Czołówka światowego tenisa w zdecydowanej większości jest już w Pekinie - tu w środę zaczną się główne zmagania w przedostatnim w tym roku turnieju rangi 1000. Zarazem jednym z najlepiej opłacanych, bo dla triumfatorki będzie grubo ponad milion dolarów premii. Z rywalizacji już wcześniej wycofała się Aryna Sabalenka, tłumaczyła to drobnym urazem. W tej sytuacji najwyżej rozstawioną zawodniczką została Iga Świątek.
W poniedziałek rano ogłoszone zostały wyniki losowania drabinki. I wtedy wyszło na jaw, że jest w niej np. wracająca do zdrowia Qinwen Zheng, jest też Paula Badosa, która zagrała w turnieju finałowym Billie Jean King Cup w Shenzhen. Brakuje za to trzech tenisistek, które też powinny być rozstawione.
Mowa o Madison Keys, Beatriz Haddad Mai i Markecie Vondrousovej. Jedna z nich dość szybko ogłosiła, że rezygnuje nie tylko z tego turnieju, ale też i wszystkich pozostałych do końca sezonu. Mimo że jeszcze kilka dni temu grała w Seulu.
WTA 1000 w Pekinie. Znów niepełna lista. Wyjaśniły się powody rezygnacji zawodniczki. Byłaby rozstawiona z numerem 23
Losowanie drabinki w Pekinie odbyło się na bazie zeszłotygodniowego rankingu, mimo że w niedzielę wieczorem polskiego czasu został ogłoszony już kolejny. W tamtym 25. zawodniczką świata była Brazylijka Beatriz Haddad Maia - w ubiegłym tygodniu broniła aż 500 punktów za zeszłoroczny triumf w Seulu.
Wtedy wykorzystała fakt, że do Korei nie mogła polecieć Iga Świątek, wtedy jeszcze liderka światowego rankingu. Była rozstawiona w trójką, pokonała najpierw Ajlę Tomljanovic, później dwie siostry Kudiermietowe. No i w finale "jedynkę", czyli Darię Kasatkinę - 1:6, 6:4, 6:1.

Wtedy dało to Brazylijce oddech, awansowała na 12. miejsce w rankingu, później nawet na 10., po Pekinie. Dzięki temu w United Cup "skasowała" ponad 230 tysięcy dolarów wejściowego dla zawodniczki z najlepszej dziesiątki. Tak jak np. Iga Świątek.
Haddad Maia zajmowała lokaty w TOP30 rankingu WTA niezmiennie od połowy 2022 roku, zwykle w drugiej dziesiątce. Do turnieju w Seulu przystępowała jako rakieta numer 25 na liście, ale warunkiem utrzymania się w szerokiej elicie była obrona tytułu. To się nie udało, wygrała w pierwszej rundzie z Koreanką Dayeon Black po 142 minutach walki, ale w drugiej uległa już Niemce Elli Seidel - ich mecz trwał trzy godziny i 28 minut. Brazylijka jest zresztą ekspertką od takich maratonów, półtora roku temu w Abu Zabi grała z Magdą Linette jeszcze o niemal kwadrans dłużej.
Z Seulu wyjechała więc bez trofeum, w niedzielnym notowaniu spadła na 40. miejsce, a wkrótce czekają ją kolejne straty.
Dziś bowiem w swoich mediach społecznościowych Haddad Maia poinformowała, że nie wróci już do gry w tym sezonie. "Pragnę, by moje ciało i umysł mogły odpocząć" - zaznaczyła.
Podziękowała rodzinie, znajomym, współpracownikom, ale nie wyjaśniła szczegółowo, dlaczego podjęła tak radykalną decyzję.
Haddad Maia nie obroni więc punktów zdobytych rok temu w: Pekinie (trzeciia runda), Wuhanie (trzecia runda), Ningbo (ćwierćfinał) i Tokio (druga runda).
Ten sezon kończy z bilansem 16 zwycięstw i 26 porażek. Najlepszymi jej wynikami były: półfinał WTA 500 w Strasburgu oraz ćwierćfinał WTA 500 w Bad Homburg.
Do gry wróci zapewne dopiero w Australii, prawdopodobnie znów podczas United Cup.













