Turniej WTA 1000 w Toronto to pierwszy występ dla wielu czołowych zawodniczek od Wimbledonu. Tak jest w przypadku Igi Świątek, ale również Coco Gauff. Amerykanka zainaugurowała zmagania we wtorek, od starcia z Kaylą Day. Miała trochę kłopotów z domknięciem spotkania, ale ostatecznie awansowała z wynikiem 6:2, 7:5. W trzeciej rundzie singla zmierzyła się z Marią Sakkari. Tutaj również przyszło zwycięstwo w dwóch setach, tym razem 6:1, 6:4.
Dziś czeka ją rywalizacja o miejsce w najlepszej "8" singlowych rozgrywek. W drugim meczu od godz. 18:30 czasu polskiego zmierzy się z kwalifikantką - Aliną Korniejewą. Wcześniej na korcie zobaczymy w akcji Ludmiłę Samsonową oraz Jelenę Rybakinę. Chociaż do starcia Gauff pozostało jeszcze trochę czasu, to sobota nie była wolnym dniem dla Amerykanki. Musiała bowiem stanąć do walki o ćwierćfinał w deblu.
Tenisistka z USA zgłosiła się do tej rywalizacji w duecie ze swoją rodaczką - Caty McNally. W pierwszej rundzie pokonały parę Jekaterina Aleksandrowa/Gabriela Dabrowski 3:6, 6:3, 11-9, broniąc meczbola w super tie-breaku. Dzisiaj poprzeczka powędrowała jeszcze wyżej. Po drugiej stronie siatki zameldowały się turniejowe "1" - Katerina Siniakova oraz Shuai Zhang. Czeszka to wyjątkowa postać dla Coco. To właśnie z nią zdobyła swój jedyny wielkoszlemowy tytuł w grze podwójnej. Wydarzyło się to podczas Roland Garros 2024.
WTA Toronto: Coco Gauff przegrała w sobotę
W sobotę nie było jednak miejsca na sentymenty. Siniakova i Zhang od początku starały się narzucić własny styl gry. Doskonale im to wychodziło. Już na "dzień dobry" przełamały Amerykanki, mimo że te miały dwie okazje na utrzymanie serwisu. Podobnie wydarzyło się w piątym gemie. Katerina oraz Shuai zdominowały rywalizację w premierowej odsłonie. Ostatecznie pierwsza część potyczki zakończyła się wynikiem 6:0.
W drugiej partii pojawiło się już więcej zaciętej walki. Co prawda w gemie otwarcia znów zobaczyliśmy break point dla Czeszki i Chinki, ale tym razem decydująca akcja wpadła na konto Gauff oraz McNally. Po zmianie stron turniejowe "1" dopięły swego i zdobyły już przełamanie, chociaż nie nacieszyły się nim zbyt długo. Po pięciu rozdaniach nastała kolejna zmiana liderek w drugiej fazie meczu.
Od tej pory nastał decydujący zwrot akcji. W kolejnych minutach trzy "oczka" z rzędu wpadły na konto Siniakovej oraz Zhang. Najwyżej rozstawione tenisistki próbowały zamknąć spotkanie już w dziewiątym gemie, ale wtedy rywalki obroniły jeszcze meczbola. Potem Amerykanki miały 30-15 na returnie, natomiast ostatnie trzy punkty wpadły na konto Kateriny i Shuai. Końcowy wynik brzmiał 6:0, 6:4 po 61 minutach gry. Tym samym to turniejowe "1" zagrają w deblowym ćwierćfinale WTA 1000 w Toronto z parą Storm Hunter/Desirae Krawczyk. Z kolei Gauff może się już skupić wyłącznie na singlu.










![Ekstraklasa: Lech - Raków. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9A7WAWQYNEYR-C401.webp)





