Świątek wytrącona z rytmu po wielkoszlemowy tytuł. Teraz Amerykanka ogłasza. Koniec kariery
Trzy lata temu Iga Świątek jeden jedyny raz w swojej karierze wygrała US Open, w finale pokonała Ons Jabeur. Dłuższą czasowo przeprawę miała kilka dni wcześniej, w trzeciej rundzie. To wtedy musiała odwracać losy drugiego seta, przegrywała już 1:4. Z Lauren Davis, niewysoką Amerykanką, która w przeszłości ogrywała już siostry Radwańskie i Magdę Linette. Dla 32-letniej tenisistki tegoroczny US Open był ostatnim turniejem w karierze. "Dziękuję wszystkim, którzy byli częścią mojej podróży" - napisała Lauren.

Trzy lata temu w Nowym Jorku Iga Świątek, jako liderka rankingu, wygrała swój jedyny dotąd wielkoszlemowy tytuł na kortach twardych. Aby podnieść puchar za końcowy triumf musiała wygrać siedem spotkań, jak w każdym Wielkim Szlemie, gdzie nie ma wolnych losów w początkowej fazie rywalizacji. Zaczęła rywalizację z przytupem, w nieco ponad godzinę rozprawiła się z Jasmine Paolini (6:3, 6:0), kilka minut dłużej zajęło jej pokonanie byłej mistrzyni US Open Sloane Stephens (6:3, 6:2).
W trzeciej rundzie Polka rywalizowała z Lauren Davis, niewysoką 28-letnią wówczas Amerykanką, która najlepszy czas w karierze miała już za sobą. A była już 26. na świecie w maju 2017 roku, to wtedy też pokonała na trawie Agnieszkę Radwańską, w Eastbourne.
Iga wygrała premierową partię 6:3, w drugiej jednak przegrywała już 0:3 i 1:4. Jak mówiła później, "Lauren gra zupełnie inne tenis niż większość moich przeciwniczek, co trochę wytrącało mnie z rytmu. Robiła to bardzo mądrze. Była trudną rywalką".
Polka grała o czwartą rundę w sesji nocnej, z tym przestawianiem się na wieczorne spotkania do dziś miewa problemy. A jednak potrafiła odwrócić losy, po 119 minutach to ona cieszyła się z triumfu 6:3, 6:4. Dłuższe spotkania zagrała wtedy jedynie w czwartej rundzie z Jule Niemeier oraz w półfinale z Aryną Sabalenką. Ćwierćfinał z Jessicą Pegulą czy finał z Ons Jabeur nie trwał już tak długo.
Był to ostatni występ Amerykanki na tak dalekim etapie Wielkiego Szlema. Kolejnych już nie będzie.
Lauren Davis kończy długą tenisową karierę. W pożegnalnym wpisie nawiązała do spotkania z Igą Świątek
Kilka miesięcy po tamtym spotkaniu z Igą Davis wygrała turniej WTA 250 w Hobart, swój drugi w karierze w głównym cyklu. Wróciła do TOP 50 rankingu, ostatnie miesiące były już jednak głównie serią porażek. W Wimbledonie, Cincinnati i US Open przegrywała pierwsze spotkania w elimincjach. Teraz zaś uznała, że ma już dość.

Swoją decyzję ogłosiła w mediach społecznościowych, wkrótce zapewne zostanie to potwierdzone przez ITIA. - Ostatnie 20 lat mojego życia poświęciłam tenisowi, a po US Open wiedziałam, że czas się pożegnać. Kiedy miałam 16 lat, opuściłam dom i wszystko co znałam. Chciałam gonić za marzeniami - napisała. Zaznaczyła, że nigdy nie była najbardziej utalentowana, ale miała determinację. Mając zaledwie 157 cm wzrostu potrafiła grać mocno i odważnie.
Tenis dał mi tak wiele i jestem wdzięczna za wspomnienia, lekcje i przyjaciół, których zdobyłam
- Mogę szczerze powiedzieć, że niczego nie żałuję - za każdym razem zostawiałam tam swoje serce. Od treningu przeciwko nieszczęsnej maszynie do piłki w Mayfield Racquet Club do rywalizacji twarzą w twarz z numerem 1 w Szlemie. To był zaszczyt uprawiać sport, który kocham od tak dawna - napisała, nawiązując do starć z Polką, ale też z Simoną Halep w Australian Open 2018.
Również w trzeciej rundzie, przy czym wtedy była o włos od zwycięstwa. Decydował trzeci set, grany do dwóch gemów przewagi: przy stanie 11:10 Amerykanka miała 40-0 i trzy break pointy na awans. Halep się obroniła, wygrała tego niemal 2,5-godzinnego seta 15:13, a później awansowała do finału.
- Dziękuję wszystkim, którzy byli częścią mojej podróży, dużej czy małej. I dziękuję młodej Lauren, która wierzyła w siebie wbrew wszelkim przeciwnościom - zakończyła 32-letnia Amerykanka.












