powodzeniem niż w tegorocznej edycji, gdy - mimo swojego rozstawienia - już w pierwszej potyczce przegrała z Lamens.
Miejsce w Brisbane International miałaby też Magda Linette. Poznanianka już wcześniej ogłosiła jednak, że sezon chce zacząć w Nowej Zelandii. I teraz przyszło potwierdzenie - może liczyć na rozstawienie w drabince ASB Classic. Gwiazdą tego turnieju WTA 250 będzie Ukrainka Elina Switolina, dwójkę powinna dostać Emma Navarro.
Te turnieje rozpoczną się 4 i 5 stycznia.














