Reklama

Reklama

Świątek, Stoch, Zmarzlik - następcy przerośli wielkich mistrzów

​Agnieszka Radwańska to legenda polskiego tenisa, Adam Małysz - skoków narciarskich, a Tomasz Gollob - żużla. Ale to ich następcy poszli krok dalej. Iga Świątek wygrała turniej wielkoszlemowy, Kamil Stoch triumfował trzy razy w igrzyskach, a Bartosz Zmarzlik obronił tytuł mistrza świata.

Radwańska, uznawana za najlepszą polską tenisistkę w historii, w listopadzie 2018 roku ogłosiła zakończenie kariery. Wygrała 20 turniejów WTA, m.in. kończący sezon WTA Finals w 2015 roku.

Reklama

W lipcu 2012 awansowała na najwyższe w karierze drugie miejsce w światowym rankingu.

Tenisiści marzą jednak przede wszystkim o triumfie w Wielkim Szlemie. Pochodzącej z Krakowa zawodniczce nigdy to się nie udało. Najbliżej była w 2012 roku, gdy dotarła do finału Wimbledonu. Na londyńskiej trawie w 2013 i 2015 roku zatrzymała się rundę wcześniej.

Dwukrotnie - w 2014 i 2016 roku - dotarła do półfinału w Australian Open. Raz awansowała do ćwierćfinału Rolanda Garrosa, a w US Open najdalej była w 1/8 finału.

Wydawało się, że skoro tak znakomita zawodniczka nie wygrała imprezy wielkoszlemowej, to polski tenis długo poczeka na kolejną szansę. Tymczasem u schyłku kariery Radwańskiej zaczynał się błyskawicznie rozwijać talent młodszej o 12 lat Igi Świątek.

W 2018 roku pochodząca z Warszawy tenisistka wygrała juniorski Wimbledon i zaczęła przebojem wdzierać się do seniorskiej elity. W sezonie 2019 była już w czołowej "50" światowego rankingu, a na początku 2020 dotarła do 1/8 finału Australian Open.

Z powodu pandemii tenisowy kalendarz został mocno zmieniony, wiele imprez odwołano, a np. Roland Garros przeniesiono na jesień. I właśnie w Paryżu Świątek sięgnęła po końcowy triumf. W niesamowitym stylu, nie przegrywając żadnego seta.

Wprawdzie w stolicy Francji nie wystąpiło kilka znanych zawodniczek, lecz to nie umniejsza sukcesu 19-letniej Świątek, która po drodze m.in. gładko pokonała faworytkę imprezy Rumunkę Simonę Halep.

10 października jako pierwsza w historii polskiego tenisa wygrała wielkoszlemowy turniej w singlu, pokonując w finale Amerykankę Sofię Kenin 6:4, 6:1.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Świątek ma świadomość, że zapisała się w kronikach, jednak - jak przyznała na konferencji prasowej po finale w Paryżu - nie uważa się za najlepszą tenisistkę w kraju.

- Uważam, że Agnieszka Radwańska osiągnęła wiele, bo prezentowała najwyższy poziom przez bodaj 12 lat. Wiem, że wiele osób będzie nas porównywać. Muszę teraz utrzymać stabilny poziom przez kilka kolejnych lat, by można mnie było nazwać najlepszą tenisistką w Polsce. Wciąż mam bowiem wiele do zrobienia. Na razie to miano cały czas - według mnie - należy do niej - zaznaczyła.

Trener Piotr Sierzputowski po triumfie w Paryżu podkreślił, że Radwańska grała dobrze przez wiele lat, co jest ogromną sztuką.

- Nie lubię, gdy nie docenia się, jak grała Agnieszka Radwańska i chce się porównywać obie zawodniczki. Jak na razie Agnieszka jest najlepszą polską tenisistką. I to się na pewno nie zmieni przez najbliższe pięć, siedem lat, dopóki Iga nie udowodni, że może tyle grać na takim poziomie jak teraz. Bo naprawdę nie sztuką jest wygrać jeden turniej i mieć dobre dwa tygodnie, choć to oczywiście też nie każdemu się uda, lecz dobrze grać przez 10 lat. Radwańska to zrobiła, była numerem dwa na świecie. To pokazuje jej siłę, inteligentne planowanie i bardzo dużą wiedzę oraz umiejętności zawodniczki i sztabu - powiedział Sierzputowski.

Na początku grudnia Świątek została wybrana w plebiscycie WTA tenisistką, która zrobiła największy postęp w 2020 roku, a Sierzputowskiego wyróżniono tytułem Trenera Roku.

W uzasadnieniu podkreślono, że Świątek dokonała historycznego wyczynu w polskim tenisie. Jak dodano, w wieku 19 lat została najmłodszą kobietą od czasu Moniki Seles, która wygrała turniej na kortach im. Rolanda Garrosa.

Sierzputowski zdaje sobie jednak sprawę, że najtrudniejsze dopiero przed nią.

- Wynik (triumf w Paryżu - PAP) do mnie dotarł, ale dotarło też, ile teraz będzie rzeczy do zrobienia. Oczywiście, bardzo się cieszę, to historyczny moment. Wiem jednak, jaka jest Iga i jakie będą jej oczekiwania wobec siebie. Dlatego będziemy musieli podnieść poprzeczkę w tym, co robimy, by utrzymać ten poziom. A to na pewno nie będzie łatwe - przyznał.

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje