Pierwszy raz Ostapenko od 10 miesięcy. Wciąż możliwy mecz ze Świątek
W całym poprzednim sezonie Jelena Ostapenko miała tylko dwa udane turnieje w singlu: najpierw w Dosze, później w Stuttgarcie. W obu ogrywała Igę Świątek, w Niemczech w finale rozbiła nawet Arynę Sabalenkę. A później wygrała dwa spotkania w Paryżu i przyszła czarna seria dwunastu kolejnych turniejów, w których była w stanie ograć maksymalnie jedną rywalkę. Aż w końcu przyszedł jej kres, w zakaskujących okolicznościach. Bo w spotkaniu z zawodniczką z TOP 10 światowego rankingu.

Korty w Dosze są niemal stworzone dla Igi Świątek - niby twarda nawierzchnia, ale jednak znacznie wolniejsza niż w innych częściach świata. Polka czuje się na nich doskonale, wygrała w Katarze już trzy razy. Rok temu tę jej serię przerwała jednak Jelena Ostapenko - nazywana "Koszmarem" polskiej zawodniczki. Grały sześć razy, zawsze triumfowała Łotyszka. I nawierzchnia nie miała znaczenia.
Wtedy Ostapenko doszła do finału, ale przegrała go z Amandą Anisimovą. Później z Igą zagrała jeszcze w Stuttgarcie, wygrała to trzysetowe starcie. A następnie ograła Jekateriną Aleksandrową, a w finale w 85 minut pokonała bezradną Arynę Sabalenkę - 6:4, 6:1.
To było ostatnie spotkanie, gdy okazała się lepsza od zawodniczki z najlepszej "10" światowego rankingu. Choć gwoli sprawiedliwości, później miała tylko jedną taką szansę rywalizacji - z Jasmine Paolini w Rzymie. A to dlatego, że w kolejnych turniejach odpadała już w pierwszej ich fazie, jako tenisistka zazwyczaj rozstawiona.
WTA 1000 w Dosze. Jelena Ostapenko rywalką Jekateriny Aleksandrowej. Rosjanka rozstawiona z "8"
Jeszcze w Abu Zabi Łotyszka uległa Sarze Bejlek, zawodniczce ze 101. pozycji w rankingu, ale Czeszka okazała się później rewelacją zawodów w Emiratach, zgarnęła główne trofeum. W Dosze Ostapenko pokonała w poniedziałek Anastazję Zacharową, kolejną rywalkę spoza setki, znów po trzysetowym boju.
I wydawało się, że szlaban postawi jej Jekaterina Aleksandrowa, "8" w tym turnieju, a dziesiąta zawodniczka rankingu. Choć z drugiej strony, to Jelena wygrała ich cztery ostatnie potyczki. Tylko że wtedy grała po prostu lepiej.

A dziś Łotyszka już po trzecim gemie uniosła zaciśniętą pięść, gdy po znakomitym forhendzie w boczną linię kortu przełamała Rosjankę. Aleksandrowa zdołała co prawda wyrównać na 3:3, trochę szczęśliwie, bo piłka spadła po siatce na stronę Łotyszki, ale to jednak Ostapenko cieszyła się z triumfu w tym secie. Znów przełamała faworytkę, swoimi mocnymi topsinami wymuszała jej błędy. A później potwierdziła to swoim serwisem - już na 6:4.
Mimo że Rosjanka miała aż trzy break pointy. Raz Ostapenko popisała się efektownym skrótem, dwukrotnie jednak Aleksandrowa uderzała returnem w siatkę. I była tym poirytowana, grała poniżej swojego normalnego poziomu.
Jeśli jeszcze ten pierwszy set był w miarę wyrównany, to w drugim dominacja Ostapenko stała się bardziej wyraźna. Skończyło się na 6:4, 6:2 - i awansie Łotyszki do trzeciej rundy. Po raz pierwszy od kwietnia zeszłego roku wygrała z zawodniczką z TOP 10, a po raz pierwszy od maja - udanie zakończyła dwa spotkania z rzędu.
O ćwierćfinał Łotyszka powalczy z Camilą Osorio lub Kateriną Siniakovą. Na Igę Świątek może wpaść dopiero w finale.













