Świątek poległa. Co dalej z posadą Wima Fissette'a? Jest głos. Abramowicz nietykalna
Do takich obrazków nie jesteśmy przyzwyczajeni. Iga Świątek pożegnała się z turniejem WTA 1000 Miami po pierwszym meczu. Jej pogromczynią okazała się Magda Linette, która niespodziewanie wygrała 1:6, 7:5, 6:3. To olbrzymie zaskoczenie dla całego tenisowego świata. W takiej sytuacji coraz więcej ekspertów pyta wprost: Co dalej z kadencją Wima Fissette'a na posadzie trenera Świątek? Głos w tym temacie zabrał Marek Furjan.

Po porażce z Jeleną Rybakiną na Australian Open, Marią Sakkari w Dosze i Eliną Switoliną w Indian Wells Iga Świątek rozpoczęła zmagania na "tysięczniku" w Miami. Zgodnie z układem drabinki po wolnym losie na start w drugiej rundzie zmierzyła się z Magdą Linette, która ograła wcześniej Warwarę Graczową.
W polskim starciu na Florydzie to sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa była zdecydowaną faworytką. Mało kto spodziewał się, że 34-letnia Linette może jej zagrozić. Tymczasem w Miami doszło do gigantycznej sensacji.
Furjan o współpracy Świątek i Fissette'a: Nigdy nie była wystawiona na taką próbę
W pierwszym secie Świątek pozwoliła ugrać swojej rodaczce zaledwie jednego gema. Za to w drugiej i trzeciej partii jej gra kompletnie się posypała. Magda Linette wygrywała kolejno 7:5, 6:3 i to ona zagra w trzeciej rundzie zawodów. - To najgorszy koszmar, jaki może mieć czołowa tenisistka. Spadki formy w meczach na takim poziomie. Muszę to przetrwać i rozgryźć - tłumaczyła zrozpaczona 24-latka.
Po zakończeniu spotkania eksperci rozpisują się nie tylko o występie Igi Świątek na korcie, ale również o pracy jej trenera, którym od października 2024 roku jest Wim Fissette. Owszem, pod wodzą Belga Polka sięgnęła po upragniony puchar Wimbledonu, jednak oprócz tego jej gra zwyczajnie się pogorszyła. Obecnie szkoleniowiec i jej podopieczna przeżywają zdecydowanie najgorszy okres.
Nic dziwnego, że w przestrzeni publicznej pojawiają się głosy nt. ewentualnego zakończenia współpracy lub przynajmniej przemyślenia takiego scenariusza.
"Współpraca Igi Świątek z Wimem Fissettem jeszcze nigdy nie była wystawiona na taką próbę. Po trzech miesiącach sezonu i czterech indywidualnych wielkich turniejach Iga nie ma choćby półfinału. Nie wygrywa z czołówką, przegrywa większość trzysetówek i pomimo ciągłej pracy, nie może odzyskać swobody na korcie" - pisze Marek Furjan na swoim profilu "X".
"Trudny moment i czas poważnych decyzji dla Igi i jej otoczenia" - dodaje. W komentarzu jeden z internautów zasugerował, że być może warto również rozważyć sens kontynuowania pracy z psychologDarią Abramowicz, skoro Świątek na korcie nadal nie radzi sobie z emocjami. "Zmiany na tym stanowisku się nie spodziewam" - napisał wprost ekspert.














