Świątek zlała ją w 40 minut, teraz 5:0 w kwadrans z byłą "1". Wstrząs w Madrycie
Niemal dwa lata temu Iga Świątek pokazała Anastazji Potapowej, jak brutalny może być zawodowy tenis. Kiedyś, jako juniorka, przegrywała z Rosjanką. W bitwie o ćwierćfinał French Open rozbiła ją w 40 minut 6:0, 6:0, oddała 10 punktów. Teraz Świątek jest już w Rzymie, Potapowa - walczyła o półfinał w Madrycie. O swój pierwszy w karierze półfinał WTA 1000. Po 16 minutach prowadziła z byłą liderką światowego rankingu 5:0. Później miała trzy meczbole. Finisz tego spotkania był wręcz niewyobrażalny.

Po losowaniu drabinki Mutua Madrid Open dość jasnym wydawało się, że miejsce w ćwierćfinale z dolnej ćwiartki "zagwarantowane" jest dla Jeleny Rybakiny. A faworytką do tego drugiego była pewnie Amanda Anisimova. Tyle że Amerykanka wypadła z gry z powodu kontuzji, zniknęły też z tamtej części Jekaterina Aleksandrova i Madison Keys. Tę ostatnią zastąpiła "szczęśliwa przegrana" z finału kwalifikacji - Anastazja Potapowa. Zawodniczka, która niedawno walczyła jeszcze o rozstawienie w największych turniejów, teraz znalazła się pod koniec pierwszej setki w rankingu.
Choć niedawno błysnęła w końcu w Linzu, zagrała o tytuł z Mirrą Andriejewą, wygrała nawet pierwszego seta 6:1. Całość przegrała, zasygnalizowała jednak chęć powrotu w te rewiry, w których już kiedyś była.
Mimo wszystko obecność Potapowej na poziomie ćwierćfinału WTA 1000 była sporym zaskoczeniem. To, że potrafiła pokonać może nie tyle Jelenę Ostapenko, co Jelenę Rybakinę.
A chyba jeszcze większym zaskoczeniem stało się to, że o półfinał rywalizowała z Karoliną Pliskovą - byłą numer 1 na świecie, ale jednak dziś daleką od tamtej formy. 34-letnia dziś Czeszka zaczynała zeszłej jesieni od zera, wracała po kontuzji. Pokazała już, że stać ją na pojedyncze dobre spotkania, ograła Anisimovą w Dosze, Aleksandrową w Linzu, a Elise Mertens już w Madrycie.
Łączy je choćby to, że 0:6, 0:6 przegrywały w swojej karierze z Igą Świątek. Potapowa, Rosjanka z urodzenia, od kilku miesięcy reprezentująca Austrię, dwa lata temu, w boju o ćwierćfinał French Open. Polka "przejechała się" po niej, oddała 10 punktów. A Pliskova - w finale w Rzymie, w 2021 roku. W meczu niewiele dłuższym, co było pierwszym takim poważnym laniem Igi na najwyższym poziomie.
Dziś wiele wskazywało na to, że mecz Pliskovej z Potapową może potoczyć się podobnie. Po 16 minutach ta druga wygrywała już 5:0.
WTA Madryt. Pierwszy środowy mecz o półfinał. Anastazja Potapowa kontra Karolina Pliskova. Niewiarygodne zwroty akcji
W całej swojej karierze Potapowa czterokrotnie walczyła w ćwierćfinale turnieju rangi 1000 - wszystkie te spotkania przegrała. Dziś od początku grała fenomenalnie, ofensywnie, jej pierwszy serwis nie zostawiał żadnych złudzeń rywalce. Stąd i po 16 minutach 5:0. A sędzia Kader Nouni pewnie szykował się już do ogłoszenia "bajgla" na starcie meczu.
Pliskova wygrała jednak gema, ale po 23 minutach i tak było 6:1. Z fenomenalną skutecznością "Austriaczki" i jej 10 winnerami.

W drugiej partii Pliskova trochę się przebudziła, zagrała lepiej. Nie na tyle jednak, by móc zaistnieć na returnie. W trzech pierwszych gemach serwisowych Potapowej ugrała trzy punkty, raz jednak sama została przełamana.
Zawodniczka reprezentująca Austrię wygrywała więc 5:3, później 5:4 i serwowała po półfinał. Prowadziła 40-30, później miała przewagę. Inaczej mówiąc - dwa meczbole, choć nie minęła nawet godzina gry.
I zaczęła przegrywać to spotkanie w swojej głowie, mnożyły się błędy, także te serwisowe. Pliskova zdołała wywalczyć pierwszego breaka, później obroniła kolejną meczową szansę Potapowej, już przy stanie 5:6. Doprowadziła do tie-breaka.
A w nim triumfowała 7-4, dokonała rzeczy niezwykłej.
Kuriozalne sceny na Manolo Santana Stadium działy się dalej. Potapowa w pierwszym gemie trzeciego seta popełniła siedem niewymuszonych błędów, zakończyła go dwoma podwójnymi błędami serwisowymi. Pliskova nie była wiele lepsza, też została przełamana. To jednak Czeszka ogarnęła się szybciej, prowadziła z przełamaniem 3:2 i 40-15. Serwowała.
I aż trudno uwierzyć, ale od tego momentu wygrała tylko dwie akcje. Nie w tym gemie, ale w siódmym i dziewiątym. Potapowa odwróciła losy spotkania, które w drugim secie miała już w garści. Wygrała 6:1, 6:7 (4), 6:3.
W półfinale zagra z lepszą z pary: Marta Kostiuk - Linda Noskova.














