Reklama

Reklama

Świątek wciąż trenuje w Warszawie i czeka z decyzją o terminie wyjazdu

Iga Świątek wciąż trenuje w Warszawie i - tak jak wielu innych tenisistów - czeka na ostateczne informacje dotyczące australijskich turniejów w nowym sezonie. Polka i jej sztab szkoleniowy dopiero po ich uzyskaniu podejmą decyzję o terminie wyjazdu za granicę.

Świątek po historycznym triumfie w wielkoszlemowym French Open miała cztery tygodnie odpoczynku od zajęć na korcie. W międzyczasie jednak realizowała trening ogólnorozwojowy pod okiem Macieja Ryszczuka oraz pracowała z psycholożką sportową Darią Abramowicz. Trzy tygodnie temu zaś zaczęła regularne treningi z rakietą w ręce.

Jak na razie cały czas ćwiczy w stolicy pod dachem. We wcześniejszych rozmowach z PAP jej trener Piotr Sierzputowski wspominał o branych pod uwagę opcjach zagranicznych zgrupowań podczas okresu przygotowawczego. Planowanie utrudniają jednak obostrzenia obowiązujące w poszczególnych krajach w związku z pandemią Covid-19. Sztab 17. rakiety świata zrezygnował m.in. z pomysłu wyjazdu do Nicei. Szkoleniowiec wskazywał także jakiś czas temu na możliwość podróży do Dubaju tuż przed udaniem się na pierwsze turnieje, by potrenować w zbliżonych do antypodów warunkach pogodowych. Póki co jednak wszystkie plany są w zawieszeniu, co wynika z niepewności dotyczącej terminu rozpoczęcia Australian Open.

Reklama

Wielkoszlemowa impreza w Melbourne pierwotnie miała się odbyć w dniach 18-31 stycznia. Ze względu na sytuację zdrowotną na świecie władze Australii zdecydowały, że tenisiści chcący wziąć udział w tym turnieju lub w poprzedzających go zawodach WTA lub ATP w tym kraju (najprawdopodobniej wszystkie skupione będą na terenie stanu Wiktoria), muszą przejść na miejscu dwutygodniową kwarantannę. Dyrektor Australian Open Craig Tiley od początku walczył, by gracze mogli w tym czasie trenować i jak podają ostatnio miejscowe media, dopiął swego. Od jakiegoś czasu jednak pojawiają się różne alternatywne wersje terminu tego turnieju. Niektóre zakładają opóźnienie rozpoczęcia o tydzień lub dwa, inne nawet o ponad miesiąc.

"Ostatnio pojawiła się wiadomość, że mielibyśmy dotrzeć na miejsce 8 stycznia. Ale czekamy wciąż na ostateczne potwierdzenie. Wówczas podejmiemy decyzje dotyczące naszych planów i terminów. Na razie siedzimy na miejscu" - zaznaczył w piątek Sierzputowski.

Wpuszczanie tenisistów z całego świata od 8 stycznia oznaczałoby więc przesunięcie Australian Open co najmniej o dwa tygodnie.

an/ co/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje