Świątek wróciła z zaświatów na United Cup. Potem sama ogłosiła, prosto z kortu
Wielkie widowisko zapewniły nam Iga Świątek i Eva Lys w poniedziałkowym meczu grupowym United Cup. Niespodziewanie to Niemka triumfowała w pierwszym secie 6:3. W drugiej partii Polka odpowiedziała takim samym rezultatem. Ostatecznie to nasza reprezentantka zdołała wyszarpać zwycięstwo. - Nie była to łatwa rywalka na otwarcie sezonu - mówiła w wywiadzie "na gorąco".

W poniedziałkowy poranek Hubert Hurkacz po 208 dniach przerwy pokonał 6:3, 6:4 trzecią rakietę świata - Alexandra Zvereva w pierwszym meczu na United Cup. Tuż po nim do gry wkroczyła Iga Świątek. Wiceliderka rankingu WTA mierzyła się z Evą Lys.
Wiele wskazywało na to, że nasza reprezentantka powinna bez większych problemów poradzić sobie z Niemką. Tymczasem o rok młodsza rywalka zaprezentowała olbrzymią jakość. W pierwszym secie to Lys triumfowała 6:3. Po przerwie druga odsłona również nie zaczęła się zbyt dobrze dla Polki.
Świątek wygrała z Evą Lys na United Cup. Ta zmiana zaważyła o wyniku
Świątek przegrywała już 1:3, jednak od tego momentu zgarnęła pięć gemów z rzędu i w całym spotkaniu doprowadziła do remisu. Niemal ta sama sytuacja powtórzyła się w decydującym secie, z tym że to polska tenisistka prowadziła 3:1, a potem rywalka doprowadziła do remisu.
W końcówce byliśmy już świadkami olbrzymich emocji. Finalnie to "Biało-Czerwoni" eksplodowali po zwycięstwie Igi Świątek, które narodziło się w wielkich bólach. Druga rakieta świata zakończyła pojedynek wynikiem 3:6, 6:3, 6:4.
- Pierwszy set był naprawdę trudny. Eva grała wzdłuż linii. Nie była to łatwa rywalka na otwarcie sezonu, ale na szczęście prowadzimy 2:0, jestem zadowolona - rozpoczęła Polka w rozmowie prosto z kortu. - Chciałam pogratulować Hubiemu. Zanotował świetny występ po półrocznej przerwie, wygrana 2:0 to świetny wynik. To był bardzo pozytywny dzień, choć niełatwy. Cieszę się, że wprowadziłam zmiany do swojej gry - tłumaczyła.
Co zmieniło się po pierwszym przegranym secie? - Chciałam włożyć w swoją grę więcej energii, grałam za krótko. Z tej energii korzystała Eva. Wiedziałam, że muszę coś zmienić. Dodałam więcej rotacji, żeby piłka odbijała się wyżej i wtedy dopiero przyspieszałam - dodawała. Iga Świątek została również zapytana o swoje odczucia nt. Sydney.
24-latka nie ukrywała, że uwielbia przebywać w tym mieście. - Kocham to miejsce, mogłabym tutaj zamieszkać. To chyba teraz moje ukochane miasto na całym świecie. Mam nadzieję, że będę mogła tutaj wracać co roku - usłyszeliśmy w wywiadzie.
Na koniec najlepszą polską tenisistkę zapytano o... różowego, dmuchanego flaminga, który kolejny raz znalazł się w boxie naszej kadry, spełniając rolę maskotki i dobrego talizmanu. - Na Instagramie United Cup poznacie jego (flaminga - red.) historię. Był z nami, ale został wylicytowany w aukcji charytatywnej i trafił do Zakopanego. To chyba najzimniejsze miejsce w Polsce, ludzie jeżdżą tam na nartach. Więc nie mam do końca pojęcia, jak znów znalazł się z nami. To z pewnością sprawka Huberta, który był tam i musiał go zabrać z powrotem - podsumowała.













